19 września 2010

Zabawa w lubienie

Dziękuję Majeczce z Kulinarnych Inspiracji za zaproszenie do zabawy. Trzeba wymienić 10 rzeczy, które się lubi. Jak się okazuje nie jest to wcale takie łatwe. To co lubię to:

1. Gotować dla najbliższych, najchętniej bałkańskie potrawy z pogranicza Grecji, Bułgarii, Rumunii... Lubię połączenia mięsa z cynamonem i ziołami, smakują mi bakłażany i bardzo słodkie desery o tureckich korzeniach.


2. Wino, najchętniej, takie, które samemu się odkryje. Jak np. pyszne ukraińskie wina z krymskiej Massandry, czy Koktebla albo katalońskie z Baixas, czy St. Antoine, czy Banyuls.



3. Wspólnie siedzieć przy stole, jeść smaczne rzeczy i rozmawiać.

4. Skandynawskie  kryminały. Po Mankellu, Larssonie i innych teraz czytam Camillę Lackberg. Już 22 września w księgarniach pojawi się jej kolejny kryminał:

5. Dynie. Uwielbiam je sadzić (na razie miniaturki), jeść i wycinać z nich lampiony.


6. Podróże.Małe i duże.
7. Morze. Chciałabym mieszkać nad morzem. Najlepiej nad samym brzegiem. (fot.Tomek)


8. Konie. Po prostu konie.
9. Krzesło-mrówka, czyli Ant duńskiego designera Arne Jacobsena. W ogóle nie pasuje mi do wystroju domu, ale prostota i szlachetność tego projektu nieustannie mnie fascynuje.
10. Franciszka i Stefan Themersonowie. Niesamowite małżeństwo awangardowych artystów, razem w życiu, razem w sztuce.

 To tyle. Do zabawy zapraszam:
Annę Marię z http://backwards-in-high-heels.blogspot.com/
Miłośniczkę latarni morskich z http://zacisze-wysnione.blogspot.com/
Beatę z Lawendowego domu... od kuchni
Agnieszkę z Kuchni nad Atlantykiem
Tomka :) z Fotogenicznie



Grzybki marynowane

 Słoiczki z grzybkami w jesiennych okolicznościach mojej balkonowej roślinności

Mam nadzieję, że się udały, mimo pecha, który mnie prześladuje od wczoraj. W słoiczkach są przede wszystkim podgrzybki. Wyszło mi osiem słoiczków.

Grzybki w occie
(na kilogram grzybów)
Składniki:
30 gramów soli
1 cebula
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżka cukru
szklanka octu 10 proc.
3 liście laurowe
po 10 ziaren czarnego pieprzu i ziela angielskiego

Grzyby oczyścić, odrzucić robaczywe, do marynowania wybierać małe grzybki, umyć w dwóch wodach. Wrzucić na wrzątek, do którego dodajemy 20 gramów soli, sok z cytryny i cebulę. Gotujemy przez 20 min. Odcedzamy. Przygotowujemy zalewę - 3 litry wody, ocet, liście laurowe, pieprz, ziele angielskie zagotowujemy.
Ostudzone grzyby przekładamy do umytych słoików, zalewamy zimną marynatą. Zakręcamy słoiki i pasteryzujemy około 6-10 min. Wyciągamy gorące słoiki, dokręcamy pokrywki i odwracamy denkiem do góry ustawiając na czystej ściereczce. Kiedy przestygną możemy odwrócić i znosić do piwnicy lub zanosić do spiżarni.

Dzień wybitnie niekuchenny

Są takie dni, kiedy nie należy wchodzić do kuchni, bo nic się w niej nie udaje. Mój dzień niekuchenny zaczął się wczoraj po południu. Przerosły mnie grzyby, których nazbieraliśmy rano całe kobiałki, kosze, wiadra i worki. Grzybów było pełno!! Uwielbiam chodzić po lesie i wypatrywać brązowych łebków. Świeże powietrze, niespieszny spacer - to jest to co lubię.

 Grzyby z naszych zbiorów

Zwieźliśmy grzyby do domu i zaczął się mój pech.  Najpierw w kuchni wylałam na podłogę 2,5 litrową konewkę z wodą do podlewania kwiatów. Potem czyściłam grzyby do suszenia, kroiłam je na małe kawałki i układałam na blasze, by potem podsuszać je w piekarniku. Skończył mi się papier do pieczenia, więc niewiele myśląc blachy wyłożyłam zwykłym papierem śniadaniowym. Nie domyśliłam się, że wszystkie tak żmudnie krojone grzybki przykleją się na zawsze do papieru i nie da się ich odczepić. Dwie blachy grzybów poszły do śmieci.
Kolejne grzyby przygotowywałam do marynowania. Ugotowałam zaprawy jak dla wojska. Choć do ośmiu słoiczków, które zrobiłam spokojnie wystarczyłby jej litr.
Kolejny pech zaczął się dziś rano. Pasteryzuję słoiki z grzybami i zwykle pamiętam, że gotowe słoiki przed odwróceniem do góry denkiem należy dokręcić. Tym razem o tym nie pamiętałam - gorąca zalewa wylała mi się na nogi. W związku z tym wydarłam się zupełnie niesłusznie na najbliższą mi osobę. Nieprzyjemnie się zrobiło w ten niedzielny, słoneczny poranek.
Pech trwa dalej. Na obiad są dziś pieczone nóżki kurczaka. Umyłam, przyprawiłam, włożyłam do rękawa do pieczenia i do piekarnika. Niestety włożyłam na za wysoki poziom. Folia do pieczenia przywarła do grzałek piekarnika i zaczęła się topić. Smród zmusił mnie do przełożenia nóżek do nowej folii. Oczywiście na rolce była jej resztka, ale starczyło. Nie było jednak tak różowo, bo zgubiłam aż dwa zestawy zamknięć do foliowego piekarnika - były ułożone na kuchennym blacie, ale w trakcie przekładania nóżek zniknęły! Mam nadzieję, że nie znajdą się w pieczonym kurczaku!
Kolejnych niedogodności - igliwia z lasu w całej kuchni pozbyłam się za pomocą miotły, a kolejną partię grzybów - olbrzymią kobiałę mąż zawiózł do teściowej. Na grzyby nie mogę już patrzeć - mam od nich czarne ręce, bo oczywiście gumowe rękawiczki kuchenne okazały się dziurawe i czyściłam grzyby gołymi rękoma.
Miałam nadzieję, że na dziś to koniec tych przygód, ale okazuje się, że nie mogę znaleźć czytnika do karty fotograficznej, by ściągnąć zdjęcia z aparatu... Co jeszcze dziś się stanie? Boję się myśleć!

P.S. To nie koniec pecha. Właśnie otworzyłam szafkę z przetworami i spadł na mnie słoik z konserwową mizerią. Oczywiście huknął o podłogę, rozbił się, a zawartość się wylała.

4 września 2010

Kolacja. Wątróbka, sałata i gruszkowe pikle


Został mi jeszcze jeden słoik gruszkowych pikli, więc postanowiłam zrobić moją ulubioną winno-słodką sałatkę. W sam raz na kolację. Kiedy byłam mała nie znosiłam wątróbki. Była gorzka, obrzydliwa sama w sobie. Bo kto normalny zjada cudzą wątrobę. Teraz też nie jestem amatorką wątróbki, ale nie krzywię się tam na jej widok, jak przed laty. Sałatka składa się właśnie z wątróbki i pikli gruszkowych.


Sałatka gruszkowo-wątróbkowa
Składniki:
ok. pół kilograma kurzych wątróbek
główka zielonej sałaty
pikle gruszkowe
żurawina w słoiku
opcjonalnie zeszklona cebula

Smażymy krótko wątróbkę - oczyszczoną i niesoloną. Układamy na talerzu liście zielonej sałaty, na nich na przemian wątróbkę i gruszki. Na gruszki wykładamy żurawinę, całość przykrywamy zeszkloną na patelni cebulą. Sałatkę serwujemy ciepłą. Za sos robi zawartość słoika z piklami. Robię gruszki na słodko-winnie więc nie przyprawiam szczególnie tej sałatki.

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...