28 listopada 2010

Kartoffelsalat - nie wygląda, lecz smakuje

Typową niemiecką sałatkę ziemniaczaną uwielbiam i choć składniki do jej przygotowania są zawsze u mnie w domu jadam ją rzadko. Może jest za prosta, za skromna, zbyt zwyczajna? Nie wiem. Z reguły wolałam kupować gotową w niemieckich lub skandynawskich supermarketach aż w końcu zawzięłam się, przekopałam internet, przeczytałam górę przepisów i przygotowałam taką, która mi odpowiada. Ze szczypiorkiem i bez boczku. Kartoffelsalat jest świetnym dodatkiem do mięsa, ale jeśli ktoś ma ochotę na ziemniaczaną sałatkę na kolację nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie ją zjadł bez pieczeni i mięs z grilla.
To jedno z tych dań, które nie wyglądają, a smakują. Zwłaszcza moje nie wygląda, bo ziemniaki tzw. sałatkowe okazały się okropnie mączne i lekko rozpłynęły się w marynacie, ale i tak ten kwaskowo-cebulowy smak jest rewelacyjny.


Kartoffelsalat
Składniki
5-6 ziemniaków
2 cebule
pół pęczka zielonej cebulki
ok. pół szklanki bulionu z kury
ok. 5 łyżek octu (winnego lub spirytusowego)
sól, pieprz do smaku
Gotujemy bulion, gotujemy ziemniaki w mundurkach. Gdy będą miękkie odlewamy wodę i chwilę je studzimy, ale mają zostać ciepłe. Obieramy ziemniaki z łupin, kroimy na plastry. Kroimy w kostkę cebulę. Do dużej miski wlewamy ciepły bulion, dodajemy ocet. Wkładamy do zalewy cebulę, plastry ziemniaków, posypujemy posiekanym szczypiorkiem, przyprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy i czekamy aż ostygnie.
Dla amatorów ostrych smaków proponuję ocet spirytusowy, a tym, którzy wolą łagodniejszą wersję polecam ocet winny.
W innych wersjach do sałatki dodaje się podsmażony, skrojony w kostkę boczek. 


27 listopada 2010

Z tęsknoty za ciepłymi dniami. Faszerowana cukinia

Idzie zima, śnieżek pada. Po raz pierwszy w życiu zdążyłam na czas zmienić opony na zimowe! Zanim okrzepnę i pogodzę się, że do lata jeszcze dużo czasu, zajadamy faszerowaną cukinię. Pachnie orzechami i fetą, przywołuje wakacyjny klimat... Zwykle robiłam cukinię z mielonym mięsem i ryżem, a wydłubaną część warzywa wyrzucałam do śmieci. To błąd, bo można je smacznie wykorzystać.

Cukinia faszerowana... cukinią
4 średnie cukinie
2 kromki chleba tostowego
jajko
garść rozdrobnionych orzechów włoskich
około pół szklanki pokruszonej fety
ząbek czosnku
1 cebula
zielony koperek
sól, pieprz
Cukinie sparzyć we wrzątku - będą miękkie i łatwiej je będzie wydrążyć. Ostudzić, odciąć końcówki, naciąć i wydrążyć. Miąższ drobniutko pokroić. Na patelni, na oliwie podsmażyć skrojoną w kostkę cebulkę i czosnek, dodać miąższ cukinii, doprawić solą i pieprzem. Ostudzić i wymieszać z orzechami, jajkiem, fetą, pokruszonym chlebem, posiekanym koperkiem. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym, przykryć folią aluminiową i zapiekać w nagrzanym do 190 stopni piekarniku ok. 30 minut. Pod koniec pieczenia zdjąć folię by farsz się zarumienił.

23 listopada 2010

Ciasteczka. Troszkę polubię Jamiego Olivera :)

Najpierw się pochwalę:

"Tutmanik dotarł wczoraj, a dziś został podgrzany i w towarzystwie oliwy smakowej zjedzony:). Ciekawie wygląda również wersja na słodko, z gruszkami. W ogóle szkoda, że nie mieszkam bliżej bo chętnie złożyłabym zamówienie na pyszny apfelstrudel, pozdrawiam:)!" - napisała zwyciężczyni aukcji na rzecz Kuby, która wylicytowała mój tutmanik.


Naszła mnie chęć na słodkie i zrobiłam ciasteczka według przepisu Jamiego Olivera. Ostatnio w pewniej gazecie, która zmarnowała mi 13 lat życia, można znaleźć dodatek reklamujący najnowszą publikację rzeczonego kucharza. Moja mama odłożyła ją dla mnie. Generalnie dobór przepisów rozczarował mnie ogromnie i tej książki nie kupię, bo potrawki i inne zapiekanki umiem robić bez rad niejakiego Oliviera. Sam szef kuchni nie jest moim idolem - raczej chłystkowaty i moim zdaniem niesympatyczny (zwłaszcza po akcji mordowania koziołka) nie zasługuje na sławę, którą się cieszy. Przypomniał mi jednak przepis z mojego dzieciństwa - ciasteczka z mrożonego ciasta. Zrobiłam wersję z czekoladą - nie kruszoną, ale mieloną.

Cytuję więc (darując sobie uwagi na temat ekologicznych upraw itp.):


Na ok. 15 ciasteczek

125 gramów masła
100 gramów cukru trzcinowego
1 duże jajko
100 gramów mąki
25 gramów płatków owsianych
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli

dodatki smakowe: skórka strata z 1 pomarańczy i 1 cytryny lub po 50 gramów gorzkiej i białej czekolady

Miksuję masło z cukrem, dodaję jajko, proszek do pieczenia, mąkę, płatki owsiane, sól i smakowe dodatki - skórkę cytrusową lub czekoladę. Dobrze wymieszam przekładam ciasto łyżką na folię spożywczą. Formuję wałek o średnicy ok. 7 cm. Wkładam do zamrażarki na 40 minut. Rozgrzewam piekarnik do 190 stopni Celsjusza, na wyłożonej papierem do pieczenia blasze wykładam pokrojone w plastry ciasto. Ciastka pieką się ok 8-10 minut, Studzę je na kratce. Przechowuję w puszce na herbatniki.

Jeśli ktoś lubi Jamiego Olivera niech uargumentuje dlaczego, bo do mnie ten pretensjonalny kucharz ani jego kuchnia nie przemawia. Ot rzemieślnik. Da się go szanować , ale zachwytów nie wzbudza.

19 listopada 2010

Renifery, śnieg i marcepanowe świnki

Śnieg, mróz i właściwie tyle wystarczy by święta były zimowe. Z pewnością nie zabraknie tego w Skandynawii. Wybraliśmy się tam z krótką wizytą do mojej koleżanki. Zwiedzaliśmy Oslo, skosztowaliśmy kilku norweskich przysmaków i kilka przywieźliśmy. Wszystko dzięki naszej wspaniałej i niezastąpionej gospodyni Berci.:)




Po raz pierwszy kosztowaliśmy renifera - wędliny wędzonej na gorąco i świeżego renifera w gulaszu. Smakowite to mięso - delikatne, miękkie, w konsystencji przypominające wątróbkę. Jedliśmy też przepyszną rybną zupę, którą zrobię niebawem, a także brązowy ser. Ten przysmak uwielbiają dzieci (przywieźliśmy kostkę). Brunost to najsłynniejszy norweski ser kozi o brązowej barwie z gotowanej przez dziewięć godzin serwatki o kolorze, zapachu i smaku krówek. Istnieje w dwóch wersjach: tradycyjnej (Geitos) robionej z samego mleka koziego oraz mieszanej (Gudbrandsdalsost), z dodatkiem mleka krowiego i śmietanki. Łopatka do krojenia sera, skandynawski wynalazek z 1925 roku idealnie nadaje się do krojenia tego sera.
Jedliśmy też tilslørte bondepiker, czyli "zakrytą chłopkę" - słodko-kwaskowy deser z jabłek z bitą śmietanką i posypką z prażonej z cukrem i masłem bułki tartej. Pycha.Nie jedliśmy natomiast i nie chcieliśmy dorsza potraktowanego ługiem, czyli lutefisk :). To nie są nasze smaki, a sami Norwegowie przyznają, że do tej ryby dojrzewa się w wieku 50+.
Skandynawska kuchnia naprawdę nie jest zła! Szkoda, że tam słabo ją znamy...


Brązowy ser

Brązowy ser i norweski wynalazek - nóż do sera

Wędzony łosoś - król norweskiej kuchni


W Polsce mamy kostki bulionowe z kury lub z warzyw, a w Norwegii są kostki rybne

Świąteczne przysmaki - skandynawskie pierniczki i marcepanowa świnka na szczęście

Rozwiązanie konkursu




Z olbrzymim opóźnieniem (przepraszam) informuję, że ojciec Emmy Woodhouse nie lubił weselnego tortu. Poprawnej odpowiedzi udzieliły Maggie, maniaczytania, yagumo i Missy.
Nagroda - książka "Włoskie wesele" wędruje do maniiczytania. Zwyciężczynię proszę o kontakt mailowy sniezka.gotuje@gmail.com, bym mogła przesłać nagrodę.

Tutmanik dla Kubusia


Tutmanik z fetą według przepisu z "Bułgarii na talerzu" zapakowany w kartonik został wysłany pocztą do Pani, która wygrała aukcję na rzecz Kubusia. Bardzo dziękuję jej za udział i chęć niesienia pomocy.

Nie miałam za bardzo czasu by wcześniej o tym napisać, ale może ktoś jeszcze przyłączy się do aukcji na rzecz Kubusia. Aukcja z odnośnikami opisana jest dokładnie na blogu Moje wypieki
i przede wszystkim na na blogu Sto kolorów kuchni
A tak wyglądała aukcja tutmanika :)

Do aukcji przyłączyli się też znani szefowie kuchni. Przeczytacie o tym tutaj

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...