<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256</id><updated>2012-02-03T15:04:34.110+01:00</updated><category term='ryby'/><category term='zupy'/><category term='inne'/><category term='konkurs'/><category term='wydarzenia'/><category term='owoce'/><category term='winiarnia'/><category term='warzywa'/><category term='Francja'/><category term='grzyby'/><category term='sałatki'/><category term='lub czasopisma'/><category term='gazety'/><category term='Święta'/><category term='ciasta słodkie'/><category term='festiwal dyni'/><category term='risotto'/><category term='przetwory'/><category term='fondue'/><category term='Gruzja'/><category term='Grecja'/><category term='podróże'/><category term='Hiszpania'/><category term='naleśniki'/><category term='Skandynawia'/><category term='ciasta wytrawne'/><category term='muffinki'/><category term='wino'/><category term='mięso'/><category term='rozmowy'/><category term='chleb'/><category term='drób'/><category term='pasta'/><category term='książki'/><category term='Bałkany'/><category term='Włochy'/><category term='zapiekanka'/><title type='text'>Śnieżka gotuje</title><subtitle type='html'>Smaki życia. Blog kulinarno-książkowy.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>161</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2740793036835929494</id><published>2012-01-29T15:44:00.002+01:00</published><updated>2012-01-29T15:44:10.652+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Obłędnie czekoladowe brownie bez mąki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oeZKzEi0ND0/TyVbKKsxAxI/AAAAAAAAA1c/XV8QFDDQCYY/s1600/brownieorzech.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-oeZKzEi0ND0/TyVbKKsxAxI/AAAAAAAAA1c/XV8QFDDQCYY/s640/brownieorzech.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dumna jestem ogromnie z tego brownie, bo ciasto wyszło, takie jakie powinno być. Obłędnie czekoladowe, wilgotne, pozostawiające na języku obietnicę cudownej pralinki prosto od Leonidasa. To smak tajemnicy, delikatnej słodyczy z nutką cytrynowej świeżości, a gdzieś tam w tle szumi leszczynowy zagajnik, zasłany pięknymi, krągłymi, chrupkimi orzeszkami... Marzenie łasucha spełnione, ale nawet cała tortownica tego brownie to za mało. No za mało! Takie pyszne, rozpływające się w ustach... Comford food. Trochę ze mnie samochwała, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że przepis, który mnie zainspirował do improwizacji pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu". I możecie sobie narzekać na Nigellę, że robi wszystko z gotowców i że ostatnio wychudła, ale łasuchem pozostanie w głębi duszy do końca życia. Nie wierzę, że utrzyma swoją rachityczną wagę - z łakomstwem się nie da wygrać, a ona jest nieprzyzwoicie łakoma. Prędzej nabawi się bulimii niż przestanie jeść.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Brownie obłędnie czekoladowe bez mąki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150 gramów gorzkiej czekolady (nie musi być Lindt, wystarczy Goplana :))&lt;br /&gt;150 gramów masła&lt;br /&gt;5 jajek (Nigella daje 6 jaj - moim zdaniem za dużo)&lt;br /&gt;250 gramów cukru&lt;br /&gt;100 gramów mielonych orzechów laskowych (N. dodaje migdały)&lt;br /&gt;4 łyżeczki prawdziwego kakao w proszku&lt;br /&gt;otarta skórka z połowy cytryny (N. woli limonkę) i sok z tej połówki&lt;br /&gt;cukier puder do oprószenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uruchamiamy bain marie (miseczka na parze), w której rozpuszczamy czekoladę i masło. Jajka ubijamy z cukrem aż będą białe i pieniste. W osobnej miseczce mieszamy zmielone orzechy laskowe z kakao, dodajemy do jaj z cukrem, mieszamy. Kolejny składnik to skórka z cytryny i sok. Mieszamy wszystko dokładnie. Wlewamy ciasto do wysmarowanej masłem tortownicy o średnicy 23 centymetrów, pieczemy przez 40-45 minut w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Kiedy ciasto będzie gotowe wyjmujemy je i czekamy aż przestygnie. Dopiero wtedy posypujemy je cukrem pudrem. &lt;br /&gt;A potem... Mmmm... Pyszności...&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2740793036835929494?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2740793036835929494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/obednie-czekoladowe-brownie-bez-maki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2740793036835929494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2740793036835929494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/obednie-czekoladowe-brownie-bez-maki.html' title='Obłędnie czekoladowe brownie bez mąki'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oeZKzEi0ND0/TyVbKKsxAxI/AAAAAAAAA1c/XV8QFDDQCYY/s72-c/brownieorzech.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6113114438011432962</id><published>2012-01-21T14:13:00.002+01:00</published><updated>2012-01-21T14:16:19.637+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Mrówkowiec dla niejadka - domowy podwieczorek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vBukMDETCrM/Txqy-tsFmlI/AAAAAAAAA1M/H9K5kIZTfVo/s1600/mrowkowiec2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-vBukMDETCrM/Txqy-tsFmlI/AAAAAAAAA1M/H9K5kIZTfVo/s640/mrowkowiec2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Otyłe dzieci, otłuszczone nastolatki - z każdej strony lekarze alarmują, a nauczyciele uczą się, jak rozmawiać o problemie z rodzicami, którzy zamiast przyznać, że mają otyłe dziecko eufemistycznie określają je, że "dobrze wygląda". Ja mam natomiast zupełnie inny kłopot - chude dziecko. Lekarz ustalił plan - ma przytyć choć kilogram w tym roku. A mały nie chce jeść, jak już je to godzinami, modli się nad talerzem zupy... Poza tym to miły, wesoły, ruchliwy chłopczyk, który zamiast chodzić, podskakuje jak piłeczka, śmieje się w głos i uwielbia wiele rzeczy, m.in. właśnie sport. Nie zna smaku śmieciowego jedzenia z fast foodów, nie jada kalorycznych przekąsek, gotowej pizzy, chrupek, chipsów, czy innych świństw, więc nie tyje... Czasem martwię się, że jesteśmy zbyt restrykcyjnymi rodzicami, karmiącymi dziecko ciemnym chlebem, zamiast pszennymi bułkami.&lt;br /&gt;Żeby choć troszkę przybrał&amp;nbsp; na wadze przypomniałam sobie mocno zakurzoną instytucję podwieczorku - małej przekąski pomiędzy obiadem a kolacją. Na podwieczorek dobre są domowe ciasta i szklanka mleka.&lt;br /&gt;Domowe wypieki, choć nie lubię słodkich ciast, wracają więc do mojej kuchni. Na pierwszy ogień poszedł mrówkowiec - ciasto z mojego nastolatkowa. Zajadałam się nim u mojej przyjaciółki. To właśnie przepis od niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Mrówkowiec&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;1 kostka masła&lt;br /&gt;1 i 1/2 szklanki cukru&lt;br /&gt;6 jaj&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;3/4 szklanki maku&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;odrobina olejku waniliowego lub migdałowego do wyboru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masło ucieramy z cukrem, dodajemy po jednym jajku i nadal ucieramy. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy do masy maślano-jajecznej, dodajemy kilka kropli olejku zapachowego, wsypujemy mak. Mieszamy. Przekładamy do większej foremki keksowej nasmarowanej oczywiście tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez godzinę w nagrzanym do 160 stopni piekarniku.&lt;/blockquote&gt;Wertuję książkę z mojego dzieciństwa "Kuchnię pełna cudów" Marii Terlikowskiej. Szukam pomysłów na dania dla niejadka, żeby było kolorowo, smacznie, zdrowo i kalorycznie w ramach rozsądku.&lt;br /&gt;Zniszczona książeczka należała do moich ulubionych - stąd pochodzą "Fregaty na liściach sałaty", cudowny tort truskawkowy, muchomory z pomidorów, a także "awanturka", czyli określana zapomnianym już słowem, pasta rybna do kanapek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-L2571Ja-XSc/Txq3_3QjPYI/AAAAAAAAA1U/cbyjtxYedHg/s1600/kuchnia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-L2571Ja-XSc/Txq3_3QjPYI/AAAAAAAAA1U/cbyjtxYedHg/s400/kuchnia.jpg" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książeczkę wydała Krajowa Agencja Wydawnicza w 1978 roku. Czy były jakieś wznowienia? Kto ma dziś prawa do tej świetnej książeczki?&lt;br /&gt;&lt;span id="moreBookDescription" style="display: inline;"&gt;Akcja tej opowiastki dzieje się w kuchni, gdzie rodzina Kowalskich przygotowuje prawdziwe cuda do jedzenia. Oprócz ciekawych przepisów, które można zrobić z dziećmi, mamy okazję poznać wiele ciekawych historyjek z życia rodziny Kowalskich. Jest mama, tata, dzieci - Justyna i Tomek oraz ich ulubieniec kot Barnaba. A wszystko&amp;nbsp; pięknie zilustrowała Ewa Salamon.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6113114438011432962?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6113114438011432962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/mrowkowiec-dla-niejadka-domowy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6113114438011432962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6113114438011432962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/mrowkowiec-dla-niejadka-domowy.html' title='Mrówkowiec dla niejadka - domowy podwieczorek'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vBukMDETCrM/Txqy-tsFmlI/AAAAAAAAA1M/H9K5kIZTfVo/s72-c/mrowkowiec2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4629340127201936609</id><published>2012-01-19T17:29:00.002+01:00</published><updated>2012-01-19T17:30:46.415+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandynawia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Norsk fiskesuppe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RwNjwjlhAr8/TxhAkRQu_uI/AAAAAAAAA08/vo164keEmYQ/s1600/fiske.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-RwNjwjlhAr8/TxhAkRQu_uI/AAAAAAAAA08/vo164keEmYQ/s640/fiske.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Fiskesuppe, czyli zupa rybna nie gości często  na moim stole. Choć jest pyszna i mogłabym ją jeść całymi garnkami, to nie wszyscy domownicy podzielają moje uwielbienie dla tego dania. Przepis odtwarzałam z pamięci, wspierając się różnymi skandynawskimi blogami kulinarnymi. Na jednym przeczytałam, że ta zupa nazywana jest też domową zupą rybną. &lt;br /&gt;Żałuję, że w Polsce jemy tak mało ryb i w związku z tym nie dostanie się w zwykłym spożywczym paczki mrożonych kawałków ryb na zupę ani bulionu rybnego w kostce.&lt;br /&gt;Może to i lepiej.&lt;br /&gt;Zupa jest sycąca, rozgrzewająca, w sam raz na styczniową zimę - niezimę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Norsk fiskesuppe &lt;/b&gt;(na 4 osoby)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. 400 gramów kawałków ryby (może być mrożona): łososia, dorsza, mintaja&lt;br /&gt;200 gramów krewetek&lt;br /&gt;dwa małe pory&lt;br /&gt;dwie marchewki&lt;br /&gt;trzy łyżki mąki&lt;br /&gt;6 łyżek masła&lt;br /&gt;3 łyżki kwaśnej śmietany &lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;4 szklanki bulionu rybnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marchew obieramy, myjemy pory, usuwamy wierzchnią część łodygi. Kroimy marchew i pory w plasterki. Na patelni roztapiamy dwie łyżki masła, podsmażamy warzywa by lekko zmiękły. W osobnym garnku podgrzewamy bulion rybi (albo sami go gotujemy, albo jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami skandynawskiej kostki rybnej). Podsmażone warzywa dodajemy do bulionu, podgotowujemy przez ok. 7 minut. Na patelni topimy resztę masła, dodajemy mąkę, mieszamy by nie powstały krupy, chochelką dolewamy bulion na patelnię. Dalej mieszamy aż utworzy się sos przypominający trochę beszamel, dodajemy śmietanę. Dalej mieszamy. Całość przelewamy do garnka z bulionem i warzywami. Doprawiamy solą i pieprzem. Na parze gotujemy poporcjowaną na małe kawałki rybę i krewetki koktajlowe.&amp;nbsp; Na talerzu układamy kawałki ryby i zalewamy zupą. Gotowe.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4629340127201936609?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4629340127201936609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/norsk-fiskesuppe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4629340127201936609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4629340127201936609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/norsk-fiskesuppe.html' title='Norsk fiskesuppe'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-RwNjwjlhAr8/TxhAkRQu_uI/AAAAAAAAA08/vo164keEmYQ/s72-c/fiske.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6628537665109499935</id><published>2012-01-07T15:19:00.002+01:00</published><updated>2012-01-07T15:20:17.873+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandynawia'/><title type='text'>Pożegnanie z piernikową chatką w Trzech Króli</title><content type='html'>Młotek, puszka na kawałeczki piernika i już po wszystkim :)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FHIMEOECOoA/TwhUW58_gMI/AAAAAAAAAzk/KVKAgOrHIr0/s1600/domekkaput.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-FHIMEOECOoA/TwhUW58_gMI/AAAAAAAAAzk/KVKAgOrHIr0/s640/domekkaput.jpg" width="582" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6628537665109499935?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6628537665109499935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/pozegnanie-z-piernikowa-chatka-w-trzech.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6628537665109499935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6628537665109499935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/pozegnanie-z-piernikowa-chatka-w-trzech.html' title='Pożegnanie z piernikową chatką w Trzech Króli'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-FHIMEOECOoA/TwhUW58_gMI/AAAAAAAAAzk/KVKAgOrHIr0/s72-c/domekkaput.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4525237581030142</id><published>2012-01-07T14:07:00.004+01:00</published><updated>2012-01-07T19:10:35.858+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gruzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Gruzińskie kotlety mielone</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-06kt3OhIX0E/TwiKeGIwDAI/AAAAAAAAAzs/9cDH1KlpJQE/s1600/mielone2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-06kt3OhIX0E/TwiKeGIwDAI/AAAAAAAAAzs/9cDH1KlpJQE/s640/mielone2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oa6phmF4hPI/Twg-tyGvBJI/AAAAAAAAAzM/85dcdCuULq4/s1600/mielone.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kotlety mielone to raczej nudna potrawa. Na szczęście można ją przygotować zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;Na początku grudnia we Wrocławiu organizowane są Wrocławskie Promocje Dobrych Książek. Wypatrzyłam tam stoisko Wydawnictwa Rea, które ma w swojej ofercie m.in. książki kulinarne. Najładniej wydane i najciekawsze są ich książki poświęcone kuchni rosyjskiej, pierogom i pielmienom oraz kuchni gruzińskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0lChl7S0gKU/Twg_RJ5MpFI/AAAAAAAAAzU/T4hjbTEUvn0/s1600/Tradycyjna-kuchnia-gruzinska.735.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-0lChl7S0gKU/Twg_RJ5MpFI/AAAAAAAAAzU/T4hjbTEUvn0/s400/Tradycyjna-kuchnia-gruzinska.735.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książkę napisała Gruzinka Jelena Kiładze, a tłumaczenie konsultowali pracownicy Ambasady Gruzji w Polsce. Oprócz ciekawych przepisów przeczytamy informacje o kraju, historii Gruzji, poznamy gruzińskie wina, bo przy każdym rozdziale są omówione wina pasujące do opisywanych potraw. Całość uzupełniają bardzo ładne zdjęcia. Z tą książką można śmiało wyruszyć w podróż po gruzińskich kulinariach i poznać tradycję biesiadowania i sposoby na przygotowanie narodowych potraw. Wspaniałe sposoby na przygotowanie bakłażanów, fasoli, pomidorów i kabaczków, nieznane sery, jak np. imertyński, zaprawione ziołami - kolendrą, miętą, czy berberysem. Nie brakuje też przepisów na najsłynniejsze gruzińskie dania -  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chaczapuri, chinkali, sacywii. &lt;/span&gt;Warto&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;przeczytać przepis i zobaczyć, jak wyglądają na zdjęciach, by wiedzieć, czego oczekiwać w restauracji.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Posługując się językiem kulinarnym, chciałam, aby ta książka stała się harmonijną potrawą. Rolę podstawowego produktu odegrały w niej dokładne wiadomości – przepisy i fakty historyczne, a cała reszta posłużyła jako przyprawy, bez których potrawa byłaby mdła, nieapetyczna i niestrawna".&lt;/span&gt; - napisała Jelena Kiładze we wstępie do swojej książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie u niej znalazłam przepis na "Kepiłę", czyli kotlety mielone inaczej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Kepiła&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;1/2 kg mięsa mielonego (najlepiej wołowe)&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 mała cebula&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;po 50 gramów szczypiorku i zielonej natki pietruszki&lt;br /&gt;1 łyżeczka suszonego zmielonego berberysu (nie miałam)&lt;br /&gt;5 łyżek mąki kukurydzianej&lt;br /&gt;trochę ostrej czerwonej papryki w proszku&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;listki kolendry do posypania dania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szatkujemy drobniutko cebulę, dodajemy do mielonego mięsa wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, wbijamy jajko, dodajemy przyprawy, całość mieszamy. Siekamy szczypiorek i natkę. Z mięsa formujemy płaskie placki (wyjdzie ok 4-5 sztuk), kładziemy na talerzu wysypanym mąką kukurydzianą, na środek nakładamy szczypiorek z natką, podważamy mięso szerokim nożem i składamy na pół jak pierożek. Obtaczamy w mące kukurydzianej i smażymy na złoto. Na patelnie po smażeniu wlewamy pół szklanki wody, dodajemy kolendrę. To będzie sos, jeśli ktoś lubi kotlety z sosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste to a smaczne.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WhuKs7zeH2s/TwhDhUXYQBI/AAAAAAAAAzc/gEXQ7kMtosE/s1600/mielone1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-WhuKs7zeH2s/TwhDhUXYQBI/AAAAAAAAAzc/gEXQ7kMtosE/s640/mielone1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;O tej porze roku o świeżą kolendrę nie jest łatwo, więc kotleciki posypałam szczypiorkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4525237581030142?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4525237581030142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/gruzinskie-kotlety-mielone.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4525237581030142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4525237581030142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2012/01/gruzinskie-kotlety-mielone.html' title='Gruzińskie kotlety mielone'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-06kt3OhIX0E/TwiKeGIwDAI/AAAAAAAAAzs/9cDH1KlpJQE/s72-c/mielone2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8364987789369493579</id><published>2011-12-30T12:11:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T16:12:22.533+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Pasztet świąteczny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DIb5rD_SokQ/Tv2TF7iKV7I/AAAAAAAAAzE/whC6Wc6hApw/s1600/pasztet.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-DIb5rD_SokQ/Tv2TF7iKV7I/AAAAAAAAAzE/whC6Wc6hApw/s640/pasztet.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wyobrażam sobie żadnych świąt - Bożego Narodzenia ani Wielkiej Nocy bez pasztetu własnej roboty. Zawsze kupuję, z reguły w ostatniej chwili aluminiowe foremki - w nich łatwiej pasztet upiec i pokroić. Na każde święta robię ten sam pasztet, na który przepis znalazłam chyba w książce "365 obiadów na polskim stole" Ewy Aszkiewicz i Romany Chojnackiej, a może w "Kuchni polskiej" mojej mamy - starej książce w niebieskiej płóciennej oprawie, poplamionej, z zażółconymi kartkami ze starości, z pierwszymi fotografiami kolorowymi (jak nic ORWO), zwierającej wciąż niedościgłe wzorce polskich potraw...&lt;br /&gt;Nie pamiętam, bo przepis mam spisany na brzydkiej kartce wyrwanej z notesu i przytwierdzonej magnesem do lodówki. Muszę kiedyś zrobić zdjęcie lodówce, bo jest równocześnie książką kucharską (karteluszki z przepisami zajmują jej jedną ściankę) i galerią sztuki - to tu wiszą obrazki, rysunki, wyklejanki mojego synka. Zdarzają się też kartki pocztowe i niezliczona liczba magnesów z różnych krajów. Jeśli popatrzeć na tę lodówkę z perspektywy i oddali to niestety wygląda, jak obiekt śmieciowy, że tak ją nazwę i nie pasuje do wypielęgnowanych, katalogowych lub czasopismowych kuchni, w których nikt nigdy niczego nie ugotował. W sumie chciałabym mieć taką drugą kuchnię do pokazywania gościom (cha, cha). Byłoby sterylnie czysto i laboratoryjnie.&lt;br /&gt;Moja kuchnia nie przypomina jednak pod żadnym względem laboratorium a potrafię czasem&amp;nbsp; w niej zrobić smaczności porównywane do kamienia filozoficznego. Ten pasztet do nich należy. By wyszedł smaczny trzeba znaleźć dobrego rzeźnika i wybierając mięso od razu powiedzieć, że na pasztet. Dobry rzeźnik wybierze tłuste kawałki, bo choć zwykle wybieramy chude, to pasztet z chudego mięsa będzie okropny - suchy i przy krojeniu będzie się sypał, a to najgorsze, co może być. Pan rzeźnik zawsze przypomina mi, żebym nie zapomniała o wątróbce, bo tej u niego nie kupuję - nie ma drobiu na jego stoisku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Pasztet świąteczny&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso:&lt;br /&gt;1/2 kg tłustego, surowego boczku&lt;br /&gt;700 gramów łopatki wieprzowej&lt;br /&gt;100 gramów wołowiny&lt;br /&gt;300 gramów wątróbki&lt;br /&gt;2-5 łyżek smalcu (w przypadku, gdy mięso jest za mało tłuste)&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1 marchewka&lt;br /&gt;1 pietruszka&lt;br /&gt;1/2 małego selera&lt;br /&gt;2 łyżeczki ziarenek pieprzu &lt;br /&gt;3 liście laurowe&lt;br /&gt;10 owoców jałowca&lt;br /&gt;6 ziarenek ziela angielskiego&lt;br /&gt;1 łyżeczka roztartych ziarenek kolendry&lt;br /&gt;1 czubata łyżeczka soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do farszu:&lt;br /&gt;2 kromki chleba&lt;br /&gt;1 i 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;łyżeczka mielonego pieprzu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bułka do posypania pasztetu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso porcjujemy na większe kawałki. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na dużej patelni. Dodajemy mięso (bez wątróbki) w kawałkach, obsmażamy. Do dużego garnka wkładamy obrane warzywa i wyżej wymienione przyprawy, dodajemy obsmażone mięso, zalewamy 2-3 szklankami wody. Dusimy przez około 1/2 godziny aż mięso&amp;nbsp; będzie miękkie. Dodajemy wątróbkę, dusimy dalej aż się zetnie i pozostanie różowa. Odstawiamy całość do ostygnięcia lub wyławiamy za pomocą łyżki cedzakowej mięso i warzywa.&lt;br /&gt;Wyciągamy maszynkę do mielenia i mielimy mięso wraz z warzywami dwukrotnie. Mielimy też dwie kromki chleba, które wcześniej zmoczymy przez chwilkę w wywarze z mięsa. W dużej misie mieszamy zmielone mięso z jajkami, pieprzem, gałką muszkatołową. Jeśli farsz jest za suchy dodajemy smalec (ja dodaję zawsze). Wyrabiamy na gładką masę. Przekładamy do aluminiowych foremek posmarowanych lekko smalcem lub masłem. Wierzch pasztetu posypujemy bułką tartą. Pieczemy w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez godzinę. Z tej porcji wychodzą dwie małe foremki. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8364987789369493579?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8364987789369493579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/pasztet-swiateczny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8364987789369493579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8364987789369493579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/pasztet-swiateczny.html' title='Pasztet świąteczny'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DIb5rD_SokQ/Tv2TF7iKV7I/AAAAAAAAAzE/whC6Wc6hApw/s72-c/pasztet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8010097105033181937</id><published>2011-12-29T14:31:00.002+01:00</published><updated>2011-12-29T15:23:58.218+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandynawia'/><title type='text'>Kochamy pierniki i chcemy do Bergen</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-63orSgyK_Ag/TvxivdR0MCI/AAAAAAAAAyU/51Qa_mZUhzQ/s1600/domek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-63orSgyK_Ag/TvxivdR0MCI/AAAAAAAAAyU/51Qa_mZUhzQ/s640/domek.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skandynawska namiętność do pierników nie ma sobie równej w Europie. Ja także jej ulegam i pielęgnuję. Gdy przychodzą święta wszyscy w Skandynawii wpadają w piernikowy obłęd. Pamiętacie scenę z "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren, gdy dzieciaki wycinały bożonarodzeniowe pierniczki i biły się o foremkę w kształcie prosiaczka? To było preludium do piernikowego wstępu. Odwiedziła nas przed świętami nasza koleżanka, u której &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/renifery-snieg-i-marcepanowe-swinki.html" target="_blank"&gt;byliśmy kiedyś w Norwegii&lt;/a&gt;, obejrzała nasz piernikowy domek zrobiony z gotowych elementów, kupionych w Ikea i opowiedziała o pięknej piernikowej tradycji w Norwegii. Nie trzeba umieć robić ciasta na pierniki, by cieszyć się tym przysmakiem pod choinką. Każdy norweski sklep spożywczy oferuje wiaderka z ciastem piernikowym - wystarczy kupić, rozwałkować, wyciąć ciasteczka i upiec. Czterech synów jej norweskich znajomych i tato inżynier nie poprzestają jednak na takiej łatwiźnie. Z ciasta piernikowego tworzą wspaniałe budowle - w tamtym roku na pamiątkę podróży ojca do Nowego Jorku pod ich choinką stanął najprawdziwszy piernikowy Empire State Building! Okienka piernikowych domków mają zwykle szybki - robi się je z landrynek. Pokruszony pył landrynkowy wsypuje się w okienne dziury i zapieka z ciastem. Wychodzą kolorowe, śliczne i słodkie szybki. Całość - ścianki, dachy łączy się gorącym karmelem i ozdabia kolorowym lukrem, cukrowymi gwiazdkami i kuleczkami. Baba Jaga nie powstydziłaby się takiej chatki. Piernikowe budowle stoją do 6 stycznia. W święto Trzech Króli skandynawskie dzieci zaopatrują się w młotki i rozbijają piernikowe konstrukcje na kawałki, które później ze smakiem zjadają. Nasz domek czeka więc do 6 stycznia.&lt;br /&gt;W Norwegii, w Bergen tak kochają pierniki, że budują z niego najprawdziwsze miasto - są w nim sklepy, domy, kościoły, ratusz, mosty i mieszkańcy - wszystko z piernika. Możecie obejrzeć sobie zdjęcia piernikowego miasteczka na jego facebookowym profilu &lt;a href="http://www.facebook.com/Pepperkakebyen" target="_blank"&gt;Pepperkakebyen&lt;/a&gt; lub zajrzeć na stronę &lt;a href="http://www.bergensentrum.no/index.php?mapping=63" target="_blank"&gt;Bergen Sentrum&lt;/a&gt;, gdzie prezentowana jest wystawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-T1eWudOWzAM/Tvxo0ibh3gI/AAAAAAAAAyg/FudbA20nMSY/s1600/Pepperkakeby-m-Ulriken-510.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-T1eWudOWzAM/Tvxo0ibh3gI/AAAAAAAAAyg/FudbA20nMSY/s1600/Pepperkakeby-m-Ulriken-510.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tym roku nie zdążyłam zagnieść ciasta jesienią i zostawić je by dojrzało do świąt, szukałam więc przepisu na pierniki, które nie wymagają leżakowania (ciasto potrzebowało jedynie nocy by być gotowe). Udało się i chyba już zawsze będę robić takie szybkie pierniki świąteczne. Są smaczne i nie połamie się na nich zębów. W tym roku hitem była foremka w kształcie łosia, oczywiście norweskiego.&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Świąteczne pierniki bez leżakowania&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-c1BgwRy11Gc/TvxppXKMUwI/AAAAAAAAAys/ZeaPUlO2-gc/s1600/pierniczki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-c1BgwRy11Gc/TvxppXKMUwI/AAAAAAAAAys/ZeaPUlO2-gc/s640/pierniczki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;1/2 kilograma mąki&lt;br /&gt;1 i 1/2 szklanki miodu (może być sztuczny)&lt;br /&gt;szklanka cukru pudru&lt;br /&gt;3/4 kostki masła&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;łyżeczka sody oczyszczonej&lt;br /&gt;torebka przyprawy do pierników&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podgrzewamy miód z cukrem w rondelku na małym ogniu. Dodajemy przyprawy, mieszamy. Odstawiamy do ostudzenia. To ważne, bo gdy ta mieszanina będzie za gorąca ciasto nie zgęstnieje. Mąkę przesiewamy z sodą, solimy. Dodajemy chłodny miód z masłem i przyprawą oraz roztrzepane jajko. Wyrabiamy gładkie ciasto. Wkładamy je do lodówki na 2-3 godziny, ja zostawiłam na całą noc. Gęste ciasto wyjmujemy na oprószoną mąką stolnicę lub blat, rozwałkowujemy na ok. 1/2 centymetra, wycinamy foremkami pierniczki i układamy na wyłożonej papierem blasze. Nie za blisko, bo pierniczki lekko się zaokrąglają. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni Celsjusza przez 15 minut. Zdejmujemy z formy na płaski blat do ostygnięcia. Zimne pierniki dekorujemy lukrem. &lt;/blockquote&gt;A świąteczno-piernikowo-norweskiej atmosfery dopełnia:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-L8woD2fLIiI/Tvx3torsn2I/AAAAAAAAAy4/NueVG1OZk-8/s1600/387046_10150392448737987_153474242986_8490119_1004884105_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-L8woD2fLIiI/Tvx3torsn2I/AAAAAAAAAy4/NueVG1OZk-8/s1600/387046_10150392448737987_153474242986_8490119_1004884105_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nasz świąteczny prezent :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8010097105033181937?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8010097105033181937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/kochamy-pierniki-i-chcemy-do-bergen.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8010097105033181937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8010097105033181937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/kochamy-pierniki-i-chcemy-do-bergen.html' title='Kochamy pierniki i chcemy do Bergen'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-63orSgyK_Ag/TvxivdR0MCI/AAAAAAAAAyU/51Qa_mZUhzQ/s72-c/domek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1147433644485510005</id><published>2011-12-29T13:27:00.004+01:00</published><updated>2011-12-30T16:11:14.472+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Rolada truflowa jak bûche de Noël</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bkuCqW9Cyi8/TvxZlBYXLBI/AAAAAAAAAyI/WdQ8qgmPVpY/s1600/rolada.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://1.bp.blogspot.com/-bkuCqW9Cyi8/TvxZlBYXLBI/AAAAAAAAAyI/WdQ8qgmPVpY/s640/rolada.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zajadam się właśnie świąteczną roladą truflową, przypominającą do złudzenia francuską "&lt;i&gt;bûche de Noël". &lt;/i&gt;Francuski zwyczaj rozpalania w Boże Narodzenie polana skropionego winem i posypanego ziołami zanikł chyba jeszcze w połowie XIX wieku, ale pojawiły się na stołach słodkie polana. W tym roku nie planowałam takiego ciasta, chciałam jedynie zrobić roladę, ale jak już się pojawiła, okazało się, że to nic innego, jak "smakowite polano bożonarodzeniowe". &lt;br /&gt;Smakowo różni się od tych tradycyjnych francuskich - z reguły serwuje się tam polanka o smaku waniliowym, kawowe, kasztanowe, z orzechów laskowych, czy likieru Grand Marnier. Moje polanko wypełnione jest masą o smaku truflowym, ale nie chodzi tu grzyby lecz o cukierki "trufle". Ciemny, kakaowy biszkopt i ciemne, aromatyczne cukierki czekoladowe o rumowym aromacie świetnie do siebie pasują. Ciasto ma świąteczny i niecodzienny charakter, w dodatku jest dość łatwe do zrobienia. Niech was nie przeraża zawijanie ciasta biszkoptowego - to łatwizna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Rolada truflowa&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciasto biszkoptowe:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;8 żółtek&lt;br /&gt;150 gramów cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru wanilinowego (tak, tak - to uważa się za "waniliowy" jest wanilinowym - poczytajcie etykietki)&lt;br /&gt;4 białka&lt;br /&gt;100 gramów mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżki kakao&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Masa truflowa:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;300 gramów cukierków "trufli"&lt;br /&gt;300 gramów masła&lt;br /&gt;125 gramów cukru pudru&lt;br /&gt;2-3 łyżki rumu lub kilka kropli olejku rumowego&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przygotowujemy ciasto. Ucieramy żółtka z cukrem i cukrem wanilinowym. Białka ubijamy na sztywno. Delikatnie łączymy obie masy i dodajemy mąkę przesianą z kakaem i proszkiem do pieczenia. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę wylewamy ciasto i rozsmarowujemy wyrównując powierzchnię. Pieczemy 20-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Upieczony biszkopt przekładamy na kuchenną ściereczkę i zwijamy w roladę. Odkładamy do przestygnięcia.&lt;br /&gt;Zabieramy się za masę. Topimy trufle w tzw. bain marie (na garnku z gotującą się wodą umieszczamy miseczkę lub drugi, mniejszy garnek z truflami i topimy cukierki). Kiedy się stopią odstawiamy do przestudzenia. Powinny zmienić się w jednolitą masę. Ucieramy masło z cukrem pudrem na puszystą masę, do ucieranej masy, nie przerywając czynności dodajemy ostudzone trufle, dodajemy kilka kropel olejku rumowego.&lt;br /&gt;Rozwijamy ostudzone ciasto i smarujemy je połową masy. Zwijamy w roladę i smarujemy ją drugą połową kremu. Widelcem robimy rowki imitujące korę polana. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny, by ciasto stężało.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;A w &lt;a href="http://winiarniasniezki.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Winiarni&lt;/a&gt; - czeskie bąbelki w sam raz na sylwestrowy wieczór. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1147433644485510005?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1147433644485510005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/rolada-truflowa-jak-buche-de-noel.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1147433644485510005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1147433644485510005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/rolada-truflowa-jak-buche-de-noel.html' title='Rolada truflowa jak bûche de Noël'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bkuCqW9Cyi8/TvxZlBYXLBI/AAAAAAAAAyI/WdQ8qgmPVpY/s72-c/rolada.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-7280115916417147699</id><published>2011-12-17T21:02:00.000+01:00</published><updated>2011-12-29T14:46:18.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gazety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lub czasopisma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Lepsza "Kuchnia" na święta</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V-PncznIbHU/TuzhXBsJPZI/AAAAAAAAAxo/cj2wpvY4P64/s1600/kuchniagrudzienduze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-V-PncznIbHU/TuzhXBsJPZI/AAAAAAAAAxo/cj2wpvY4P64/s400/kuchniagrudzienduze.jpg" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że grudniowa "Kuchnia" mile mnie zaskoczyła po &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/kuchnia-magazyn-dla-smakoszy-czyli.html" target="_blank"&gt;beznadziejnym listopadowym numerze&lt;/a&gt;. Od samej okładki jest naprawdę ciekawie. Kupiłam ten numer szczerze mówiąc dla &lt;a href="http://lawendowydom.blogspot.com/search?updated-max=2011-03-09T16%3A04%3A00%2B01%3A00&amp;amp;max-results=7" target="_blank"&gt;Beaty Lipov&amp;nbsp; &lt;/a&gt;i jej świątecznych przepisów przygotowywanych z dziećmi. Nie oczekiwałam niczego ciekawego a tu zaskoczenie! Świąteczny tort orzechowy na otwarcie wprawdzie trochę przyciężki i nie w moim klimacie: 15 jaj i maślany krem dla mnie oznacza podwyższony poziom cholesterolu w przyszłości i poczucie mdłości w teraźniejszości. Po prostu nie znoszę maślanych kremów, są dla mnie nie do przełknięcia, ale pewnie są ludzie, którym coś takiego smakuje.&lt;br /&gt;Później dużo lepiej - smaczności z chili, klimatyczne "Święta bez lukru" (Beata Lipov i jej piernikowe choinki i biszkopciki cudowne) i przeciekawe święta potraktowane na luzie - "Zabawa z tradycją" Doroty Sulich -Długosz (warszawska restauracja Mama Mia) zachwycająca, zwłaszcza krem buraczany z malinami i ricottą. Tradycyjne smaki w nowym wydaniu.&lt;br /&gt;Wegetariańskie święta Jamiego Olivera poprawne, ale szkoda, że "Kuchnia" nie pokazuje przepisów z jego "Rodzinnych świąt" - w tej serii Jamie jest bardzo zabawny i bardzo twórczy.&lt;br /&gt;Kto do tej pory nie wie, czym różni się polska śliwka wędzona od kalifornijskiej nich sięgnie po grudniowy numer "Kuchni" - dymna, lekko wędzona śliwka z Beskidu Wyspowego to przykład polskiego, zdrowego i tradycyjnego specjału, o którym warto pamiętać nie tylko w czasie świąt.&lt;br /&gt;Specjały świąteczne "po tuningu" Tomka Woźniaka też niczego sobie. Za śledziem nie przepadam, ale pasta z makreli, czy jagnięcina z bakaliami i ciasteczka makowe skusiłyby mnie z pewnością, gdyby znalazły się na świątecznym stole.&lt;br /&gt;Drobiowe przepisy z perliczek, kaczek, bażantów&amp;nbsp; Zbigniewa Kmiecia przypominają mi czas sielskiego dzieciństwa, gdy moja prababcia pakowała przed świętami ubity drób i wysyłała umyślnym do swoich wnuczek, czyli do mojej mamy i jej sióstr. Żaden drób tak nie smakował, jak ten prababciny - osobiście doglądany, tuczony i luzem chodzący po okolicy. Dziś na takie ptaszęta mówi się "szczęśliwe kury" lub " z hodowli ekologicznej". &lt;br /&gt;Specjały makowe też interesujące - ravioli nadziewane makiem i bakaliami, łosoś pieczony faszerowany makiem i szpinakiem, tarta gruszkowa z makiem... Wrocławska restauracja, której pracownicy są autorami przepisów nie jest zbyt oblegana, nawet nazwa nie jest przez wrocławian rozpoznawana... W tej lokalizacji działało już wiele knajp, więc ta jest pewnie jedną z wielu, jeśli jednak gotują, tak jak pokazują to może zdobędą klientów.&lt;br /&gt;W czasopiśmie pojawiły się wreszcie notki o&amp;nbsp; książkach, na razie z okazji prezentów świątecznych i dość oklepane pozycje ("Apetyczna panna Dahl", "Przepisy z mojego ogrodu" Anny Applebaum-Sikorskiej), ale dobrze, że są. &lt;br /&gt;Tessa Capponi-Borawska w urokliwy sposób opowiada o mieszaniu się bożonarodzeniowych tradycji w jej domu - angielskich przepisów jej niani, włoskiego dziedzictwa i polskiej tradycji z domu jej męża. Ciekawie i z klasą.&lt;br /&gt;Rozśmieszyli mnie zgredziali panowie, czyli Tadeusz Pióro i Marek Bieńczyk. Polecam ich makowy felieton i prościutkie, acz smaczne dania - pieczone ziemniaki z makiem i serem oraz knedle z makiem i powidłami.&lt;br /&gt;W całym numerze ładnie stylizowane potrawy i przyjemne dla oka zdjęcia. &lt;br /&gt;Sympatyczna ta grudniowa kuchnia. Czekać na styczniową? Może będzie karnawałowa i szałowa?&lt;br /&gt;P.S. Wciąż brakuje mi kontaktów z Czytelnikami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-7280115916417147699?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/7280115916417147699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/lepsza-kuchnia-na-swieta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7280115916417147699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7280115916417147699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/lepsza-kuchnia-na-swieta.html' title='Lepsza &quot;Kuchnia&quot; na święta'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-V-PncznIbHU/TuzhXBsJPZI/AAAAAAAAAxo/cj2wpvY4P64/s72-c/kuchniagrudzienduze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5982214767851429113</id><published>2011-12-04T17:27:00.001+01:00</published><updated>2011-12-04T17:27:26.152+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Kurczak pachnący winem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QoNNQpIBdxs/TtuUAFNT5gI/AAAAAAAAAxg/QIAj_DtsD08/s1600/kurczak.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-QoNNQpIBdxs/TtuUAFNT5gI/AAAAAAAAAxg/QIAj_DtsD08/s640/kurczak.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ten kurczak jest delikatny, pachnie winem i niestety wymaga trochę przygotowań. Robiłam go bez pośpiechu, traktując, jak małą terapię wyciszającą. Smażenie nóżek, zapiekanie, przygotowywanie sosu, mieszanie... Są takie potrawy, które przygotowuje się tak monotonnie, że aż nierealnie. Ręczne wyrabianie ciasta drożdżowego, karmelizowanie cebuli, smażenie powideł - wyłącza się głowa, pracują tylko ręce, kojąco, znajomymi ruchami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten przepis pochodzi z kieszonkowego wydania książki "La cuisine pour tous" Ginette Mathiot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Kurczak w rieslingu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;8 udek z kurczaka&lt;br /&gt;50 gramów masła&lt;br /&gt;łyżka oleju &lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;4 posiekane dymki lub posiekane dwie zwykłe cebule&lt;br /&gt;8-10 pokrojonych w plasterki pieczarek&lt;br /&gt;2 łyżki brandy&lt;br /&gt;2 szklanki białego wina riesling&lt;br /&gt;szklanka śmietany kremówki&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;natka pietruszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nóżki należy oprószyć mąką oraz solą i pieprzem. Najlepiej wrzucić kawałki kurczaka do plastykowej torebki z mąką i przyprawami i potrząsać nią aż maka pokryje mięso.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rondlu roztapiamy masło z olejem. Wkładamy kurczaka, podsmażamy aż się zezłoci z obu stron. Wyjmujemy mięso. Do rondla, ale na nowy tłuszcz - masło wrzucamy pieczarki i dymkę i smażymy aż staną się złote.&amp;nbsp; Dodajemy mięso, rondel zdejmujemy z ognia. Na chochlę wlewamy brandy, podpalamy i płonącym płynem oblewamy kurczaka. Kiedy płomienie zgasną, znów stawiamy rondel na ogniu, dolewamy wino. Przykrywamy pokrywką i gotujemy na średnim ogniu ok. 40 minut. Kurczak musi być miękki. Po tym czasie znów wyjmujemy kurczaka, tym razem do naczynia do zapiekania, wkładamy do ciepłego piekarnika, by nie ostygł. Do sosu dodajemy śmietanę, mieszamy i doprowadzamy do wrzenia. Kiedy odparuje połowa sosu przyprawiamy solą i pieprzem. Sosem polewamy kawałki kurczaka, posypujemy zieloną pietruszką.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5982214767851429113?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5982214767851429113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/kurczak-pachnacy-winem_5827.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5982214767851429113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5982214767851429113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/12/kurczak-pachnacy-winem_5827.html' title='Kurczak pachnący winem'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QoNNQpIBdxs/TtuUAFNT5gI/AAAAAAAAAxg/QIAj_DtsD08/s72-c/kurczak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1428454537186149381</id><published>2011-11-13T19:42:00.001+01:00</published><updated>2011-11-13T20:20:05.118+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Klasyczne francuskie surówki: celeri et betterave</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-J4ANmQirAPE/TsAQyJA9q4I/AAAAAAAAAww/VRFoFj7xiwc/s1600/seleribe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-J4ANmQirAPE/TsAQyJA9q4I/AAAAAAAAAww/VRFoFj7xiwc/s640/seleribe.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"J'habite un coin du vieux Montmartre" to początek smutnej&amp;nbsp; piosenki, bardzo paryskiej, bardzo w stylu Edith Piaf śpiewanej przez młodą, francuską wokalistkę Zaz. Występowała ostatnio we Wrocławiu, a publiczność zupełnie dla niej oszalała. Ten ochrypły głos, francuska nonszalancja... Zatęskniłam za Paryżem i tym zamglonym w listopadzie i tym wiosennym w zielonych listkach i tym z 14 lipca, bawiącym się na ulicach i tym pustym w sierpniu, gdy tylko turyści wędrują po dusznych ulicach... Kawiarenki ze stolikami na dwie filiżanki, małe bistra z kanapkami, gdzie można kupić pół bagietki z szynką i sałatką z selera w majonezowym sosie...&lt;br /&gt;No i zachciało mi się tego &lt;i&gt;celeri remoulade&lt;/i&gt;, a jak seler to i buraczki w parze muszą być.&lt;br /&gt;Sałatka z buraczków i sałatka z selera to klasyka. Niby nic, ale zawsze pysznościowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wQZcYTMdLiI/TsAVE8qWlVI/AAAAAAAAAw4/YlXjajjpERI/s1600/seleri.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-wQZcYTMdLiI/TsAVE8qWlVI/AAAAAAAAAw4/YlXjajjpERI/s640/seleri.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Celeri remoulade&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;pół dużego selera&lt;br /&gt;ok. dwóch łyżek soku z cytryny&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;dwie łyżki kaparów (użyłam solonych)&lt;br /&gt;pietruszka do przybrania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seler ścieramy na tarce o grubych oczkach, wrzucamy do miski z wodą i sokiem z cytryny. Dzięki temu seler nie zciemnieje. Przygotowujemy sos remoulade (możemy też skorzystać z gotowego majonezu i doprawić go musztardą, solą, pieprzem i octem winnym).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sos remoulade&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 surowe żółtko&lt;br /&gt;ok 150 ml oleju słonecznikowego dobrej jakości&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;1 1/2 łyżki musztardy z Dijon&lt;br /&gt;1 łyżka octu winnego&lt;br /&gt;Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Do naczynia wrzucamy żółtko, musztardę, ocet winny i ubijamy malakserem. Powoli, delikatnym strumieniem wlewamy oliwę nie przerywając ubijania. Przyprawiamy. Powinien powstać gęsty musztardowy majonez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seler odsączamy z wody, dodajemy kapary. Mieszamy z sosem remoulade, doprawiamy, jeśli potrzeba, solą i pieprzem. Posypujemy pietruszką. &lt;br /&gt;Tę sałatkę podaje się zwykle z surową wędzoną szynką. Można ją też zapakować do bagietki i zabrać do pracy.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S6LDs0Mq-D8/TsAVNkfB-9I/AAAAAAAAAxA/AOMMxZFk5xA/s1600/buraczki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-S6LDs0Mq-D8/TsAVNkfB-9I/AAAAAAAAAxA/AOMMxZFk5xA/s640/buraczki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Buraczki w winegrecie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3-4 średnie buraki&lt;br /&gt;sos vinaigrette&lt;br /&gt;szczypiorek do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Banalnie proste: buraki gotujemy w mundurkach. Gdy będą miękkie odlewamy wodę i czekamy aż ostygną. Obieramy ze skórki, kroimy w grubą kostkę, polewamy sosem vinaigrette (oliwa, ocet winny lub sok z cytryny, musztarda, sól, pieprz), wstawiamy na ok. godzinę do lodówki. Przed podaniem posypujemy szczypiorkiem.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1428454537186149381?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1428454537186149381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/klasyczne-francuskie-surowki-celeri-et.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1428454537186149381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1428454537186149381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/klasyczne-francuskie-surowki-celeri-et.html' title='Klasyczne francuskie surówki: celeri et betterave'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-J4ANmQirAPE/TsAQyJA9q4I/AAAAAAAAAww/VRFoFj7xiwc/s72-c/seleribe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3403916130250870250</id><published>2011-11-12T18:07:00.001+01:00</published><updated>2011-11-12T18:11:08.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='winiarnia'/><title type='text'>Winiarnia, czyli druga pasja</title><content type='html'>Wystartowałam z nową zakładką i nowym blogiem. Wino to moja wielka pasja. Ostatnio zaniedbana, ale postaram się dzielić tym, co wiem o winie i uczyć się o nim jeszcze więcej właśnie tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;a href="http://winiarniasniezki.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Winiarnia&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZntC9o4PpqM/Tr6MfhRbNnI/AAAAAAAAAvY/W2RmLyQj-58/s1600/czerwone.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZntC9o4PpqM/Tr6MfhRbNnI/AAAAAAAAAvY/W2RmLyQj-58/s640/czerwone.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3403916130250870250?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3403916130250870250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/winiarnia-czyli-druga-pasja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3403916130250870250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3403916130250870250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/winiarnia-czyli-druga-pasja.html' title='Winiarnia, czyli druga pasja'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZntC9o4PpqM/Tr6MfhRbNnI/AAAAAAAAAvY/W2RmLyQj-58/s72-c/czerwone.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-394026791507979365</id><published>2011-11-11T17:33:00.002+01:00</published><updated>2011-11-11T18:52:39.154+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='risotto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Nie marnuję: risotto z groszkiem i kurczakiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MvXVz20RlXc/Tr1N7xcGpUI/AAAAAAAAAu0/FnzyOA09Nu8/s1600/risotto.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-MvXVz20RlXc/Tr1N7xcGpUI/AAAAAAAAAu0/FnzyOA09Nu8/s640/risotto.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie Europejski Dzień Bezpieczeństwa Żywności obchodzi się we wrześniu, ale warto o nim pamiętać codziennie i nie marnować jedzenia. Zawsze planuję zakupy z długopisem w ręku - zapisuję sprawunki, które potem będą przydatne w kuchni. Jednak czasem się zdarza, że nie zjemy całego obiadu i zostaną ziemniaki, kawałek kurczaka, pojedynczy kotlet... Do niczego nie pasują, nikt nie chce ich zjeść.&amp;nbsp; Zastanawiałam się co najczęściej wyrzucam i listę otworzyły ziemniaki (nie lubimy odsmażanych), cytryna (zawsze zostaje zeschnięty kawałek), końcówki chleba - piętka i dwie ostatnie kromeczki zwykle za suche, by zrobić z nich kanapki, wyrzucamy też ciasta - nie lubimy za bardzo słodkich wypieków i zawsze coś zostanie wyschniętego lub spleśniałego. Niestety pracuję na te 89 milionów ton żywności, która co roku trafia do europejskiego kosza.&lt;br /&gt;A co wy najczęściej wyrzucacie? Czy pokrywa się to ze statystykami, które można znaleźć na stronie &lt;a href="http://niemarnuje.pl/"&gt;niemarnuje.pl&lt;/a&gt; ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle staram się zagospodarować resztki - ziemniaki przeznaczam do tortilli lub zbieram do zapiekanki. Mam kilka takich potraw, które mój mąż nazywa "gospodarczymi".&lt;br /&gt;Dziś przepis na risotto gospodarcze. Użyłam do niego połówki upieczonego małego kurczaka, którego nikt nie chciał i pół opakowania mrożonego groszku - pozostałości po innym daniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lnxhJPyogAM/Tr1OCs5NPPI/AAAAAAAAAu8/d31McvAn140/s1600/risotto1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-lnxhJPyogAM/Tr1OCs5NPPI/AAAAAAAAAu8/d31McvAn140/s640/risotto1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Risotto z groszkiem i kurczakiem&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ok. litra bulionu warzywnego&lt;br /&gt;2 małe cebule&lt;br /&gt;pół pieczonego kurczaka &lt;br /&gt;ryż do risotto (ok. 210 gramów)&lt;br /&gt;ok. 200 gramów zielonego groszku (może być mrożony)&lt;br /&gt;sól, pieprz i tymianek,&lt;br /&gt;3 łyżki masła &lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;1/2 szklanki tartego parmezanu&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;br /&gt;Gotujemy bulion z włoszczyzny. Gotowy pozostawiamy na małym ogniu. Na dużej głębokiej patelni (najlepszy do tego jest chiński wok) rozpuszczamy masło i dodajemy oliwę. Wrzucamy na nią pokrojoną w kostkę cebulę i pokrojonego na małe kawałki kurczaka. Podsmażamy chwilę, dodajemy ok. łyżeczki suchego tymianku. Gdy cebula zeszkli się wsypujemy surowy ryż. Czekamy aż zrobi się lekko przezroczysty, dodajemy chochlę bulionu. Mieszając czekamy aż ryż wypije bulion i znów dodajemy aż do wyczerpania bulionu. Chwilę gotujemy, dodajemy groszek, przyprawiamy solą i pieprzem. Cały czas mieszamy, żeby risotto nam się nam nie przypaliło. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo takie mieszanie w całości może potrwać ok. pół godziny. Przed podaniem posypujemy risotto parmezanem i mieszamy całość.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-394026791507979365?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/394026791507979365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/nie-marnuje-risotto.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/394026791507979365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/394026791507979365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/nie-marnuje-risotto.html' title='Nie marnuję: risotto z groszkiem i kurczakiem'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-MvXVz20RlXc/Tr1N7xcGpUI/AAAAAAAAAu0/FnzyOA09Nu8/s72-c/risotto.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4765284480341298034</id><published>2011-11-10T22:13:00.001+01:00</published><updated>2011-11-12T12:19:27.174+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Zupa fasolowa z ognikami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MEpbRH_Qawc/Trww3VzvPtI/AAAAAAAAAus/lgEJi4GdSjk/s1600/fasolowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-MEpbRH_Qawc/Trww3VzvPtI/AAAAAAAAAus/lgEJi4GdSjk/s640/fasolowa.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Małymi oddechami, mierzonymi ilością wydychanej pary na świeżym powietrzu, zbliża się zima. Niby jest ciepło, ale wieczorem słowa wypowiadane na ulicy opatulają się przezornie w parową chmurkę. To już listopad. "The winter is coming", że zacytuję rodowe zawołanie rodu Straków z sagi fantasy "Pieśń lodu i ognia". &lt;br /&gt;Zanim spadnie śnieg, zanim lód skuje miejską fosę i wszystkie kałuże, zanim każde wyjście na dwór będzie okupione zawijaniem się w metry szalika i naciąganiem czapy na oczy, gotuję ciepła, pożywną i rozgrzewającą zupę. Fasolową z ognikami.&lt;br /&gt;Gdy byłam małą dziewczynką, późną jesienią, siadałam z babcią w ogrodzie - ona na ławce, ja u jej stóp na stołeczku. Mogłam mieć 6-7 lat i łuskałyśmy fasolę. Babcia opowiadała podkolorowane, straszliwe historie ze swojego dzieciństwa. Uwielbiałam, tę o dziewczynce, która siąkała nos w siarczysty mróz i jego koniuszek został w jej kraciastej chusteczce...&lt;br /&gt;To nie był "Traktat o łuskaniu fasoli", ale wspólnota, której nigdy później nie udało mi się poczuć z moją babką. Fasola bywała biała i duża (jaś) lub pstrokata i nakrapiana. Była też fasolka szlachetna, zwana perłową. Wyłuskana fasola trafiała do wiklinowych koszyków - szerokich, podobnych do tych, w których podaje się chleb i leżała tam sobie jakiś czas. Później babcia pakowała ją w szare, papierowe torebki i gotowała z niej zimą najbardziej znienawidzoną przeze mnie zupę. Smak fasoli podrasowany majerankiem mdlił mnie, a chropawa gęstość zupy zaklejała mi gardło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam jednak zrobić podejście do fasolowej, bo odkryłam na własnej skórze, że z wiekiem dojrzewa się do pewnych smaków. Wiedziałam, że moja fasolowa musi mieć wyrazisty smak i majeranek nie może być jedyną przyprawą. Myślę, że się udało.&lt;br /&gt;Zupę trzeba zacząć przygotowywać dobę wcześniej. Nie zabielam jej śmietaną, bo jest wystarczająco gęsta.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Fasolowa z paprykowymi ognikami&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250 gramów suchej fasolki perłowej lub jaś&lt;br /&gt;1 duża cebula&lt;br /&gt;włoszczyzna bez kapusty&lt;br /&gt;2 skrzydełka kurczaka&lt;br /&gt;łyżka masła&lt;br /&gt;duża czerwona papryka&lt;br /&gt;pieprz, sól&lt;br /&gt;2 łyżeczki słodkiej papryki&lt;br /&gt;1 łyżeczka majeranku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suchą fasolę namaczamy na całą noc. Następnego dnia gotujemy bulion z warzyw na skrzydełkach. Wyjmujemy warzywa i skrzydełka, do bulionu wsypujemy fasolkę wraz z wodą, w której pęczniała. Gotujemy aż fasolka zmięknie. Kroimy w kostkę cebulę i paprykę. Na patelni, na masełku szklimy cebulę, dodajemy paprykę, całość jeszcze podsmażamy. Z garnka wyjmujemy na bok ok. 1/3 fasolki, resztę miksujemy. Dodajemy odłożoną fasolkę, paprykę z cebulką. Przyprawiamy solą, pieprzem, papryką w proszku i majerankiem. Gotujemy całość przez około 20 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowe!&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4765284480341298034?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4765284480341298034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/zupa-fasolowa-z-ognikami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4765284480341298034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4765284480341298034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/zupa-fasolowa-z-ognikami.html' title='Zupa fasolowa z ognikami'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MEpbRH_Qawc/Trww3VzvPtI/AAAAAAAAAus/lgEJi4GdSjk/s72-c/fasolowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6343564382859618946</id><published>2011-11-06T20:03:00.003+01:00</published><updated>2011-12-17T21:25:08.052+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gazety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lub czasopisma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Magazyn "Kuchnia", czyli wielkie rozczarowanie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OxjMuBZWvHA/TrbCqO0LqJI/AAAAAAAAAto/fuviqM2ZGqI/s1600/kuchnia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-OxjMuBZWvHA/TrbCqO0LqJI/AAAAAAAAAto/fuviqM2ZGqI/s320/kuchnia.jpg" width="235" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do trzech razy sztuka - mówi znane porzekadło. Kupiłam więc po raz trzeci kolejny numer "Kuchni" i wiem już, że po raz ostatni. Autentycznie szkoda mi tych 7,99 zł na smętny i nudny magazyn.&lt;br /&gt;Chyba w lutym (okładka z ciastem-sercem z kratką) przeczytałam bardzo niepochlebną recenzję "Kuchni" na jednym z blogów. Pomyślałam o autorze, że jest wybitnym malkontentem i natychmiast&amp;nbsp; kupiłam kolejny numer czasopisma. Niestety bloger ów miał rację. Zawsze jednak może zdarzyć się słaby numer, kupiłam więc kolejne dwa, ale lepiej nie było. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jest krucho" przeczytamy na okładce listopadowego numeru "Kuchni" i paradoksalnie jest w tym głęboka prawda. Krucho jest już od pierwszej strony - edytorial, czy jak kto woli, wstępniak naczelnej, nie grzeszy błyskotliwością, nie jest nawet interesujący. W dodatku naczelna chyba nigdy nie ma nic sensownego do powiedzenia, bo ten wstępniak rozciągany jest na siłę co numer - wielka czcionka, olbrzymie interlinie, szeroki margines. Litości! Szkoda miejsca.&lt;br /&gt;Dalej banał nad banały, czyli czekolada i wiśnie. Jeśli to jest magazyn dla smakoszy, to każdy z nich&amp;nbsp; zna to najbardziej klasyczne połączenie i oczekuje jego nowej odsłony. Dostaje niczym nie wyróżniające się ciasto czekoladowe z wiśniami. Cóż z tego, że pod recepturą podpisał się Szef kuchni Wiesław Lichota. Taki wiśniowy brownie nie zaskakuje, Ameryki nie odkrywa.&lt;br /&gt;Potem jest ciut lepiej, bo o kasztanach jadalnych. Jest trochę o historii, o sposobach wykorzystania. Są też przepisy portugalskiej gospodyni domowej z regionu Douro. Przepisy ciekawe, ale chciałabym wiedzieć skąd Pani Fernanda znalazła się w polskim czasopiśmie. Wystarczyłoby jedno zdanie w główce umieszczonej obok receptur.&lt;br /&gt;Wieści od kuchni to rubryka, w której w założeniu powinny pokazywać się jakieś nowości-pyszności. Ale chyba producenci nie dopisali i maili nie dosłali, bo wieje tam pustką i nudą. Nawet czasopisma dla kobiet z dolnej półki mają więcej, ciekawiej, różnorodniej.&lt;br /&gt;Kolejna strona znów obnaża problemy z redakcją i objętością tekstu. Autorka napisała o sepii, ale chyba za mało, bo znów stronę ratuje się olbrzymimi interliniami i w dodatku niekonsekwentnie. Źle to się czyta. No i kwiatki do redakcji: "sepię kupimy w formie sproszkowanej lub płynnej: w słoiczkach i saszetkach. Najlepszy jest ten drugi. Sepia w proszku ma dużo mniej smaku". Zgubiłam się. Który drugi? Słoiczek, czy saszetka? Płynny, czy w proszku?&amp;nbsp; Co jest w słoiczku, a co w saszetce - płyn, czy proszek? Być może to drobiazg, ale denerwujący.&lt;br /&gt;Felieton o pstrągach Ludwika Lewina - ok. Autorski - może podobać się lub nie, ale jest napisany z zamysłem, konsekwentny i przemyślany.&lt;br /&gt;Rurki z kremem kucharza - odkrycia Ernesta Jagodzińskiego są chyba najciekawszym przepisem w całym magazynie. Szkoda jednak, że żaden redaktor nie dopisał choć słowa o serze taleggio, jednym ze składników potrawy. Rozumiem, że szef kuchni nie zniesie zamienników, ale nie każdy w swoich delikatesach ten ser znajdzie. Może udałoby się go czymś zastąpić, jakimś innym równie delikatnym krowim, pleśniowym serem. Chyba że jest to przepis z gatunku "szefowokuchniowych" nie do zrobienia w warunkach domowych.&lt;br /&gt;Trochę dalej tajniki Gateau Saint Honore zdradza inny szef kuchni Adam Chrząstowski. Krok po kroku tłumaczy, jak zrobić to słynne ciasto, całość uzupełniają foty. Jest jasno, zwięźle i do powtórzenia w domowej kuchni i o to przecież chodzi.&lt;br /&gt;Sedno listopadowego magazynu stanowią dwa dobre, ale przydługie i niedoredagowane materiały. Walorem opowieści ze Styrii, gdzie żyje się powoli, niezaprzeczalnie się piękne zdjęcia. I znów niedosyt, a może brak - autorka opisuje tę austriacką krainę w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale nie dowiedziałam się, czy mieszka tam i prowadzi swoją piwnicę zawodowo, czy może okazjonalnie coś tam organizuje. Tekst ciekawy, ale przegadany, w pewnej chwili już nie chce się go czytać. Przydałby się małe odchudzanie, przewietrzenie tej gęstej opowieści. &lt;br /&gt;Drugi ciekawy tekst to historyczny rys o Dziadach dr Zuzanny Grębeckiej, antropologa kultury. Autorka ciekawie, z pasją i olbrzymią znajomością rzeczy opowiada o dawnych zwyczajach, o znaczeniach potraw, tradycjach, o których już nie pamiętamy. Świetny tekst, ale znów przeładowany.&lt;br /&gt;A dalej w numerze banały, banały. Warzywa korzeniowe to przepis na marchewki w śmietanie , czyli obiadowy klasyk dla dzieciaków, potem nudna, bo też znana sałatka z pieczonych buraków i serka koziego, zupa krem z białych warzyw...&lt;br /&gt;Pochwalę za to zdjęcia do "Jesiennej serenady", czyli zapiekanek z warzyw na kruchym cieście serowym. Przepisy proste, smakowite, bez zadęcia, wesołe i zachęcające do gotowania i do jedzenia proponuje czytelnikom utalentowana Litwinka Giedre Barauskiene. Czy to będzie czepialstwo, gdy zapytam kim ona jest? &lt;br /&gt;Kolejna pozycja - chińskie specjały - kompletnie mnie nie zainteresowały. To już było: wieprzowina z orzechami, tofu z kiełkami sojowymi, czy kurczak słodko-kwaśny. Jedyne pocieszenie, że autor przepisów nie dodaje do nich chińskiej witaminki "glutaminki", jak szef chińskiej restauracji w jednym z odcinków "Kuchennych rewolucji" Magdy Gessler.&lt;br /&gt;Poziom trzymają Jamie Oliver, choć proponuje bardzo proste potrawy, ale taka jego filozofia i moja ulubiona Tessa Capponi-Borawska, która tym razem zajrzała do Grecji. Pióro i Bieńczyk - kto lubi ten czyta. Ja przeczytałam, ale bawi mnie i to nie bawi. Rozmowa starszych panów dla starszych panów, a dania takie sobie. Da się zjeść ale bez rewelacji. Kącik dla trzeciego wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst, który mógłby być ciekawie wyeksponowany "Rolls-Royce w butelce" o kobiecie, która wymyśliła markę "Spiżarnia" upchnięty gdzieś pod koniec, przykrótki, niedoopowiedziany. Aż żal, że tak zmarnowany...&lt;br /&gt;Temat numeru - kruche ciastka - makaroniki, herbatniki, wyciskane, korzenne babeczki - to wszystko znajdziemy w pierwszej lepszej książce kucharskiej.&lt;br /&gt;Lepiej jest z przetworami z żurawiny - przepisy na pikantne dżemy są ciekawe, stylizacje na zdjęciach ładne. Alkoholowy oceniacz Łukasza Klesyka poprawny, ale bez rewelacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla kogo wychodzi "Kuchnia"? Kim jest ten smakosz, umieszczony w tytule? Mam wrażenie, że na razie to pismo dla wszystkich i dla nikogo. Pismo bez charakteru. Brakuje w nim życia, świeżości, aktualności. Kuchnia pulsuje na festiwalach kulinarnych, na blogach, na forach. Ludzie gotują, wymieniają się doświadczeniami, prowadzą kluby obiadowe, chcą brać udział w warsztatach, uczyć się nowości, ale też klasyków. Szukają regionalnych smaków, zapachów i kolorów. Startują w konkursach gotowania (swoją drogą żałosny był edytorial naczelnej, która miała być jurorką w konkursie na nalewki i pojechała nań samochodem i nie mogła pić tego, co oceniała). Gdzie jest kuchnia tam jest serce domu, hotelu, restauracji. Mam wrażenie, że dziennikarze "Kuchni" tego nie czują. Przedstawiają przepisy kolejnego zadufanego w sobie szefa kuchni, który może i umie gotować, ale osobowości nie ma żadnej, albo nie pozawala się mu jej pokazać. Wypaleni felietoniści też nie przyciągną czytelnika. Zastanawiam się dlaczego dziennikarze nie ruszą w Polskę i nie napiszą o tym, co się w kuchni, gotowaniu dzieje. Dlaczego nie ma relacji z festiwali smaku, dlaczego nie ma rozmów z żywymi ludźmi, recenzji książek kulinarnych, filmów, ocen restauracji z CAŁEJ Polski? Dlaczego nie ma w tym piśmie śladu czytelnika - ani listu, ani nawet opinii z forum. Czyżby smakosze głosu nie mieli, a kulinarne nauki wykłada się im ex cathedra?&lt;br /&gt;"Kuchnia" to pismo bez właściwości. Tytuł wyłącznie z aspiracjami, ale bez treści i bez dziennikarzy. Przydałby się&amp;nbsp; taki, co z imienia i nazwiska pisałby o kuchni -&amp;nbsp; z pazurem, tak by kulinarne środowisko dyskutowało, kąsało się lub nie i biegło po kolejny numer pisma. Śledzę zagraniczne wydawnictwa o podobnym profilu i żałuję, że na polskim rynku nie ma ambitnego kulinarnego tytułu. No cóż życzę "Kuchni" by utrzymała się na rynku, ale jego prawa są bezlitosne i patrząc na to, jak Agora pompuje pieniądze w "Palce lizać", nie wróżę "Kuchni" długiego życia. A szkoda, bo tytuł ma świetną tradycję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny, grudniowy numer, kupię jednak, ale tylko dla Beaty Lipov, która będzie tam gotować z dziećmi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6343564382859618946?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6343564382859618946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/kuchnia-magazyn-dla-smakoszy-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6343564382859618946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6343564382859618946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/kuchnia-magazyn-dla-smakoszy-czyli.html' title='Magazyn &quot;Kuchnia&quot;, czyli wielkie rozczarowanie'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-OxjMuBZWvHA/TrbCqO0LqJI/AAAAAAAAAto/fuviqM2ZGqI/s72-c/kuchnia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3077543550284823628</id><published>2011-11-06T15:59:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:21:38.006+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Jazztopadowa pogoda na pączki</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-D7fU1VjAk0c/TraTdwpl0kI/AAAAAAAAAtQ/g8DZrUNpPiU/s1600/paczkikolor.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-D7fU1VjAk0c/TraTdwpl0kI/AAAAAAAAAtQ/g8DZrUNpPiU/s640/paczkikolor.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jesienna stylizacja jazztopadowa autorstwa sześcioletniego miłośnika kolorowych liści i pączków&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Z czym kojarzy się wam kulinarnie jazz? Czy jakaś jazzowa wokalistka śpiewała o miłości do jedzenia? No może coś tam było o kawie i jazzie - do Smooth Jazz Cafe zapraszał swego czasu Marek Niedźwiecki. Czyżby jazz kompletnie nie zaglądał w talerze i nie pobrzmiewał do kotleta? Nie do końca, nie do końca. W Nowym Orleanie, bo gdzieżby indziej, jazz i jedzenie bardzo się lubią, bo to właśnie tam organizowany jest &lt;a href="http://www.nojazzfest.com/food/"&gt;The New Orleans Jazz and Heritage Festival&lt;/a&gt;. Słowo dziedzictwo nie odnosi się tylko do muzyki, ale też do kuchni Cajun, a w są niej tak znane potrawy jak gumbo (zupa gulaszowa z mięsa lub z owoców morza z warzywami, mocno doprawiona), jambalaya (&lt;span class="st"&gt;kreolska paella z warzywami i mięsem na ostro), p&lt;/span&gt;o' boy (bagietka z grillowanymi krewetkami). No i słodkości, czyli kwadratowe pączki z Nowego Orleanu. Robi się je prosto, a smaży bardzo szybko. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe.&lt;br /&gt;Listopad we Wrocławiu czasem zmienia się w Jazztopad, a to za sprawą jazzowych koncertów. Dziś wystąpi "Kolos saksofonu" Sonny Rollins. Artysta ma ponad 80 lat, ale o emeryturze nie myśli, bo granie sprawia mu wciąż frajdę i radość. Wystarczy posłuchać, by też to poczuć. Tę lekkość i luz. Pan Rollins gra, bo lubi i to czuć, nawet na płytach. I choć urodził się w Nowym Jorku i tam mieszka, to coś w duszy ma z tej jazzowej nowoorleańskiej radości.&lt;span id="goog_643940883"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_643940884"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na osłodę jazztopadu proponuję kreolskie pączki (przepis z sieci)&amp;nbsp; i "Oleo" - jeden z ponadczasowych kawałków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/HVduFJxEKOQ/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HVduFJxEKOQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/HVduFJxEKOQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://goneworleans.about.com/od/festivals/p/jazzfest.htm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://goneworleans.about.com/od/festivals/p/jazzfest.htm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kreolskie pączki z Nowego Orleanu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7VTWFSXNvh8/TragcYBI4_I/AAAAAAAAAtg/BseRNE9cgzI/s1600/jesienpaczki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-7VTWFSXNvh8/TragcYBI4_I/AAAAAAAAAtg/BseRNE9cgzI/s640/jesienpaczki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;(Składniki na dwa duże talerze)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/4 szklanki ciepłej wody&lt;br /&gt;15 gramów drożdży&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;łyżeczka spirytusu&lt;br /&gt;1/2 szklanki skondensowanego niesłodzonego mleka&lt;br /&gt;3 i 1/2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/8 szklanki oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;dużo cukru pudru do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru i trzema łyżkami mąki, odstawiamy by rozczyn wyrósł. Do miski wsypujemy mąkę, cukier, wlewamy mleko, wodę, rozbełtane jajko, cukier, sól i na koniec rozczyn. Wyrabiamy ciasto drożdżowe, trochę się będzie lepić, ale tak ma być. Na koniec dodajemy spirytus i olej. Formujemy kulę, posypujemy ją mąką, wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i wkładamy na 24 godziny do lodówki.&lt;br /&gt;Ciasto w ciszy i chłodzie sobie urośnie, wyciągamy je na stolnicę, rozwałkowujemy na grubość ok. 4 milimetrów, wykrawamy kwadraty. Przykrywamy całość ściereczką i czekamy by pączki podrosły. Gdy to zrobią wrzucamy na głęboki olej. Musi być gorący, ale nie za gorący. Pączki mają się usmażyć, a nie spalić. Najlepiej temperaturę oleju sprawdzić wrzucając malutki kawałek ciasta i zobaczyć, jak się smaży. Gorące pączki posypujemy cukrem pudrem, obficie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Skoro popełniłam pierwszy i pewnie ostatni jazzowy wpis, to zapraszam jeszcze na wystawę fotografii, oczywiście jazzowej pięciu, młodych, zdolnych i pięknych fotografów do Caffe Wydawnictwo przy ul. Włodkowica 11 we Wrocławiu. Jazz z wrocławskich scen prezentują tam Lech Basel, Stanisław Klimek, Sławomir Przerwa, Tomasz Walków, Zbigniew Warzyński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-288xxJNJ8Mc/TragNMSiijI/AAAAAAAAAtY/AU5fRFswtoU/s1600/plakatsmall.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-288xxJNJ8Mc/TragNMSiijI/AAAAAAAAAtY/AU5fRFswtoU/s400/plakatsmall.jpg" width="282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3077543550284823628?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3077543550284823628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/jazztopadowa-pogoda-na-paczki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3077543550284823628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3077543550284823628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/11/jazztopadowa-pogoda-na-paczki.html' title='Jazztopadowa pogoda na pączki'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-D7fU1VjAk0c/TraTdwpl0kI/AAAAAAAAAtQ/g8DZrUNpPiU/s72-c/paczkikolor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4947658751217024414</id><published>2011-10-29T13:40:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:21:56.045+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Gulasz, prawie węgierski</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-y0v7RnwGEMY/TqvmKGCZiLI/AAAAAAAAArQ/SJpaOzHRTNw/s1600/gulasz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-y0v7RnwGEMY/TqvmKGCZiLI/AAAAAAAAArQ/SJpaOzHRTNw/s640/gulasz.jpg" width="488" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czas przełamać dyniową dominację. Węgierska kuchnia na całym świecie kojarzy się wszystkim z gulaszem, papryką i tokajem. Na Węgrzech byłam dość dawno, ale szczególnie w pamięć zapadły mi niekończące się pola słoneczników przy granicy z Rumunią. Ciężkogłowe, wesołe i złote wypełniały węgierski krajobraz aż po horyzont. Nie mogę się więc nie uśmiechać, gdy gotuję po węgiersku. Gorące, pikantne i rozgrzewające potrawy wnoszą do mojej kuchni zapach i przede wszystkim ciepło lata. Węgierska miłość do papryki wybuchła dość niedawno, bo dopiero w XIX wieku. Wtedy to Węgrzy zaczęli na potęgę stosować w kuchni kolorowe strączki papryk. Wcześniej bowiem Madziarzy uważali ją za owoc turecki, a że zawsze mieli silne poczucie niezależności, nie chcieli używać warzywa kochanego przez okupanta. Na szczęście Turcy zostali pod Wiedniem pobici przez polskiego króla i Węgrzy z czystym sumieniem&amp;nbsp; mogli z papryki zrobić królową swojej kuchni.&lt;br /&gt;Właśnie Węgrami inspirowałam się robiąc moją potrawę, ale za chciało mi się w niej smaków bardziej południowych i dodałam oliwek. Przyznam nieskromnie, że ten gulasz smaczny jest bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;b&gt;Gulasz z oliwkami&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 kilograma mięsa (może być wieprzowe, wołowe)&lt;br /&gt;2 średnie cebule&lt;br /&gt;2 czerwone papryki&lt;br /&gt;słoiczek zielonych oliwek bez pestek&lt;br /&gt;2 listki laurowe&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;słodka czerwona papryka w proszku&lt;br /&gt;szklanka wody &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięso kroimy w średnią kostkę, podsmażamy na oliwie ok. 5-6 minut, dodajemy pieprz, sól i paprykę (ok. 2 łyżeczek). Przekładamy mięso do rondla z grubym dnem. Kroimy w kostkę cebulę, paprykę, oliwki w plasterki. Podsmażamy wszystkie warzywa na tej samej patelni co mięso. Przekładamy je do rondla. Na gorącą patelnie wlewamy wodę, tak uzyskany bulion wlewamy do rondla. Dusimy aż mięso zmięknie.&lt;br /&gt;Serwujemy z kaszą lub z puree z ziemniaków.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;P.S. To chyba ostatnie w tym roku zdjęcie na tle mojej pięknej lawendy i rozmarynu, które dzieląc donicę bardzo się polubiły i pięknie rozrosły.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4947658751217024414?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4947658751217024414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/gulasz-prawie-wegierski.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4947658751217024414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4947658751217024414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/gulasz-prawie-wegierski.html' title='Gulasz, prawie węgierski'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-y0v7RnwGEMY/TqvmKGCZiLI/AAAAAAAAArQ/SJpaOzHRTNw/s72-c/gulasz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1594195859486900128</id><published>2011-10-16T16:42:00.005+02:00</published><updated>2011-11-12T12:22:45.512+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Slow-foodowe ślimaki dyniowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0T1bZciFoZc/TprkfxC5loI/AAAAAAAAAq4/W0wgi5pA0to/s1600/slimaki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-0T1bZciFoZc/TprkfxC5loI/AAAAAAAAAq4/W0wgi5pA0to/s640/slimaki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Żyj wolno, jedz smacznie - w tym haśle kryje się cała filozofia ruchu Slow Food. Ponad 20 lat temu włoski krytyk kulinarny, znawca win i serów Carlo Petrini postanowił zaprotestować przeciwko barowi szybkiej obsługi &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;McDonald's &lt;/span&gt;powstającemu w Rzymie przy pl. Hiszpańskim. Wydał wojnę fast foodom tworząc ruch społeczny, który objął cały świat. Jego działacze przygotowują lokalne dania, korzystają z lokalnych produktów i upraw. SF wspiera regionalnych producentów żywności, otwiera sklepy, wydaje swój magazyn informacyjny, organizuje festiwale smaku i warsztaty kulinarne. Logo Slow Food to ślimak winniczek. W tym ruchu nie chodzi wyłącznie o jedzenie, ale także o lepszą jakość życia - ludzie spod znaku ślimaka namawiają innych do życia na wolniejszych obrotach - do spędzania czasu z rodziną, przyjaciółmi, doceniania drobnych przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy skręcałam moje dyniowe ślimaki myślałam o ludziach, którzy nie mają czasu na życie. Spędzają cały swój czas w korporacji, czy innym równie okropnym miejscu, i nawet nie wiedzą, że coś tracą. Wszystko robią w pędzie, na wczoraj. Nie widzą, że zmieniają się pory roku, do domu wracają po to by zasnąć, ale nie wysypiają się... Stres tak ich zżera, że ich organizm płata im figle i nie chce ich słuchać... Znam to z własnego doświadczenia. Na szczęście kilka lat temu przyszedł moment na opamiętanie. Nie wiem, czy to polska specyfika - kraj, który rozwija się i chce dogonić innych za wszelką cenę? Nie zauważyłam tego obłędu, tego życia wbrew sobie, u moich znajomych rówieśników z Francji, czy Hiszpanii. Polacy, którzy wyemigrowali na Wyspy, do Skandynawii, czy do Ameryki też żyją w swoim rytmie. Nie świrują, nie przesadzają. Być może to wynik wyższej kultury pracy w tamtych krajach... Wypalony, zestresowany pracownik do niczego się nie nadaje i dlatego trzeba dbać o niego, a nie eksploatować go do końca. W Polsce wciąż takie myślenie jest pracodawcom obce. Smutne to. Na szczęście to się zmienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje slow foodowe ślimaki są słodkie, chrupkie i w smaku zaskakujące. Zapachniało autoreklamą, ale zestawienie dyni i wiórków kokosowych jest niebywałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Slow-foodowe ślimaki dyniowe&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie:&lt;br /&gt;ok. 450 gramów miąższu dyni&lt;br /&gt;150 gramów cukru&lt;br /&gt;3 goździki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;50 gramów wiórków kokosowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;350 gramów mąki&lt;br /&gt;3 łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia &lt;br /&gt;2 łyżki margaryny&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podanych składników zagniatamy ciasto i wkładamy je do lodówki. Dynię kroimy w małą kostkę, przesypujemy do rondla z grubym dnem, dodajemy cukier, podlewamy trochę wodą, dodajemy cynamon i goździki i gotujemy aż dynia zmięknie i zrobi się szklista. Wtedy dodajemy wiórki. Napęcznieją i połączą wszytko w jedną masę. Odstawiamy dynię by troszkę przestygła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjmujemy ciasto z lodówki, dzielimy na pół. Rozwałkowujemy na dwa prostokąty, na których układamy masę dyniową. Zwijamy całość w rulony i kroimy ostrym nożem na plastry o szerokości ok. trzech centymetrów. Układamy je na blasze i pieczemy w piekarniku (180 stopni Celsjusza) przez 30-40 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-F7LkauvKGQI/TprqRkrsp-I/AAAAAAAAArA/W381oNowZ2g/s1600/slimaki2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-F7LkauvKGQI/TprqRkrsp-I/AAAAAAAAArA/W381oNowZ2g/s640/slimaki2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--mEDiyPCf8o/TprqjuUwHxI/AAAAAAAAArI/-ri9O-BbENw/s1600/LogoSlowFood1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="141" src="http://1.bp.blogspot.com/--mEDiyPCf8o/TprqjuUwHxI/AAAAAAAAArI/-ri9O-BbENw/s320/LogoSlowFood1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; line-height: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I jeszcze, na dowód, że zmienia się w Polsce myślenie o jedzeniu. W podwrocławskim Kiełczowie jest jedyna w Polsce szkoła, która bierze udział w&amp;nbsp;  projekcie European Schools for Healthy Food. Dzieciaki chrupią tam na przerwach marchewkę, same wyciskają soki ze świeżych owoców, a w szkolnym sklepiku nie dostanie się przesolonych i tłustych chipsów ani słodyczy z Chin zawierających szkodliwe E129, czyli czerwień Allura powodującą nadpobudliwość u dzieci. W sklepiku są same owoce i warzywa (od dostawcy lokalnego), dzieci mogą zamówić kanapki według własnych kompozycji - ser, pomidor, ogórek inne dodatki. Nie ma napojów gazowanych, jest tylko woda.&amp;nbsp; Szkoła organizuje też akcje kulinarne - dzieci dzielą się swoimi rodzinnymi, tradycyjnymi przepisami przygotowując różności. Na terenie szkoły ma powstać warzywniak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Szkoda, że to tylko (na razie) jedyna taka szkoła w Polsce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1594195859486900128?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1594195859486900128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/slow-foodowe-slimaki-dyniowe.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1594195859486900128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1594195859486900128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/slow-foodowe-slimaki-dyniowe.html' title='Slow-foodowe ślimaki dyniowe'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0T1bZciFoZc/TprkfxC5loI/AAAAAAAAAq4/W0wgi5pA0to/s72-c/slimaki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5276465480126143926</id><published>2011-10-14T19:37:00.001+02:00</published><updated>2011-11-12T12:23:16.062+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Keks dyniowy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kN8GlT60TzA/TphsVP9RR9I/AAAAAAAAAqc/Jg49htRpSRo/s1600/ciastodyniowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://4.bp.blogspot.com/-kN8GlT60TzA/TphsVP9RR9I/AAAAAAAAAqc/Jg49htRpSRo/s640/ciastodyniowe.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dyniowej fiksacji ciąg dalszy. Postanowiłam sprawdzić, jak smakuje ciasto dyniowe w wersji innej niż pumpkin pie. Nie przepadam za słodkimi wypiekami. Ciasta, ciasteczka, babeczki, czy inne słodkości to nie jest to co lubię najbardziej przyrządzać. Mimo to zabrałam się za to ciasto. Przepis znalazłam w październikowej "Claudii" i wciąż nie wiem, czy to ciasto&amp;nbsp; smakuje mi czy nie. Jest korzenne, w smaku przypomina piernik, podobne do ciasta marchewkowego, ciężkie, ale nie zbite, z przyjemną chrupkością orzechów włoskich, a co najważniejsze nie jest zbyt słodkie. To coś w rodzaju keksu dyniowego. Robi się go łatwo i raczej suszy w piekarniku niż piecze. Przepis trochę zmieniłam, bo w oryginale nie podobał mi się - za dużo było oleju, za mało dyni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Keks&amp;nbsp; dyniowy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;250 gramów miąższu z dyni&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;200 gramów cukru&lt;br /&gt;400 gramów mąki&lt;br /&gt;łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;150 ml oleju&lt;br /&gt;120 gramów orzechów włoskich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dynię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Ucieramy jajka z cukrem. Mąkę przesiewamy z cynamonem i proszkiem do pieczenia, dodajemy do ubitych jajek, na przemian z olejem. Całość dobrze ucieramy. Dodajemy utartą dynię i orzechy. Jeśli ciasto będzie za gęste można dodać trochę mleka. Keksówkę wysmarowaną tłuszczem wypełniamy ciastem, wyrównujemy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około godziny.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;A na koniec jeszcze jeden obraz autorstwa pana Walta Curlee z Alabamy. Oczywiście dyniowy - "Wioząc dynie na targ".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UEamOFqtLpY/TphzOASM2pI/AAAAAAAAAqk/avOlpgdTvj8/s1600/501_artwork_1156_main.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="512" src="http://4.bp.blogspot.com/-UEamOFqtLpY/TphzOASM2pI/AAAAAAAAAqk/avOlpgdTvj8/s640/501_artwork_1156_main.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5276465480126143926?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5276465480126143926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/keks-dyniowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5276465480126143926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5276465480126143926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/keks-dyniowy.html' title='Keks dyniowy'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kN8GlT60TzA/TphsVP9RR9I/AAAAAAAAAqc/Jg49htRpSRo/s72-c/ciastodyniowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3398620522501937915</id><published>2011-10-13T20:11:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:23:47.704+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Bajkowa dynia i magiczna tarta</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9n9G1Ek_Dpk/Tpckm0mhl0I/AAAAAAAAAqA/hVXMpN-tvw4/s1600/malowanadynia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-9n9G1Ek_Dpk/Tpckm0mhl0I/AAAAAAAAAqA/hVXMpN-tvw4/s640/malowanadynia.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na fali moich dyniowych fascynacji i kompletnej fiksacji tym warzywem zaczęłam szukać dyniowych tropów w baśniach, przypomniawszy sobie, że dyniową karetą porusza się disnejowski Kopciuszek. Dobra wróżka zamienia w pojazd dynię, rosnącą w ogródku macochy Kopciuszka, i dzięki temu dziewczyna może z fasonem zajechać pod królewski pałac, gdzie trwa bal, który zadecyduje o jej dalszym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5dk6itERHI0/TpcdCHqWLSI/AAAAAAAAApo/U0WV9vGyOrw/s1600/kopciuszek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="504" src="http://4.bp.blogspot.com/-5dk6itERHI0/TpcdCHqWLSI/AAAAAAAAApo/U0WV9vGyOrw/s640/kopciuszek.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W dyni ukrywa się też bohaterka tradycyjnej portugalskiej baśni "&lt;span class="motion"&gt;&lt;span class="style60"&gt;&lt;span class="style61"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Biegnij dynio, biegnij" - staruszka, która w  drodze na ślub wnuczki spotyka wilka, niedźwiedzia i lwa. Dzikie, wygłodniałe  zwierzęta chcą ją zjeść, lecz babcia proponuje, by zaczekały z realizacją swych  zamiarów do jej powrotu z przyjęcia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bwnocjibe14/TpcjHNbbNRI/AAAAAAAAApw/n-QPUY-vQnw/s1600/dynia_okl_200px.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-bwnocjibe14/TpcjHNbbNRI/AAAAAAAAApw/n-QPUY-vQnw/s1600/dynia_okl_200px.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czy dynia zatem jest symbolem pomyślności, obfitości i dobrego losu?&lt;br /&gt;Nie wiem, ale nie występuje za często w baśniach. Znalazłam za to legendę o &lt;span class="st"&gt;Jack O'Lantern, o której &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/pumpkin-pie-halloween-w-kuchni.html"&gt;już kiedyś pisałam&lt;/a&gt; i bardzo ciekawą legendę z plemienia Seneków - Indian wierzących w dobre duchy dyni. Opowieść o dyni i kukurydzy znajduje się w "Legendach Indian kanadyjskich" (Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1982) i można przeczytać ją&amp;nbsp;&lt;a href="http://wieszwal.republika.pl/Wigwam47/mit47.html"&gt; tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Dynia pojawia się też w animacjach dla dzieci. W wyszukaniu tych kilku pomógł mi sześcioletni ekspert, miłośnik &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/zupa-dyniowa-na-serze-topionym.html"&gt;zupy "dyniówki"&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Dynią zajął się nasz poczciwy Miś Uszatek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/aKHiHhnPK3U/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aKHiHhnPK3U&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/aKHiHhnPK3U&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Kubuś Puchatek też nie próżnował:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/NwTZchmoUxY/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NwTZchmoUxY&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/NwTZchmoUxY&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st"&gt;Dynię hodowali też Sąsiedzi - Pat i Mat&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/0Z-YHkIAK60/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0Z-YHkIAK60&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/0Z-YHkIAK60&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;I można tak wyszukiwać jeszcze, bo dynia zawitała do Doliny Muminków, do Boba Budowniczego i pewnie także do wielu bajek wyprodukowanych po drugiej stronie Atlantyku. Dróżki dyni są bowiem kręte i zaskakujące - wraca do Europy przez Amerykę. Ogromnie podobają mi się amerykańskie pola dyni - jesienny krajobraz ożywiają kolorowe, pękate tykwy. Szkoda, że u nas nie ma takich pól, które można odwiedzać i wybierać sobie dynie, by później je kupić. Wyprawy na pole po dynie to halloweenowy zwyczaj, ale chętnie przeszczepiłabym go na nasz grunt. Wyobrażam sobie radosne miny dzieciaków, gdy wybierają dynie - na lampiony, na ciasto, na zupę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6zW2NEaXDMY/TpckUX52_WI/AAAAAAAAAp4/hHnP5pYoxBA/s1600/PumpkinPatch15LR.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://4.bp.blogspot.com/-6zW2NEaXDMY/TpckUX52_WI/AAAAAAAAAp4/hHnP5pYoxBA/s640/PumpkinPatch15LR.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Przepis na magiczną (bo z dyni) tartę kiełkował sobie od jakiegoś czasu i jest.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;b&gt;Dyniowa tarta&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4z-FOst_hV0/TpcpXvCcmUI/AAAAAAAAAqQ/S1yAajqg7GM/s1600/tarta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-4z-FOst_hV0/TpcpXvCcmUI/AAAAAAAAAqQ/S1yAajqg7GM/s640/tarta.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="st"&gt;na ciasto:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;300 gramów mąki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;130 gramów masła&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;żółtko lub całe jajko&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;łyżka kwaśniej śmietany&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;pół łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;na farsz:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;ok. 200 gramów dyni&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;3 cebule&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;4 jajka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;szklanka mleka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;łyżka oliwy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;łyżka masła &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;60 gramów niebieskiego sera pleśniowego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;świeża szałwia (2-3 łyżki)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Wysypujemy na stolnicę mąkę, proszek do pieczenia, siekamy z masłem, dodajemy jajko i śmietanę. Zagniatamy ciasto. Wkładamy na pół godziny do lodówki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;W tym czasie kroimy dynię w kostkę, skrapiamy oliwą i wkładamy do rozgrzanego do ok. 180 stopni Celsjusza piekarnika. Niech się upiecze do miękkości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Kroimy cebulę w piórka - będziemy ją karmelizować. W rondlu o grubym dnie rozpuszczamy masło i oliwę. Dodajemy cebulę. Pozwalamy się jej delikatnie smażyć, od czasu do czasu mieszamy. Gdyby się przypalała możemy podlać odrobiną wody. Smażymy aż cebula nabierze pięknego, złotego koloru.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Upieczoną dynię i karmelizowaną cebulę studzimy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Wyjmujemy ciasto z lodówki. Rozwałkowujemy je i wykładamy do formy na tartę, może też być tortownica. Nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez ok. 15 minut.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;Na spód wykładamy upieczoną dynię, karmelizowaną cebulę i kruszymy ser. W osobnym naczyniu mieszamy jajka z mlekiem i posiekanymi liśćmi szałwii, dodajemy pieprz i sól. Wylewamy całość na tartę i zapiekamy przez około pół godziny w piekarniku (180 stopni Celsjusza).&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;A na koniec trochę naiwny dyniowy pejzaż z Appalachów, który znalazłam &lt;a href="http://myartworkspace.com/waltcurlee/Appalachian-Pumpkin-Patch-Folk-Art-Oil-Painting_2/"&gt;na jednym z aukcyjnych portali&lt;/a&gt;. Cena - jedyne sześć tys. dolarów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DFkmYqEywvY/Tpcot5iipxI/AAAAAAAAAqI/odsBeI8mY_A/s1600/501_artwork_1130_main.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="512" src="http://3.bp.blogspot.com/-DFkmYqEywvY/Tpcot5iipxI/AAAAAAAAAqI/odsBeI8mY_A/s640/501_artwork_1130_main.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="st"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2011/10/festiwal-dyni-2011-zaproszenie.html"&gt;&lt;img src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/festiwal_dyni2011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3398620522501937915?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3398620522501937915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/bajkowa-dynia-i-magiczna-tarta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3398620522501937915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3398620522501937915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/bajkowa-dynia-i-magiczna-tarta.html' title='Bajkowa dynia i magiczna tarta'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9n9G1Ek_Dpk/Tpckm0mhl0I/AAAAAAAAAqA/hVXMpN-tvw4/s72-c/malowanadynia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8738980108615988706</id><published>2011-10-10T19:36:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:24:11.482+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przetwory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><title type='text'>Grzyby nie lubią chłodów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Okqkswa0N-I/TpMs3eJKZfI/AAAAAAAAApg/ULeepiuNUrk/s1600/grzybkikosz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-Okqkswa0N-I/TpMs3eJKZfI/AAAAAAAAApg/ULeepiuNUrk/s640/grzybkikosz.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Złota jesień powoli odchodzi i zaczynają się listopadowe smutki - deszcz, wilgoć, szare poranki, ciemne wieczory. Byliśmy jeszcze w ten ciepły czas na grzybach, ale nie dopisały. Dni były ciepłe a noce zimne, więc grzyby nie rosły. Zebraliśmy niewiele - na sos grzybowy, na słoiczek sitaków (mają ten niezbyt ładny siny kolor po ugotowaniu) &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/09/grzybki-marynowane.html"&gt;marynowanych&lt;/a&gt; i na jeden sznurek krótki kozaków do suszenia... Ale i tak dużo, bo grzybów już raczej w tym roku nie będzie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xsXt7146skc/TpMs8q4tKVI/AAAAAAAAApk/dvPJO2DytGc/s1600/grzybkii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-xsXt7146skc/TpMs8q4tKVI/AAAAAAAAApk/dvPJO2DytGc/s640/grzybkii.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8738980108615988706?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8738980108615988706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/grzyby-nie-lubia-chodow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8738980108615988706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8738980108615988706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/grzyby-nie-lubia-chodow.html' title='Grzyby nie lubią chłodów'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Okqkswa0N-I/TpMs3eJKZfI/AAAAAAAAApg/ULeepiuNUrk/s72-c/grzybkikosz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3224051942374038743</id><published>2011-10-09T20:33:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T13:04:10.481+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Jej wysokość Dynia, Królowa Jesieni już jest</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FvO3fFK_AfE/TpHmvPGI68I/AAAAAAAAApM/kA8Fanl0Mks/s1600/slimak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://1.bp.blogspot.com/-FvO3fFK_AfE/TpHmvPGI68I/AAAAAAAAApM/kA8Fanl0Mks/s640/slimak.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dynia, moje ulubione warzywo, z powodu którego warto gotować już jest. W różnych kształtach, kolorach i odmianach. Byliśmy dziś na Dolnośląskim Festiwalu Dyni w Ogrodzie Botanicznym. Wróciliśmy z siatkami dyń&amp;nbsp; do dekoracji, do jedzenia, zmienionych w przedziwne zwierzątka i postacie.&lt;br /&gt;Dyniowa jesień to najlepszy z najlepszych czas. W garnku pyrka już dyniowa zupa, w piekarniku piecze się wytrawna tarta, a w planach ciasto dyniowe...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PoummQ1XTvg/TpHm-1A8AjI/AAAAAAAAApQ/t5D_bcGpETw/s1600/misio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-PoummQ1XTvg/TpHm-1A8AjI/AAAAAAAAApQ/t5D_bcGpETw/s640/misio.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gaVpzMASzkg/TpHovICNC0I/AAAAAAAAApY/WNmNmsBF28A/s1600/glowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-gaVpzMASzkg/TpHovICNC0I/AAAAAAAAApY/WNmNmsBF28A/s640/glowa.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cvmRyyO88p0/TpHotXlnoJI/AAAAAAAAApU/HItYxR_Lhmk/s1600/glowa2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-cvmRyyO88p0/TpHotXlnoJI/AAAAAAAAApU/HItYxR_Lhmk/s640/glowa2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2FMpPyLsviU/TpHo1eBJ97I/AAAAAAAAApc/GcPu17ouXtc/s1600/smik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-2FMpPyLsviU/TpHo1eBJ97I/AAAAAAAAApc/GcPu17ouXtc/s640/smik.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3224051942374038743?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3224051942374038743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/jej-wysokosc-krolowa-jesieni-juz-jest.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3224051942374038743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3224051942374038743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/10/jej-wysokosc-krolowa-jesieni-juz-jest.html' title='Jej wysokość Dynia, Królowa Jesieni już jest'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-FvO3fFK_AfE/TpHmvPGI68I/AAAAAAAAApM/kA8Fanl0Mks/s72-c/slimak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2124949203480600729</id><published>2011-09-16T12:36:00.000+02:00</published><updated>2011-09-16T12:36:55.828+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Wspomnieniowo - "Przy wrocławskim stole"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LmKN1KDLA28/TnMmnC9_4UI/AAAAAAAAApA/BRNsA4NsKnw/s1600/Przy-wroclawskim-stole_Grzegorz-Sobel%252Cimages_big%252C6%252C83-7384-482-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-LmKN1KDLA28/TnMmnC9_4UI/AAAAAAAAApA/BRNsA4NsKnw/s400/Przy-wroclawskim-stole_Grzegorz-Sobel%252Cimages_big%252C6%252C83-7384-482-1.jpg" width="288" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedyś, gdzieś rozmawiałam o wrocławskiej kuchni z autorem książki "Przy wrocławskim stole".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wspaniałe knackwursty, czyli suche kiełbasy, przednie pieczywo, precle i pierniki. Z tego słynął Wrocław - mówi Grzegorz Sobel, historyk, autor książki „Przy wrocławskim stole. Tradycje biesiadne i dawne przepisy”. Wydało ją Wydawnictwo Dolnośląskie   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="gazeta_article_body" style="font-family: inherit;"&gt;  &lt;div id="art"&gt;  &lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Ależ tu się jadło i piło! Ale do historii sztuki kulinarnej nie przeszło wiele wrocławskich dań. Próbował Pan gotować na podstawie przepisów z ubiegłych stuleci?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzegorz Sobel: Tak, choć kiedyś przygotowywano dania w znacznie większych objętościach i teraz trzeba sobie taki przepis modyfikować. Większość potraw jest szalenie prosta, czasem jednak brakuje pod ręką oryginalnych składników - odpowiedniego rodzaju wędlin czy anchois do przygotowania sosu, które dawniej były w powszechnej sprzedaży. Starymi przepisami można się wspaniale inspirować - zaskakują kombinacją połączeń składników. Mój tato lubi gotować, moi bracia Maciek i Szymek też gotują. Gotuję i ja. Tradycja rodzinna sprawiła, że wymyśliłem sobie książkę o wrocławskich kulinariach. Postanowiłem spojrzeć na nie przez źródła historyczne. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div id="banP62"&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najbardziej znane wrocławskie potrawy to popularny w XIX wieku Breslauer Rotkraut, czyli bigos z czerwonej kapusty z mięsem, jabłkami i rodzynkami, a także Schlesische Himmelreich - pieczona szynka z musem owocowym i kluskami, znana na Górnym Śląsku pod nazwą śląskie niebo w gębie. Jednym ze śląskich przysmaków było uwielbiane przez pruskich monarchów ciasto drożdżowe z cynamonową kruszonką zwane Streuselkuchen. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wrocławianie uważali się za wielkich smakoszy, choć nie brakowało wśród nich i obżartuchów. Czy to dlatego w XIV wieku rada miejska wprowadziła przepisy normujące rodzaj i liczbę posiłków, którymi można było poczęstować weselnych gości?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W innych miastach niemieckich w tym czasie też istniały takie przepisy. Myślę, że w ten sposób rada miejska chciała walczyć z zepsuciem bogacącego się mieszczaństwa, by chronić ubogich przed deprawacją. Poza tym nad rozbawioną i pijaną gawiedzią trudno byłoby zapanować, potrzebne więc były odpowiednie regulacje prawne. Określano skrupulatnie liczbę osób mogących bawić się na przyjęciu weselnym oraz liczbę dań, którymi można było podjąć gości. Podczas zabawy weselnej nie wolno było urządzać hucznych tańców i pijatyk. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;We Wrocławiu jadano żabie udka, raki, ślimaki. Te specjały kojarzą się nam dziś z wykwintną kuchnią francuską. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A niesłusznie, bo jadali to wszyscy. Ci z wyższych sfer oczywiście bardziej wykwintnie podane. To były tanie produkty, więc popularne. Pospólstwo gustowało w rakach złowionych w Odrze i Oławie. Równie popularne były na wrocławskich stołach ryby i dziczyzna. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mało kto wie, że Wrocław słynął na całe Niemcy z kiełbas - czosnkowych, suszonych. Można je było kupić w budach na Rynku. Przytacza Pan powiedzenie, że wrocławianie swoje kiełbasy mogli jeść przez cały tydzień na śniadanie, obiad i kolację. Szkoda, że ta "kiełbasiana" sława nie przetrwała wojny...&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znamy przeszłości kulinarnej Wrocławia, jednak dawni wrocławianie i ich potomkowie do tej pory pamiętają, że było to miasto kiełbas. Podawano je praktycznie w każdym lokalu na gorąco z musztardą, chrzanem lub rzodkwią. Popularne były też sprzedawczynie kiełbas Wurstelfrauen - w wiklinowych koszykach nosiły w ogrodach wielu restauracji i kawiarni ciepłe kiełbaski, które sprzedawały z kminkowymi preclami. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Słynne precle, chleby, bułki wypiekano w wielu rodzajach i smakach. Znalazł Pan w źródłach przepisy na te wypieki?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachowały się przepisy wrocławskich gospodyń, stare piece do wypieków wciąż działają w piekarni przy Sienkiewicza. Teraz jest to piekarnia Mamut. Znalazłem też przepis na żółty chleb (Gelbbrot). Do zwykłego ciasta chlebowego na zakwasie dodawano szafranu, by uzyskać żółty kolor. Wypiekano taki chleb na Wielkanoc. Niestety, znalazłem tę informację już po złożeniu książki do druku, więc nie ma w niej o tym. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trudno mówić o historii kulinarnej Wrocławia bez piwa. Najsłynniejszego Barana zaczęto warzyć w połowie XVI wieku. Wcześniej z wrocławskim piwem konkurowało piwo świdnickie. Aż w końcu zabroniono jego wwozu do Wrocławia!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W XIV i XV wieku piwo świdnickie należało do jednych z najlepszych w tej części Europy. We Wrocławiu szynkowano je w Piwnicy Świdnickiej, jak wszystkie inne piwa zamiejscowe. Duchowni z wrocławskiej kapituły tak w nim zasmakowali, że sprowadzali je sami. Lecz miasto posiadało monopol na import i wyszynk piw zamiejscowych. Doszło więc do zatargu z tego powodu, którego mediatorem był legat papieski. Wrocławskie piwo stało się znane i cenione dopiero w drugiej połowie XVI wieku. Szynkowano je w wielu odległych niemieckich miastach. Prawo do jego warzenia posiadali we Wrocławiu karczmarze i piwowarzy zrzeszeni w cechu, a było ich dawniej w naszym mieście naprawdę wielu. I właśnie rozdrobnienie produkcji, a w związku z tym brak funduszy na inwestycje w nowe technologie sprawiły, że w późniejszych czasach jakość wrocławskiego piwa pogorszyła się. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś w mieście nie działa ani jeden browar... Kiedyś był to najpopularniejszy i bezpieczniejszy od wody - szczególnie w czasach epidemii - napój. Piwa nie traktowano jako trunku alkoholowego, było powszednim napojem. Poza tym było bardzo tanie. Typowe wrocławskie piwo było umiarkowanie ciemne, najczęściej słodkie i ciężkie w smaku. Najsłynniejszy był Breslauer Schöps, czyli "wrocławski baran". Nie wiadomo, skąd wzięła się jego nazwa. Podanie ludowe mówi, że wymyśliło je dwóch chłopów - zmożeni wrocławskim piwem zasnęli na wozie. Jeden z nich chrapał przeraźliwie, a to zdenerwowało pierwszego, więc mu przyłożył. Ten natychmiast się ocknął i wykrzyknął: "Tryknął mnie baran!". I tym sposobem nazwa przylgnęła do piwa. Jego sława zaczęła mijać w pierwszej połowie XVIII wieku. Mimo prób podejmowanych przez wrocławskich piwowarów nie udało się go przywrócić do wrocławskich karczm. Jego czas minął bezpowrotnie. W późniejszym czasie żadna marka piwa nie była już tak bardzo kojarzona z Wrocławiem. W latach trzydziestych XIX wieku na rynek trafiły jasne piwa bawarskie, a wraz z nimi cała tamtejsza kultura kulinarna - bawarski wystrój knajp, bawarskie kucharki, potrawy z Bawarii - np. bawarskie pyzy z mięsem.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Opisuje Pan słynne wrocławskie lokale - Piwnicę Świdnicką czy nieistniejącą Piwnicę Kisslinga. Dziś Wrocław szczyci się restauracjami, kawiarniami i pubami, ale lokali było znacznie więcej jeszcze sto lat temu! Kiedyś ludzie częściej jadali i pili poza domem? &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywiście, w prawie każdej kamienicy była jakaś karczma, knajpka czy restauracyjka. Wrocławianie często stołowali się poza domem. Panowie w swoim towarzystwie spotykali się na piwie po pracy, jedząc przy okazji goloneczkę czy kiełbaskę z rusztu, panie zaś wybierały się do kawiarni z koleżankami na plotki, a z rodziną chodziło się na wspólne posiłki w niedziele i z okazji świąt. Ceny nie były wygórowane. Warto dodać, że we Wrocławiu przenikały się różne kuchnie. W ogłoszeniach prasowych z XIX wieku lokale zachwalały swoje specjały. Obok flaczków po warszawsku (znanymi też pod nazwą flaczki po warzawsku, a to za sprawą błędu w druku ogłoszenia) serwowanymi u winiarza Karola Wysianowskiego na ulicy Oławskiej można było dostać w hotelu Union przy ul. Ruskiej krupnik i górnośląskie placki ziemniaczane.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Trafił Pan na czeskie potrawy?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że czeskich specjalności jeszcze nie wytropiłem. Obecna zaś była kuchnia żydowska.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zainteresował mnie zwyczaj zwany Nikolaschką, który propagowali członkowie wrocławskiego towarzystwa Hier herrscht Ordung ("Tu panuje porządek"), zasiadającego przy rezerwowanych stolikach w lokalu Kisslinga na Junkerstrasse (dziś ul. Ofiar Oświęcimskich). Co to właściwie było - drink, toast?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Członkowie tego towarzystwa rozwinęli zwyczaj pochodzący z Prus Wschodnich, gdzie toast wznoszono szklaneczką wódki z plasterkiem wędliny. Wrocławianie celebrowali wychylenie wódki, przekąskę i wzniesienie toastu, dodając tym sposobem lokalnego kolorytu swoim spotkaniom. Różne były Nikolaschki - wódka z plasterkiem cytryny i cukrem, wódka z plasterkiem twardej wątrobianki, musztardą i kiszonym ogórkiem, wódka z plasterkiem słoniny, wódka z nalewką z ziół. Rodzajów Nikolaschki było aż 60.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;   &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="artykul"&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Piwo, wino, gorzałka. Wrocławianie za kołnierz nie wylewali. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasach gdy jakość piwa robiła się coraz gorsza, pijano coraz więcej gorzałki, którą pędzono nawet w domach. Zresztą jak wyczytałem w niejednym dawnym opisie Wrocławia, niemal na każdej ulicy unosił się dym z kilku zakładów destylujących gorzałkę. Wrocławianie popijali ją chętnie, zwłaszcza że nie była droga, a jak wiadomo, od wódki łatwo się uzależnić. Pojawił się więc problem pijaństwa. Walka z alkoholizmem przybrała na sile w pierwszej połowie w XIX wieku. Namawiano, zwłaszcza robotników, do picia napojów bezalkoholowych m.in. kawy i herbaty, a nawet lemoniady, nawoływano do ograniczenia sprzedaży alkoholu, organizowano wystawy pokazujące skutki pijaństwa.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zazdrościmy Toruniowi pierników, a sami nie wiemy, że piernikową potęgą był też Wrocław!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw wypiekano wyśmienite miodowniki, kiedy jednak potaniały korzenie - kardamon, pieprz, imbir - zaczęto także robić pierniki. To było dość pospolite ciasto, które można było dostać w prawie każdym lokalu, a nie tylko cukierni. Każdy właściciel lokalu dbał o to, by sprzedawane u niego pierniki miały oryginalny, rozpoznawalny kształt.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie znajdziemy niestety w kartach dzisiejszych restauracji dawnych wrocławskich wiktuałów. Może Pana książka zainspiruje jakiegoś wrocławskiego kucharza do wprowadzenia tych dań do menu...&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To moje marzenie. To byłaby prawdziwa atrakcja - nie tylko dla turystów - zasiąść do stołu przed dawnym wrocławskim specjałem. Chciałbym namówić kogoś z restauratorów i przygotować wspólnie taką wrocławską kartę dań. Trochę brak mi jednak odwagi... (śmiech)&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; overflow: hidden;"&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2124949203480600729?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2124949203480600729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/09/wspomnieniowo-przy-wrocawskim-stole.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2124949203480600729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2124949203480600729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/09/wspomnieniowo-przy-wrocawskim-stole.html' title='Wspomnieniowo - &quot;Przy wrocławskim stole&quot;'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-LmKN1KDLA28/TnMmnC9_4UI/AAAAAAAAApA/BRNsA4NsKnw/s72-c/Przy-wroclawskim-stole_Grzegorz-Sobel%252Cimages_big%252C6%252C83-7384-482-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6050164857858511352</id><published>2011-08-28T12:53:00.004+02:00</published><updated>2011-11-12T12:25:05.218+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapiekanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>O mój rozmarynie zawijaj się</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-muTJdG6ZeeU/Tloa01XSxII/AAAAAAAAAo4/hwLgODdHHSw/s1600/roladki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-muTJdG6ZeeU/Tloa01XSxII/AAAAAAAAAo4/hwLgODdHHSw/s640/roladki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rozmaryn tak pięknie pachnie i rozrósł się wyjątkowo, że aż szkoda go przycinać. Przepis na roladki bakłażanowe&lt;span style="background-color: white;"&gt; i &lt;/span&gt;cukiniowe znalazłam w jednej z babs&lt;span style="background-color: white;"&gt;kich gazet. Gdy kartkowałam czasopismo w oko &lt;/span&gt;wpad&lt;span style="background-color: white;"&gt;ł m&lt;/span&gt;i tytuł "Pożegnanie lata". Tak, żegnam się z latem i wracam na bloga. Intensywny urlop pełen przepysznych serów polskiej, ręcznej produkcji, którymi zajadaliśmy się w Tatrach, dobiegł końca. Mój ulubiony wakacyjny ser to budz owczy. Mgr inż Zygmunt Żeromski w swojej książce sery opisuje go: "Ser podpuszczkowy, dojrzewający, o elastycznym, oczkowatym miąższu, wyrabiany z mleka owczego przez &lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;baców w szałasach górskich lub bacówkach. Z każdego udoju robi się jeden bundz i stąd pierwotna nazwa sera - udój".&lt;br /&gt;A dalej o sposobie wyrobu:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4OuoN55f4_c/TlobKZ50JOI/AAAAAAAAAo8/P2S5JtxScrk/s1600/zeromskim.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-4OuoN55f4_c/TlobKZ50JOI/AAAAAAAAAo8/P2S5JtxScrk/s320/zeromskim.jpg" width="174" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Wydojone mleko wlewa się do puciery, czyli drewnianej kadzi przykrytej satą - grubym płótnem, przez które cedzi się mleko. Kadź stoi w szałasie blisko watry, czyli ogniska, które rozpala się wiosną i utrzymuje stale aż do końca sezonu pastwiskowego tzn. do dnia zejścia z hal w doliny. Bezpośrednio po przecedzeniu mleka dodaje się klag, czyli podpuszczkę własnej produkcji i miesza się ją z mlekiem za pomocą feruli (okorowanego patyka). Obrobioną masę serową ugniata się w jedną bryłę i wyjmuje&amp;nbsp; na kawał płótna -grudziorkę. Następnie zawiązuje się na krzyż cztery rogi grudziorki i wiesza na kołku, aby ułatwić ociekanie serwatki. Kiedy serwatka ocieknie układa się "udój" sera na półce." Tyle inżynier Żeromski, autor serowego leksykonu wydanego w 1979 przez Wydawnictwa Naukowo-Techniczne. Ta książka to niezbędnik, kompendium każdego miłośnika serów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świeży bundz niestety nie jest w moim mieście dostępny, ten który Górale sprzedają na stoiskach z serem zupełnie inaczej smakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje więc feta, którą łatwiej kupić niż dobry bundz. Żegnający lato przepis przerobiłam oczywiście na własny sposób. Wskazany w przepisie ser zamieniłam na fetę i reszta to improwizacja na motywach zdjęcia, które mi się spodobało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Roladki z fetą i rozmarynem&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;cukinia&lt;br /&gt;bakłażan&lt;br /&gt;kostka fety, ok 250 gramów&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;7-8 suszonych pomidorów&lt;br /&gt;garść solonych kaparów&lt;br /&gt;łyżka siekanego świeżego rozmarynu&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;Warzywa myjemy, osuszamy i skrawamy na długie paski obierakiem do warzyw. Odkładamy bakłażanowe paski i przesypujemy solą, by puściły sok i odeszła z nich goryczka. W misce rozgniatamy widelcem fetę dodajemy posiekany rozmaryn, posiekane suszone pomidory i przepłukane z soli i posiekane kapary, przyprawiamy pieprzem. Całość mieszamy z rozbełtanym jajkiem. Farsz rozsmarowujemy na paskach cukinii i bakłażana (obmytego z soli i osuszonego), zwijamy roladki. Naczynie do zapiekania smarujemy oliwą z pomidorów, układamy roladki, dekorujemy gałązkami rozmarynu. Zapiekamy ok. 35 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni Celsjusza. Można serwować na ciepło lub na zimno. Idealna przystawka na koniec lata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6050164857858511352?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6050164857858511352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/08/o-moj-rozmarynie-w-cukinii.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6050164857858511352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6050164857858511352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/08/o-moj-rozmarynie-w-cukinii.html' title='O mój rozmarynie zawijaj się'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-muTJdG6ZeeU/Tloa01XSxII/AAAAAAAAAo4/hwLgODdHHSw/s72-c/roladki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8820878308006076233</id><published>2011-08-15T14:28:00.001+02:00</published><updated>2011-11-12T12:25:50.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Bałtyk - połów</title><content type='html'>Że jeszcze rybacy wypływają w morze, że jeszcze mają kutry można przekonać się w malutkich Dąbkach koło Darłowa. Kutry, wyciągnięte na plażę wydają się duże, na morzu przypominają łupinki. Na piasek wciąga je specjalna wyciągarka, a liny ukryte w piachu zaskakują plażowiczów, którzy w popłochu zbierają koce, kolorowe piłki i zwijają wiatrochrony, by przepuścić rybaków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Jk2nXnR6i9I/TkkQQ3TQW-I/AAAAAAAAAos/47jWewBPfCU/s1600/polow.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="467" src="http://2.bp.blogspot.com/-Jk2nXnR6i9I/TkkQQ3TQW-I/AAAAAAAAAos/47jWewBPfCU/s640/polow.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DAC0RtyjbZE/TkkQU3w4xuI/AAAAAAAAAow/EAC7097FBfo/s1600/polow1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EGhyW56WLPI/TkkQYK4qnPI/AAAAAAAAAo0/jzZDd4cXKc0/s1600/polow2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-EGhyW56WLPI/TkkQYK4qnPI/AAAAAAAAAo0/jzZDd4cXKc0/s640/polow2.jpg" width="468" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DAC0RtyjbZE/TkkQU3w4xuI/AAAAAAAAAow/EAC7097FBfo/s1600/polow1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="468" src="http://1.bp.blogspot.com/-DAC0RtyjbZE/TkkQU3w4xuI/AAAAAAAAAow/EAC7097FBfo/s640/polow1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gy-GfoPx-J0/TkkQHKJT3BI/AAAAAAAAAog/XIrjF9Mt0NA/s1600/kuter1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="468" src="http://4.bp.blogspot.com/-gy-GfoPx-J0/TkkQHKJT3BI/AAAAAAAAAog/XIrjF9Mt0NA/s640/kuter1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1eJhixQUJEk/TkkQLL8VHtI/AAAAAAAAAoo/3JjWJ2vLd_0/s1600/kuter3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="468" src="http://2.bp.blogspot.com/-1eJhixQUJEk/TkkQLL8VHtI/AAAAAAAAAoo/3JjWJ2vLd_0/s640/kuter3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-r9akhCzR8qo/TkkQJHiNMBI/AAAAAAAAAok/_xbefoZ84c8/s1600/kuter2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="468" src="http://1.bp.blogspot.com/-r9akhCzR8qo/TkkQJHiNMBI/AAAAAAAAAok/_xbefoZ84c8/s640/kuter2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8820878308006076233?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8820878308006076233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/08/batyk-poow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8820878308006076233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8820878308006076233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/08/batyk-poow.html' title='Bałtyk - połów'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Jk2nXnR6i9I/TkkQQ3TQW-I/AAAAAAAAAos/47jWewBPfCU/s72-c/polow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-7826090678950493797</id><published>2011-07-12T21:15:00.001+02:00</published><updated>2011-11-12T12:26:15.100+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Droga Herbaty - pokaz japońskiej ceremonii herbacianej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QOl-espZh8E/Thyakts98rI/AAAAAAAAAoM/-snirAFW0uQ/s1600/herbata-005T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="347" src="http://3.bp.blogspot.com/-QOl-espZh8E/Thyakts98rI/AAAAAAAAAoM/-snirAFW0uQ/s640/herbata-005T.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Cia" to po japońsku herbata. Najprawdopodobniej trafiła do Polski przez Rosję. Stąd w naszym języku słowo czajnik, pochodzące rosyjskiego "czaj" - adaptacji japońskiego słowa.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ambasada Japonii zorganizowała w ubiegłą niedzielę (10 lipca) we Wrocławiu Dzień Japoński. Prócz wykładów i recitalu fortepianowego w programie znalazła się prezentacja ceremonii herbacianej w wykonaniu członków Stowarzyszenia Drogi Herbaty Urasenke Sunshinkai z Warszawy.&lt;br /&gt;Przy okazji można było się napić intensywnie zielonej i gorzkiej herbaty z prefektury Fukuoka. &lt;br /&gt;- Japońskie serce i dusza dają się poznać najpełniej poprzez drogę herbaty - przekonywała Urszula Sou Mach-Bryson, prezes herbacianego stowarzyszenia Urasenke.&lt;br /&gt;W czasie ceremonii pito herbatę "macia" - sproszkowane trzy pierwsze listki z krzewów herbacianych. Wodę podgrzewano w żeliwnym kociołku na węglach z dodatkiem sandałowego kadzidła. Gospodarz ceremonii, którego atrybutem jest fukusa, jedwabna chusteczka zatknięta za pas obi, przygotował w czarce&amp;nbsp; pastę herbacianą. Roztarł w wodzie proszek herbaciany za pomocą bambusowego pędzelka. Takiej herbaty nie znamy w Polsce, bo pijemy napar z liści herbacianych, a nie proszek.&amp;nbsp; Ten napój przypominał trochę hennę, używaną do farbowania włosów, miał jednak zielony, a nie brązowy kolor.&lt;br /&gt;Sposób podawania herbaty w Japonii wywodzi się z tradycji buddyjskich klasztorów i ma wiele powiązań z Zen. - Picie herbaty nie jest rozrywką, ale bogatym duchowo spotkaniem w duchu "łabi", czyli poszanowaniu naturalnego piękna i prostoty - wyjaśniała istotę Drogi Herbaty Urszula Sou Mach-Bryson. - Droga herbaty "sa-do" jest drogą sztuki. &lt;br /&gt;Dużą rolę odgrywa w tej sztuce pokój herbaciany i droga do niego. Zroszone wodą (czystość) kamienie, oznaczają, że gospodarze oczekują gości. Maksymalnie może być ich pięciu. Przed wejściem do pawilonu herbacianego zdejmują buty, za czasów samurajów zostawiali też na zewnątrz miecze, przemywają ręce i usta i wchodzą przez malutkie wejście mierzące 70x70 cm do środka. Tam siadają na matach i biorą udział w ściśle skodyfikowanym spotkaniu, gdzie każdy ruch ma znaczenie. Układanie ikebany, fukusa gospodarza, odpowiednie ułożenie węgli w palenisku, podawanie gościom czarki z herbatą w wyznaczonej kolejności, pokazywanie puzderka na herbatę i naczyń, w której się ją podało, symboliczne oczyszczanie naczyń piórkiem. Wszystko to służy pielęgnowaniu czterech wartości w Drodze Herbaty: "wa" - harmonii, "kei" - szacunku, "sei" - czystości, "jaku" - wewnętrznego spokoju. Spotkanie herbaciane odbywa się w ciszy.&lt;br /&gt;Oryginalna ceremonia trwa około czterech godzin. Goście są najpierw zapraszani na posiłek z sake, wychodzą potem do ogrodu na krótką przerwę i dopiero przenoszą się do miejsca, gdzie będzie przygotowywana i podawana herbata. Pożegnanie z gospodarzem też ma wymiar symboliczny - goście wychodzą zostawiając uchylone drzwi i wygłaszając tradycyjną formułkę, by gospodarz za nimi nie wyglądał. On oczywiście wygląda, goście się oglądają, wszyscy się sobie kłaniają, a gospodarz znów wchodzi do pawilonu herbacianego. Nie sprząta jednak po gościach, ale przygotowuje sobie czarkę herbaty i zamyśla się nad spotkaniem, które dobiegło końca.&lt;br /&gt;Japończycy nie mają czasu na spędzanie czterech godzin przy herbacie, stąd popularna jest wersja skrócona ceremonii, trwająca około dwóch godzin. Wtedy też przygotowuje się bardziej wodnistą herbatę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-f5X_IQMs3cs/ThyauYCXDLI/AAAAAAAAAoQ/npj84LSqx9c/s1600/herbata-001T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-f5X_IQMs3cs/ThyauYCXDLI/AAAAAAAAAoQ/npj84LSqx9c/s640/herbata-001T.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Urszula Sou Mach-Bryson ma w ręce pomarańczową fukusę - oznakę gospodarza herbacianej ceremonii&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2BC-SNnwDwM/ThybooghKAI/AAAAAAAAAoY/NotVENRE7VQ/s1600/herbata-004T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-2BC-SNnwDwM/ThybooghKAI/AAAAAAAAAoY/NotVENRE7VQ/s640/herbata-004T.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Proszek herbaciany nakłada się do czarki specjalną łyżeczką&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fb2iEd-35Uk/ThybN3U0I0I/AAAAAAAAAoU/2Sx_1FwcBzA/s1600/herbata-002T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-fb2iEd-35Uk/ThybN3U0I0I/AAAAAAAAAoU/2Sx_1FwcBzA/s640/herbata-002T.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Drewniana chochelka służy do nalewania gorącej wody do czarki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FcAZmK2Igik/ThycCOcDpAI/AAAAAAAAAoc/tQyjM71IZnQ/s1600/herbata-003T.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-FcAZmK2Igik/ThycCOcDpAI/AAAAAAAAAoc/tQyjM71IZnQ/s640/herbata-003T.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gospodarz ceremonii rozciera proszek herbaciany w czarce za pomocą bambusowego pędzla&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Takie picie herbaty jest nam zupełnie obce kulturowo. Milczenie i cisza w tej ceremonii bardzo mi ciążyły. Herbata jest dla mnie pretekstem by porozmawiać, pielęgnować przyjaźń i więzi rodzinne. Japończycy, mam wrażenie, bardziej abstrakcyjnie i ideowo podchodzą do bycia z innymi ludźmi. Dla nich liczą się ogromnie skodyfikowane zachowania.&lt;br /&gt;Świetnie japońskie skodyfikowanie opisuje belgijska autorka Amelie Nothomb w książce "Z pokorą i uniżeniem". Jej bohaterka odbywa staż w japońskiej firmie, ale japońska mentalność nie pozwala jej na awans, mimo że jest dobrym pracownikiem. Ukryty rasizm, wyolbrzymione poczucie własnej wartości Japończyków,&amp;nbsp; mizoginizm&amp;nbsp; powodują, że zostaje zdegradowana do "babci klozetowej" w koncernie. Ta historia jest prawdziwa i przytrafiła się samej Amelie, na szczęście potrafiła zamienić ją w sukces i napisać dobrą książkę.&lt;br /&gt;Po tym spotkaniu wiem na pewno, że Droga Herbaty nie jest moją drogą. Zastanawiam się też nad fenomenem Japonii - z jednej strony kultywują tradycję aż do przesady, z drugiej strony w idiotyczny sposób zachłystują się Ameryką... Chwalą się swoim zrozumieniem natury, a z drugiej strony to u nich zdiagnozowano tzw. karoshi - śmierć z przepracowania. Uważają nas - ludzi zachodu za barbarzyńców, a sami zabijają foki i wieloryby, którym grozi wyginięcie. Można by mnożyć tę wyliczankę, ale po co. Japonia to inna kultura, obca, nie moja i niech tak zostanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-7826090678950493797?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/7826090678950493797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/droga-herbaty-pokaz-japonskiej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7826090678950493797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7826090678950493797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/droga-herbaty-pokaz-japonskiej.html' title='Droga Herbaty - pokaz japońskiej ceremonii herbacianej'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-QOl-espZh8E/Thyakts98rI/AAAAAAAAAoM/-snirAFW0uQ/s72-c/herbata-005T.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4667273689051030015</id><published>2011-07-09T20:55:00.000+02:00</published><updated>2011-07-09T20:55:34.495+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Konkurs - przypominajka</title><content type='html'>Do&amp;nbsp; wygrania książka - przepisy wegetariańskie Good Food BBC. Konkurs trwa do niedzieli. Czekam na wasze wpisy :) &lt;a href="http://www.facebook.com/home.php#%21/Sniezkagotuje"&gt;http://www.facebook.com/home.php#!/Sniezkagotuje&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s1600/ksiazka-nagr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s320/ksiazka-nagr.jpg" width="276" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4667273689051030015?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4667273689051030015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/konkurs-przypominajka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4667273689051030015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4667273689051030015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/konkurs-przypominajka.html' title='Konkurs - przypominajka'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s72-c/ksiazka-nagr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5463833266586389918</id><published>2011-07-08T21:47:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:27:07.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Чебуреки. Smaki Krymu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aiytmXTcU6s/ThdOzw_bf5I/AAAAAAAAAno/c2GaDP9xnaA/s1600/czebureki1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-aiytmXTcU6s/ThdOzw_bf5I/AAAAAAAAAno/c2GaDP9xnaA/s640/czebureki1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--T5MuB6lO2A/ThdN-If0vQI/AAAAAAAAAnk/6syPi10gZqQ/s1600/czebureki.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czeburieki to tatarskie pierogi z mięsem przygotowywane na Krymie.&lt;br /&gt;Ostatnio,  z powodów rodzinnych, moje myśli wciąż krążą wokół Krymu. Teodozja i  Kercz. Stamtąd pochodzi moja rodzina. Przyszedł list i dowiedzieliśmy  się więcej niż wiedzieliśmy. &lt;br /&gt;Swojego czasu wybraliśmy się  rodzinnie w podróż sentymentalną w tamte strony. Byliśmy w Teodozji i  próbowałam spojrzeć na nią oczami małej czarnowłosej dziewczynki, która w  tym mieście nad Morzem Czarnym, jeszcze przed rewolucją, była  szczęśliwa. Po latach wracała do wspomnień ze swojej Feodozji...&lt;br /&gt;Krym  to także smutna historia Tatarów - od wielkich chanatów do  stalinowskich wysiedleń... Odwiedziliśmy Bachczysaraj i tam właśnie, w&amp;nbsp;  socrealistycznej restauracji spróbowaliśmy czeburieków. Postanowiłam  powtórzyć to danie, choć oryginalną baraninę zamieniłam na wołowinę.  Wieprzowiny nie wolno w tym daniu użyć, bo Tatarom, wyznawcom islamu,  Koran zabrania jedzenia mięsa świń.&lt;br /&gt;Szukałam przepisu na  czeburieki w internecie i trafiłam na bardzo ciekawe opowieści, które  pokazują, jak krótka bywa w niektórych rodzinach pamięć historyczna.  Znalazłam nawet prawdziwy litewski przepis na czeburieki :) Jego autorka  zarzeka się, że z Litwy przywiozła go jej ciocia-babcia. Skąd miała  przepis na tatarską potrawę? Prawdopodobnie pochodziła z Tatarów  Litewskich, a wnuczka już tego nie wie, choć pamięć rodzinna zachowała  się w kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Czeburieki z Krymu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;2,5 szklanki mąki&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;szklanka wody&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pół łyżeczki cukru&lt;br /&gt;łyżka oleju&lt;br /&gt;łyżka spirytusu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;ok. 200 gramów mielonego mięsa wołowego&lt;br /&gt;pół dużego kubka jogurtu naturalnego&lt;br /&gt;pół pęczka zielonej pietruszki&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagotować  wodę, dodać sól, cukier, łyżkę oleju. Zdjąć z ognia, zamaszystym ruchem  wsypać szklankę mąki, wymieszać. Ostudzić trochę, dodać spirytus,  żółtko i resztę mąki. Zagnieść elastyczne ciasto.&lt;br /&gt;W dużej misce  wymieszać mięso mielone z posiekaną cebulą i posiekaną zieloną  pietruszką, jogurtem i przyprawami. Z ciasta uformować sześć kulek.  Każdą rozwałkowywać do wielkości średniego talerzyka. Nakładać na  połówkę kopiastą łyżkę nadzienia , kraj ciasta smarujemy białkiem.  Zaklejamy pieróg i dokładniej zlepiamy. Brzeg można ozdobić przyciskając  ząbki widelca - wyjdzie szlaczek zębatek.&lt;br /&gt;Gotowe pierogi smażymy na patelni na rozgrzanym oleju z obu stron. Nie ma obawy - mięso w środku nie będzie surowe.&lt;br /&gt;Do czeburieków zrobiłam greckie tzatziki. Pasuje, jak ulał.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bachczysaraj  to dawna stolica Chanatu Krymskiego. Za pałacem chanów ukryło się  mauzoleum Dilary Bichacz - niewiernej, która stała się największą  miłością chana Kyrym Gireja. Legenda głosi, że była nią polska  szlachcianka Maria Potocka, porwana przez Tatarów do haremu.&lt;br /&gt;O  miłości chana pisał Mickiewicz w Sonetach Krymskich, a Puszkin poświecił  wiersz fontannie łez, którą chan kazał zbudować po śmierci ukochanej,  by przypominała o jego smutku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-sWqsWlscmMo/ThdX3ECKzDI/AAAAAAAAAns/BlXuITTSLEk/s400/slayd03_005.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="266" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pałac Chanów Krymskich&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q-82j8_pXhY/ThdYE-ZNNTI/AAAAAAAAAnw/R2qCAOXkON8/s1600/slayd1_005.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-q-82j8_pXhY/ThdYE-ZNNTI/AAAAAAAAAnw/R2qCAOXkON8/s400/slayd1_005.jpg" width="288" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Fontanna łez - woda kapie tu po kropelce, a róże po raz pierwszy złożył w fontannie Aleksandr Sergiejewicz Puszkin&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Uliczki Bachczysaraju:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tOJsmuPA78E/ThdYK8fCSPI/AAAAAAAAAn0/dZtP22_bFyM/s1600/0571_024.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-tOJsmuPA78E/ThdYK8fCSPI/AAAAAAAAAn0/dZtP22_bFyM/s400/0571_024.jpg" width="266" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-chmQEFK_bYk/ThdYRj4bE6I/AAAAAAAAAn4/bG9Wfj2H3zA/s1600/slayd08_001.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-chmQEFK_bYk/ThdYRj4bE6I/AAAAAAAAAn4/bG9Wfj2H3zA/s400/slayd08_001.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DVLZjiHXk30/ThdYdcEAHKI/AAAAAAAAAoA/6bkcE4f-Ln8/s1600/0571_027.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-DVLZjiHXk30/ThdYdcEAHKI/AAAAAAAAAoA/6bkcE4f-Ln8/s400/0571_027.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5463833266586389918?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5463833266586389918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/smaki-krymu_08.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5463833266586389918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5463833266586389918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/smaki-krymu_08.html' title='Чебуреки. Smaki Krymu'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aiytmXTcU6s/ThdOzw_bf5I/AAAAAAAAAno/c2GaDP9xnaA/s72-c/czebureki1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4728807200144444950</id><published>2011-07-07T19:29:00.005+02:00</published><updated>2011-11-12T12:27:42.609+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkany'/><title type='text'>Langosze i kiopołu - początek pięknej przyjaźni</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sr934c3lSRY/ThXoZXgwjzI/AAAAAAAAAnc/R2Qcr2_joBc/s1600/langosze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-sr934c3lSRY/ThXoZXgwjzI/AAAAAAAAAnc/R2Qcr2_joBc/s640/langosze.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Langosze to węgierskie placki, które można zjeść także na Słowacji. Są sycące, łatwe w przygotowaniu i smaczne. Zwykle podaje się je albo z czosnkiem roztartym z oliwą, albo z żółtym serem, keczupem i przyprawami i traktuje, jak węgierski fast food. A te smaczne placki chyba jednak nie zasługują na wrzucanie ich do jednego worka z big macami, wrapami i innymi knyszami. &lt;br /&gt;Langosz to węgierski podpłomyk, skromny, ale szlachetny. Moim zdaniem zasługuje na lepsze towarzystwo niż żółty ser. Zapoznałam tego Madziara z dziarskim, bałkańskim towarzystwem - pastą z pieczonych bakłażanów i papryk doprawioną ziołami i czosnkiem. Myślę, że się polubili i Langosz stwierdził: "Kiopołu, tak sobie myślę to początek pięknej przyjaźni".&amp;nbsp; :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Kiopołu&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 bakłażany&lt;br /&gt;1 duża czerwona papryka&lt;br /&gt;2-3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;duża garść greckiej, drobnolistnej bazylii&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;ocet winny&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;Oryginalny przepis z moich bałkańskich książek kucharskich nie zawiera papryki ani bazylii, ale tak zrobiony kiopołu też smakuje.&lt;br /&gt;Bakłażany i paprykę pieczemy w piekarniku aż skórka papryki zrobi się czarna. Przekładamy do naczynia, przykrywamy i czekamy aż ostygną. Zdejmujemy z warzyw skórkę. W moździerzu rozcieramy czosnek z solą na pastę, dodajemy pieczone bakłażany i dalej rozcieramy. Tę pastę powinno się przygotować ręcznie, ale ja nie mam tak wielkiego moździerza, więc dokończyłam ją moim mikserem. Zmiksowałam z bakłażanami pieczoną paprykę, bazylię, dolałam duży chlust octu i uzupełniałam oliwą, by pasta nabrała puszystości i odpowiedniego smaku. Oliwy i octu dałam na oko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Langosze&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;280 g mąki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;2 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;3 łyżki jogurtu naturalnego&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;kulka drożdży wielkości dużego orzecha laskowego &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;pół łyżeczki soli&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Do mąki wkruszyłam drożdże, dodałam jajka, jogurt, sól - całość wymieszałam mikserem. Podsypałam mąką, uformowałam kulę i przełożyłam do naoliwionej miski pokrywając całe ciasto oliwą. Włożyłam na 2 godziny do lodówki. Ciasto rosło sobie tam spokojnie. Kiedy podwoiło swoją objętość podzieliłam je na małe kulki i rozwałkowałam je na placki. Niestety nie umiem zrobić w rękach cienkich placków, jak węgierskie gospodynie. Smażyłam krążki na patelni polanej olejem.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Gotowe placki posmarowane kiopołu smakują wyśmienicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam o konkursie - do wygrania fajna książka. Więcej szczegółów na moim &lt;a href="http://www.facebook.com/Sniezkagotuje"&gt;facebooku&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g0-spL1vWJ8/ThXuq9qqnZI/AAAAAAAAAng/8rLNEYA3FcI/s1600/casablanca_movie_image_humphrey_bogart.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-g0-spL1vWJ8/ThXuq9qqnZI/AAAAAAAAAng/8rLNEYA3FcI/s200/casablanca_movie_image_humphrey_bogart.jpg" width="151" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4728807200144444950?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4728807200144444950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/langosze-czyli-troche-po-wegiersku-i.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4728807200144444950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4728807200144444950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/langosze-czyli-troche-po-wegiersku-i.html' title='Langosze i kiopołu - początek pięknej przyjaźni'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sr934c3lSRY/ThXoZXgwjzI/AAAAAAAAAnc/R2Qcr2_joBc/s72-c/langosze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6622491269389596507</id><published>2011-07-03T12:30:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:28:09.015+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Na pożegnanie truskawek i konkurs</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fywsSfHC5rE/ThBDcawPxeI/AAAAAAAAAnU/0YPqcqMNURs/s1600/ciastotruskawka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-fywsSfHC5rE/ThBDcawPxeI/AAAAAAAAAnU/0YPqcqMNURs/s640/ciastotruskawka.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pada, więc późnych, lipcowych truskawek póki co nie będzie. Z utęsknieniem czekam zwykle na sezon truskawkowy i jest mi smutno, gdy się kończy. Nie robię żadnych deserów z truskawek tylko zjadam je bez żadnych dodatków. Takie najbardziej lubię, jednak ostatnio skusiłam się na ciasto jogurtowe z truskawkami. Przepis na ciasto jogurtowe niskokaloryczne (sic!), zapisany lata temu na jakimś karteluszku, wypadł mi z zeszytu z przepisami, gdy porządkowałam półki z kucharskimi książkami. Przepis pochodzi z jakiegoś programu telewizyjnego, enigmatyczny zapisek "z telewizji" niczego nie wyjaśnia. Pamiętam jednak, że prowadzący/ -a program podkreślała niskokaloryczność tego ciasta z powodu dodania do niego jogurtu i oliwy. Pamiętam, że pierwotnie wychodziło z tego gumowe i takie sobie ciasto. Kiedy jednak podniosłam jego kaloryczność dodając jedno jajko więcej i oliwę zastępując roztopionym masłem zyskało znacznie na walorach smakowych. Zamiast truskawek można dodać jabłka i orzechy (tak było w "niskokalorycznym" oryginale), nektaryny, morele, wiśnie, kiwi...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Ciasto z truskawkami z telewizji&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;350 gramów mąki&lt;br /&gt;180 gramów cukru&lt;br /&gt;2-3 jajka&lt;br /&gt;mały jogurt naturalny (200 gramów)&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenie&lt;br /&gt;łyżeczka cukru wanilinowego&lt;br /&gt;ok. 10 dużych truskawek&lt;br /&gt;80 gramów masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Truskawki obieram z szypułek, kroję na połówki. W misce przygotowuję ciasto: jajka ucieram z cukrem, dodaję jogurt, wsypuję stopniowo mąkę z proszkiem do pieczenia. Masło rozpuszczam w rondelku. Wlewam ostrożnie gorące masło. Całość miksuję i przekładam do wysmarowanej tłuszczem foremki keksowej. Na wierzchu ciasta układam owoce, lekko wciskając je w ciasto. Piekę w piekarniku nagrzanym do 170-180 stopni Celsjusza przez około godzinę. Gotowe posypuję cukrem pudrem.&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Ciasto jest dość zwarte i ma miąższ charakterystyczny dla tzw. ciast parzonych, czyli drobniutkie bąbelki. Użyłam do niego prawdziwych wiejskich jaj i wyszło mi wyjątkowo żółte, jak słońce, którego dziś zupełnie brakuje za oknem.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DelYQmcqe9I/ThBDjjyyw2I/AAAAAAAAAnY/eagwD9W3rs0/s1600/ksiazka-nagr.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-DelYQmcqe9I/ThBDjjyyw2I/AAAAAAAAAnY/eagwD9W3rs0/s200/ksiazka-nagr.jpg" width="172" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ogłaszam konkurs: do wygrania "Wegetariańskie dania. 101 sprawdzonych przepisów" z BBC Good Food Magazine. By wygrać książkę trzeba zajrzeć na mojego &lt;a href="http://www.facebook.com/Sniezkagotuje"&gt;śnieżkowego facebooka&lt;/a&gt; (ewentualnie polubić) i wpisać tam to, co potrzeba do północy 10 lipca. Rozwiązanie w poniedziałek 11 lipca.&amp;nbsp; Ogłaszam konkurs na fb, bo łatwiej skontaktować się z ewentualnym laureatem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6622491269389596507?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6622491269389596507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/na-pozegnanie-truskawek-i-konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6622491269389596507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6622491269389596507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/na-pozegnanie-truskawek-i-konkurs.html' title='Na pożegnanie truskawek i konkurs'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fywsSfHC5rE/ThBDcawPxeI/AAAAAAAAAnU/0YPqcqMNURs/s72-c/ciastotruskawka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-917274382166070660</id><published>2011-07-02T20:59:00.002+02:00</published><updated>2011-07-02T21:05:40.794+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Przymierzam się...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-h96K7FPTfR8/Tg9r1JA7b6I/AAAAAAAAAnQ/HNQ58P5NgTc/s1600/ksiazka-nagr.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-h96K7FPTfR8/Tg9r1JA7b6I/AAAAAAAAAnQ/HNQ58P5NgTc/s320/ksiazka-nagr.jpg" width="276" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;... do powtórki &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/konkurs.html"&gt;konkursu&lt;/a&gt;, bo zwycięzca/ zwyciężczyni nie zgłosił/ła się. Konkurs ogłosiłam w marcu, więc jeśli teraz zwyciężczyni sobie przypomni o wygranej, to powiem, że straciła szansę. Trzy miesiące to chyba wystarczająco dużo czasu by wysłać maila z namiarami na siebie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-917274382166070660?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/917274382166070660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/przymierzam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/917274382166070660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/917274382166070660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/przymierzam-sie.html' title='Przymierzam się...'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-h96K7FPTfR8/Tg9r1JA7b6I/AAAAAAAAAnQ/HNQ58P5NgTc/s72-c/ksiazka-nagr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-824838863318422252</id><published>2011-07-02T20:29:00.005+02:00</published><updated>2011-11-12T12:28:40.114+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kurczak piri piri na rozgrzewkę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uS_CVdjQ3MI/Tg9i8jLMxQI/AAAAAAAAAnM/Be3ia26razk/s1600/kurczakpiripiri.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-uS_CVdjQ3MI/Tg9i8jLMxQI/AAAAAAAAAnM/Be3ia26razk/s640/kurczakpiripiri.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Mozambik jest ojczyzną kurczaka piri piri. W tej dawnej portugalskiej kolonii uprawia się właśnie ognistą papryczkę o tej nazwie. W małych, podłużnych strączkach piri piri skrywa się żar piekielny. Sos z jej wykorzystaniem Europa poznała dzięki Portugalczykom, a sposób przygotowania pieczonego kurczaka piri piri stał się jedną z najbardziej charakterystycznych potraw kuchni portugalskiej. Sam sos zwany też pili-pili lub peri-peri pozostaje wciąż ważną przyprawą zachodnioafrykańskich zup i potrawek mięsnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kurczaku piri piri przypomniał mi Jamie Oliver. W swoim 30 minutowym &lt;i&gt;szoł&lt;/i&gt; przygotował w błyskawicznym tempie brytfankę tego kurczaka. Przepis zapamiętałam, ale zrobiłam go bardziej tradycyjnie z leżakowaniem kurczaka w marynacie, zostawiłam też pietruszkę, którą Jamie zamienił na bazylię. Pietruszka moim zdaniem lepiej pasuje do ostrej papryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Kurczak piri piri&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4 nóżki z kurczaka&lt;br /&gt;2-3 piersi z kurczaka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marynata:&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka papryki piri piri w proszku lub 2 strączki papryki chili&lt;br /&gt;pół szklanki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;pół szklanki wytrawnego białego wina&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;pół pęczka pietruszki&lt;br /&gt;mała cebula&lt;br /&gt;listek laurowy&lt;br /&gt;rozmaryn&lt;br /&gt;łyżeczka tymianku&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;Papryki - 2 czerwone, jedna żółta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czosnek przecisnąć przez praskę, papryczkę chili i cebulę skroić, posiekać pietruszkę, dodać przyprawy, oliwę, wino, sok z cytryny, pokruszyć listek laurowy - całość zmiksować na jednolitą masę. &lt;br /&gt;Mięso umyć i osuszyć, ponacinać ostrym nożem tak, by udka kurczaka wyglądały jak płastugi (trzeba rozciąć je do kości). Odlać połowę marynaty, a pozostałą natrzeć mięso&amp;nbsp; i włożyć je do lodówki na 2-3 godziny. Umyć i oczyścić z pestek i włókien słodkie papryki, pokroić je w dużą kostkę.&lt;br /&gt;Nagrzać patelnię grillową, rozgrzać piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Wyjęte z marynaty mięso opiekać na patelni grillowej z obu stron. Do naczynia żaroodpornego lub do brytfanki przelać odlany wcześniej sos. Układać na nim ugrillowanego kurczaka, na rozgrzanej patelni grillować słodką paprykę. (To pomysł Jamiego), później dołożyć ją do kurczaka. Całość piec jeszcze około 20 minut w piekarniku dekorując zanurzonymi w oliwie (aby się nie spaliły) gałązkami rozmarynu.&lt;/blockquote&gt;Sos jest wyjątkowo ostry więc danie nie nadaje się dla dzieci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-824838863318422252?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/824838863318422252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/kurczak-piri-piri-na-rozgrzewke.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/824838863318422252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/824838863318422252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/kurczak-piri-piri-na-rozgrzewke.html' title='Kurczak piri piri na rozgrzewkę'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uS_CVdjQ3MI/Tg9i8jLMxQI/AAAAAAAAAnM/Be3ia26razk/s72-c/kurczakpiripiri.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6192866709684074513</id><published>2011-07-01T19:55:00.004+02:00</published><updated>2012-01-07T14:10:24.886+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gruzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Gaumardżos!, czyli pijacka gawęda o Gruzji</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FQSyEbquTxU/Tg4GkIk964I/AAAAAAAAAnE/H6qMl-udEzk/s1600/meller.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-FQSyEbquTxU/Tg4GkIk964I/AAAAAAAAAnE/H6qMl-udEzk/s320/meller.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Długo zastanawiałam się, czy warto poświecić tej książce mój czas. Obawiałam się, że to miałka i sensacyjno-cepieliowska opowieść w stylu, jaki jej autor prezentuje zwykle przed kamerami tv. W końcu jednak dałam się skusić, bo Gruzja ciekawi mnie od dawna, i kupiłam „Gaumardżos!” Marcina Mellera i jego żony. Nie spodziewałam się i nie oczekiwałam wspaniałych reportaży dorównujących korespondencjom z Kaukazu Wojtka Jagielskiego. Nastawiłam się na opis kuchni&amp;nbsp; i obyczajów narodu, który słynie z tradycji biesiadowania i wznoszenia toastów. Tytułowe "Gaumardżos!", choć jest życzeniem zwycięstwa, na polski jest tłumaczone jako "Na zdrowie!".&lt;br /&gt;Książkę czyta się jednym tchem - nic dziwnego, bo przecież Meller od lat pisze i warsztat ma świetny, a mimo to książka mnie rozczarowała. I nie jest to wina gruzińskiej mentalności, gościnności, czy skłonności do świętowania, przeradzającej się w kilkudniowe uczty (supry) suto zakrapiane winem i "czaczą" - gruzińską wódką. To wina Mellera, który w swoim hedonistycznym pędzie do smakowania życia zwraca szczególną uwagę na ten rys Gruzinów. Kto gustuje w zapisach pijackich ekscesów, chlania na potęgę, opowieściach o "urwanych filmach", wszystkich tych barwnych przygodach, którymi dzielą się dojrzewający chłopcy, mający za sobą pierwsze alkoholowe próby, może po tę książkę śmiało sięgać. Gruzińskie okoliczności przyrody nie zmienią polskiej, pijackiej mentalności, jaką niestety - nawet na dalekim Kaukazie - reprezentuje autor tej książki. "Spotykasz takich ludzi, jakim sam jesteś" - to powiedzenie nabiera w tym przypadku szczególnego znaczenia. Meller chleje, bo jest fajnie, bo stawiają, bo "To przecież Gruzja", tu obowiązuje "Georgia maybe time" - nic nie jest rzeczywiste w oparach wina i czaczy... Hulaj dusza - piekła nie ma!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdziwiło mnie, że w Mellerze nie ma dziennikarza, którym kiedyś był. Opowiada o swoich gruzińskich znajomych ze swadą i sympatią, ale nie zastanawia się zupełnie z czego żyją (a biedni nie są. Czy gwiazda rocka utrzymuje wszystkich?), skąd na ulicach czarnomorskich kurortów, jak Batumi, czy Suchumi dziewczyny w obłędnie drogich, markowych ciuchach, skąd płyną pieniądze? Z handlu bronią?&lt;br /&gt;Nie jest tak, że nic mi się w tej książce nie podoba. Obyczaje Gruzinów, instytucja tomady - wznoszącego toasty, mentalność tego narodu, napięcia między narodami Kaukazu, konflikty zbrojne, które na razie przygasły, ale gdzieś, tam u korzeni gór wciąż się tlą, są dobrze nakreślone. Kiedy z Mellera wychodzi korespondent wojenny wtedy "Gaumardżos! czyta się z zapartym tchem. Meller przypomina swoje wstrząsające reportaże z "Polityki", jak "Ucieczka z mandarynkowego raju" - opis rejsu statkiem przepełnionym uchodźcami, który, z dławiącymi się silnikami, ledwie utrzymuje się na morzu. Cudem ratuje go rosyjska flota. Interesujący jest też zapis śledztwa dziennikarskiego dotyczącego porwania samolotu przez młodych Gruzinów, których "Srebrny lis" Szewardnadze pozwolił skazać na śmierć, by zasłużyć się Moskwie.&lt;br /&gt;Dramatyczne historie wciąż są poruszające i wspaniale napisane. Jest w tych opowieściach autentyzm, nawet jeśli trochę podkolorowany, są bohaterowie i emocje, jest też dziennikarz - uczestnik opisanych wydarzeń. Szkoda, że Meller tylko wspomina o olbrzymiej pomocy Stanów Zjednoczonych dla Gruzji, o budowaniu przez USA przyczółka antyrosyjskiego w tej części świata. Tłumaczy za to powody miłości i szacunku, jakim Gruzini obdarzają zmarłego prezydenta Kaczyńskiego. Przynajmniej w Gruzji Kaczyński zapisał się&amp;nbsp; złotymi zgłoskami.&lt;br /&gt;Z uśmiechem czyta się historię Katarzyny&amp;nbsp; Pakosińskiej, kabaretowej artystki, która w młodości zakochała się w Gruzinie. Po latach postanawia odszukać swoją wielką, młodzieńczą miłość. Ta love story nie ma oczywistego happy endu, ale jest pięknie opowiedziana. Autorka reportażu umiejętnie zestawiła wyidealizowane wspomnienia aktorki z gruzińską, niełatwą rzeczywistością. Oddała plastycznie napięcie jakie towarzyszy Pakosińskiej w poszukiwaniach księcia z bajki i rozczarowanie, a nawet strach, po jego odnalezieniu. Brrr... Wielki pijany Gruzin Mamuka, który nie chce wypuścić ukochanej z własnego domu jest niczym bohater amerykańskiego dreszczowca.&lt;br /&gt;Nie żałuję dwóch wieczorów, które poświęciłam na lekturę "Gaumardżos!". Pijackich gawęd, pod warunkiem, że nie są opowiedziane zbyt bełkotliwie, dobrze się słucha. Zawiany narrator opowiada z werwą i emocjami i o to w tej Gruzji Mellera chodzi. Na zdrowie czytelnicy! Żyje się tylko raz, nawet, jeśli to życie płynie na beczce kaukaskiego prochu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-egSGmJ3B4ww/Tg4GqsXpHlI/AAAAAAAAAnI/R68vfg_lEWQ/s1600/kuchniagruzinska.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-egSGmJ3B4ww/Tg4GqsXpHlI/AAAAAAAAAnI/R68vfg_lEWQ/s320/kuchniagruzinska.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A tym, którzy pragną poznać sekrety gruzińskiej długowieczności polecam wspaniałą książkę "Kuchnię gruzińską" Grażyny Strumiłło-Miłosz. Można ten tomik czasem wypatrzyć na allegro, bo wznowień od 1981 roku nie było. Warzywa, zioła z królową kolendrą na czele, wspaniałe placki, nawet robione po raz pierwszy, niewprawną ręką będą dużo lepiej smakować niż dania podawane w gruzińskiej sieciówce fastfoodowej zwanej na wyrost "Gruzińskie chaczapuri" (we Wrocławiu na rogu Kiełbaśniczej i Mikołaja). Ostatnio mieliśmy tam nieprzyjemność zamówić lawasze z kurczakiem i serem. Placek był twardy i spieczony jak stara podeszwa a kurczaka szukaliśmy z lupą. Honor domu uratowała gruzińska oranżada gruszkowa, słodka niemożebnie, ale sprowadzona prosto z Kaukazu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Tahoma,Arial,Helvetica,sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6192866709684074513?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6192866709684074513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/dugo-zastanawiaam-sie-czy-warto.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6192866709684074513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6192866709684074513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/dugo-zastanawiaam-sie-czy-warto.html' title='Gaumardżos!, czyli pijacka gawęda o Gruzji'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-FQSyEbquTxU/Tg4GkIk964I/AAAAAAAAAnE/H6qMl-udEzk/s72-c/meller.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1810460726751274991</id><published>2011-07-01T18:01:00.001+02:00</published><updated>2011-07-01T20:29:44.059+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkany'/><title type='text'>Papryka na przystawkę z fetą</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Gr4uBz-6PKw/Tg3vL9wHG6I/AAAAAAAAAnA/YgdeY8BIVdU/s1600/paprykagrill.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-Gr4uBz-6PKw/Tg3vL9wHG6I/AAAAAAAAAnA/YgdeY8BIVdU/s640/paprykagrill.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam zdejmować z upieczonej papryki skórkę. Odchodzi aż miło i aż dziw, że papryka pokryta jest z natury, czymś co przypomina po upieczeniu jakiś sztuczny pergamin, czy bibułkę.&lt;br /&gt;Lubię potem te miękkie, flakowate paprycze ciałka nadziewać&amp;nbsp; mięsem z ryżem lub fetą i opiekać na grillowanej patelni czasem aż za mocno. Aromatyczna, miękka i smaczna papryka w takiej postaci może być dodatkiem do mięsa lub samodzielną przystawką.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Papryka na przystawkę&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;5-6 zgrabnych czerwonych papryk&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;250 gramów fety&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;kromka chleba tostowego&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;pieprz czarny lub pieprz ziołowy &lt;br /&gt;dwie łyżeczki bułgarskiej czubrycy&lt;br /&gt;mąka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Papryki myję, osuszam i wkładam do rozgrzanego do 200 stopni Celsjusza piekarnika. Piekę tak długo aż skórka stanie się czarna. Upieczone papryki przekładam do miski, którą zakrywam folią spożywczą. Nie zaglądam tam dopóki papryka nie ostygnie. Wtedy zdejmuję z niej skórkę i czyszczę z pestek.&lt;br /&gt;Przygotowuję farsz: drobno skrojoną cebulę i posiekany czosnek przysmażam na oliwie. Czekam aż przestygną, przekładam do miski, do której dodaję fetę, pokruszony chleb, rozbełtane jajko i przyprawy. Całość mieszam na gładką masę. Łyżką nakładam do przestudzonych papryk. Otaczam papryki w mące i kładę na grilla lub patelnię grillową. Przypiekam z obu stron. Paprykę można jeść na ciepło lub na zimno - jak kto woli.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1810460726751274991?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1810460726751274991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/papryka-na-przystawke-z-feta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1810460726751274991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1810460726751274991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/07/papryka-na-przystawke-z-feta.html' title='Papryka na przystawkę z fetą'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Gr4uBz-6PKw/Tg3vL9wHG6I/AAAAAAAAAnA/YgdeY8BIVdU/s72-c/paprykagrill.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8837263773514857647</id><published>2011-06-26T18:54:00.008+02:00</published><updated>2011-11-12T12:29:45.764+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Vintage w kuchni - sałatka z surowego kalafiora</title><content type='html'>&lt;i&gt;Vintage&lt;/i&gt; w modzie nikogo nie dziwi. &lt;i&gt;Vintage&lt;/i&gt; może być też gotowanie i urządzanie kuchni. Dla mnie symbolem kuchennego stylu &lt;i&gt;vintage &lt;/i&gt;jest stary kredens z nadstawką z mnóstwem przegródek, z przeszklonymi drzwiczkami i obszernymi szufladami. Podobają mi się też drobiazgi w tym stylu, jak ten zlew z kraciastą zasłonką. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hfDvrsK0Ylg/TgdPKs31WWI/AAAAAAAAAmo/MZXcQO1K7rY/s1600/_vintage-kitchen-sink.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-hfDvrsK0Ylg/TgdPKs31WWI/AAAAAAAAAmo/MZXcQO1K7rY/s200/_vintage-kitchen-sink.jpg" width="169" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zdjęcie pochodzi ze strony &lt;a href="http://vintagekitchensink.net/"&gt;http://vintagekitchensink.net/ &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Gotowanie &lt;i&gt;vintage&lt;/i&gt; zwykle&lt;i&gt; &lt;/i&gt;kojarzymy z pyszną kuchnią dzieciństwa, gdzie najwyższym kulinarnym autorytetem była babcia przygotowująca najlepszą na świecie pomidorową, rosół, szarlotkę, a nawet cudowny i wiecznie świeży chleb na liściach chrzanu...&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Vintage&lt;/i&gt; to także gotowanie dań z wybranej epoki, przypominanie niegdyś modnych, a dziś zapomnianych lub uznanych za zbyt kiczowate potraw. Dla mnie &lt;i&gt;vintage&amp;nbsp; &lt;/i&gt;może być epoka Peerelu, choć przyznam, że nie przepadam za wszystkim, co kulinarnie wymyślono w tamtych czasach. Lubię jednak stare poradniki i książki kulinarne. Oglądam zdjęcia zrobione w obcej dziś stylistyce, czytam ówczesne rady i nie przestaję się dziwić, jak bardzo świat się zmienia.&lt;br /&gt;Jeszcze niedawno dzieciaki zajadały się czekoladą robioną w latach kryzysu na bazie mleka w proszku i kakao, a żelki Haribo kojarzyły się z luksusem z "Enerefu"... Zmieniają się smaki, możliwości, gusta...&lt;br /&gt;Tego rodzaju przemiany rejestruje książka "Kitchen kitch" wydana przez nieoceniony Taschen. Zobaczymy w niej zdjęcia kulinarne i reklamy żywności z lat 50. z USA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bkMmtmJ_oOU/TgdPkW4RS3I/AAAAAAAAAms/myBbSK8eA2o/s1600/kitch.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bkMmtmJ_oOU/TgdPkW4RS3I/AAAAAAAAAms/myBbSK8eA2o/s320/kitch.jpg" width="229" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Niektóre stylizacje przypominają zdjęcia z polskich książek kulinarnych z poprzedniej epoki:&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3v_z-qOscFE/TgdcHFMO7uI/AAAAAAAAAm8/_VESbH07cAE/s1600/51V9QMW7R3L._SS400_.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-3v_z-qOscFE/TgdcHFMO7uI/AAAAAAAAAm8/_VESbH07cAE/s320/51V9QMW7R3L._SS400_.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x-sC6tXmrhA/TgdcE2YHzUI/AAAAAAAAAm4/Df_XSrs1Ph8/s1600/51RAZZFC9SL._SS400_.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-x-sC6tXmrhA/TgdcE2YHzUI/AAAAAAAAAm4/Df_XSrs1Ph8/s320/51RAZZFC9SL._SS400_.jpg" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;zdjęcia powyżej pochodzą z &lt;a href="http://www.amazon.co.uk/"&gt;http://www.amazon.co.uk &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Co w takim razie jest &lt;i&gt;vintage?&amp;nbsp;&lt;/i&gt; Dla każdego coś innego - ważne by wracało się do dawnych smaków z przyjemnością. Tort z masą na margarynie zawsze pozostanie dla mnie obrzydliwy, choć niezaprzeczalnie jest &lt;i&gt;vintage&lt;/i&gt;, bo dziś mało kto coś takiego przygotowuje. Do nurtu &lt;i&gt;vintage &lt;/i&gt;zaliczam owoce zalewane galaretką, ciasta piankowe z galaretką, rogaliki drożdżowe z różą, awanturki (czy ktoś pamięta, że tak mówiło się na pasty rybne do kanapek?) no i sałatki z majonezem - tradycyjną warzywną a także królującą "u cioci na imieninach" z kurczakiem wędzonym i ananasem. Dziś raczej jest świadectwem kulinarnego kiczu a nie kunsztu, ale z sentymentu czasem ją robię. W podobnych klimatach jest też sałatka z surowego kalafiora z rzodkiewką. Przygotowywana w latach 80. ubiegłego wieku świadczyła o nowoczesności pani domu i jej otwarciu na eksperymenty w kuchni. Wówczas kalafiora podawało się w wersji rozgotowanej, polanego zezłoconą na maśle bułką tartą (też smak &lt;i&gt;vintage)&lt;/i&gt;, surowy był czymś egzotycznym!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Sałatka z surowego kalafiora i rzodkiewki&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kalafior&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;pęczek rzodkiewki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;szczypior&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;sól, pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;3 łyżki majonezu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kalafior dzielimy na drobne różyczki, myjemy rzodkiewkę, obcinamy ogonki, ścieramy połowę pęczka rzodkiewki na tarce o szerokich oczkach, siekamy zielony szczypiorek. W misce mieszamy kalafior, startą rzodkiewkę, szczypiorek z majonezem i doprawiamy solą i pieprzem. Pozostałą rzodkiewkę kroimy na plasterki i dekorujemy nimi sałatkę.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-od0dutk_JYQ/TgdWbN6OX_I/AAAAAAAAAm0/yjE9e8fEQWw/s1600/kalafior.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://4.bp.blogspot.com/-od0dutk_JYQ/TgdWbN6OX_I/AAAAAAAAAm0/yjE9e8fEQWw/s640/kalafior.jpg" width="640" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A dla was, jakie smaki lub dania są &lt;i&gt;vintage? &lt;/i&gt;Pudrowe pastylki miętowe, golonka w piwie, karp w galarecie, a może szarotka babci i oranżada z butelki z ceramicznym korkiem? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8837263773514857647?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8837263773514857647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/vintage-w-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8837263773514857647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8837263773514857647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/vintage-w-kuchni.html' title='Vintage w kuchni - sałatka z surowego kalafiora'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hfDvrsK0Ylg/TgdPKs31WWI/AAAAAAAAAmo/MZXcQO1K7rY/s72-c/_vintage-kitchen-sink.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total><georss:featurename>Wrocław, Polska</georss:featurename><georss:point>51.1078852 17.03853760000004</georss:point><georss:box>51.023476699999996 16.85405360000004 51.1922937 17.223021600000042</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3097076320803318536</id><published>2011-06-24T23:18:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:51:46.546+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkany'/><title type='text'>Latem kulinarnie emigruję. Gołąbki z ciecierzycą</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vKLxpVm04ro/TgT_BmvmaxI/AAAAAAAAAmk/7s_fQhuE34g/s1600/golabek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://2.bp.blogspot.com/-vKLxpVm04ro/TgT_BmvmaxI/AAAAAAAAAmk/7s_fQhuE34g/s640/golabek.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Emigruję na Bałkany. Kuchnia tego regionu jest naturalna, intuicyjna, prosta, zdrowa i smaczna. Grecja, Bułgaria, Chorwacja, Rumunia i pozostałe kraje regionu moim zdaniem mogą zdystansować tak popularne kuchnie, jak francuska i włoska. Ostatnio jemy to, co najbardziej lubimy. Jesteśmy monotematyczni - &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2009/07/bob-strary-jak-ludzkosc.html"&gt;"bobowa" sałatka w cytrusowych klimatach&lt;/a&gt; lub tradycyjna &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/07/upay-wrcaja-szopska-na-ochode.html"&gt;szopska&lt;/a&gt; gości u mnie na stole dość często. I w ogóle nam się nie nudzi. Mamy wciąż niedosyt, smak i chęć na te proste pyszności. Owocem bałkańskich poszukiwań są wege-gołąbki. W oryginalnym przepisie zawierają fasolkę, zastąpiłam ją ciecierzycą, wyostrzyłam też smak dodając odrobinę czosnku. Są pyszne, łatwe do przygotowania i świetnie nadają się do jedzenia na zimno.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Gołąbki z ciecierzycą&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;kapusta&lt;br /&gt;szklanka suchego ryżu&lt;br /&gt;200 - 250 gramów ciecierzycy (może być z puszki)&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;4 łyżki posiekanej mięty&lt;br /&gt;sól, pieprz do smaku&lt;br /&gt;2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryż przepłukuję w zimnej wodzie, gotuję, ale tak, by pozostał twardawy. W drugim dużym garnku zagotowuję wodę, w której będę obgotowywać kapustę. Kapustę obieram z zewnętrznych liści (nie wyrzucam ich jednak, bo przydadzą się do wyłożenia naczynia żaroodpornego), wycinam głąb, zanurzam w gotującej się wodzie główkę kapusty. Gdy zewnętrzne liście miękną zdejmuję je (uwaga, bo łatwo przy tym można się poparzyć) i tak sukcesywnie pozbawiam liści kapuścianą głowę. W malakserze miksuję na pastę cieciorkę z odrobiną wody, w której się gotowała lub z zalewą z puszki. Odcedzam ryż, przekładam do dużej miski. Na patelni szklę pokrojoną w drobną kostkę cebulę i posiekany drobno czosnek. Dodaję do ryżu zmiksowaną cieciorkę, zeszkloną cebulę z czosnkiem, przyprawiam słodką papryką, solą i pieprzem, dodaję posiekaną miętę. Z kapuścianych liści wycinam nerwy. W każdy liść zawijam garść farszu, staram się by kapuściana paczuszka-gołąbek była zwarta i ściśle zawinięta.&lt;br /&gt;Na dnie żaroodpornego naczynia układam warstwę liści kapusty, a na niej obok siebie gołąbki. Całość zalewam przegotowaną wodą i przykrywam kolejną warstwą liści. Wkładam na 45-60 minut do nagrzanego do 180-200 stopni Celsjusza piekarnika. Podaję z sosem pomidorowym lub keczupem.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3097076320803318536?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3097076320803318536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/latem-kulinarnie-emigruje-goabki-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3097076320803318536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3097076320803318536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/latem-kulinarnie-emigruje-goabki-z.html' title='Latem kulinarnie emigruję. Gołąbki z ciecierzycą'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vKLxpVm04ro/TgT_BmvmaxI/AAAAAAAAAmk/7s_fQhuE34g/s72-c/golabek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6194148948765287910</id><published>2011-06-16T23:31:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:30:48.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Czekam...</title><content type='html'>Oglądam w kuchni.tv program Jamie'go Olivera "Jamies's 30-minutes meals". W ciągu 30 minut Jamie wyczarowuje pyszne i łatwe do zrobienia posiłki, przesmaczne, ze składników, które mi odpowiadają. W Wielkiej Brytanii wyszła już książka, która zbiera przepisy z tego programu, w Polsce jeszcze nie - więc czekam.&lt;br /&gt;Jamie to&amp;nbsp; kulinarny Don&amp;nbsp; Quijote - wierzy, że ludzie mogą smacznie jeść i smacznie gotować. Wystarczy, żeby chcieli. Wierzę, że jego konsekwencja zaowocuje przynajmniej tym, że ci, którzy jedzą schabowe z kapustą w końcu spróbują zrobić coś lekkiego i smacznego.&lt;br /&gt;Czekam więc na książkę "Jamies's 30-minutes meals" po polsku. Myślę, że pewnie niebawem się pojawi i już nie mogę się doczekać. W Polsce Jamiego wydaje Muza i Insignis. Chyba w końcu zadzwonię do tych wydawnictw i sprawdzę, czy tę książkę mają w planach wydawniczych. Oczywiście poinformuję co i jak :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qhgpKoo9r-0/Tfp180epAQI/AAAAAAAAAmg/rj2oUrfsqpM/s1600/30mm-book.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-qhgpKoo9r-0/Tfp180epAQI/AAAAAAAAAmg/rj2oUrfsqpM/s320/30mm-book.jpg" width="247" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak wygląda program Jamie'go. (jeden z odcinków)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/-tHKh26IV4E/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-tHKh26IV4E&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/-tHKh26IV4E&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="meals-heading"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6194148948765287910?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6194148948765287910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/czekam.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6194148948765287910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6194148948765287910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/czekam.html' title='Czekam...'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qhgpKoo9r-0/Tfp180epAQI/AAAAAAAAAmg/rj2oUrfsqpM/s72-c/30mm-book.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4695573705805695883</id><published>2011-06-01T19:19:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:31:13.585+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Pizza na Dzień Dziecka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IjNsnaYoASs/TeZwnwU5TSI/AAAAAAAAAmM/r5QvwQuEmIk/s1600/pizza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-IjNsnaYoASs/TeZwnwU5TSI/AAAAAAAAAmM/r5QvwQuEmIk/s1600/pizza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moje dziecko nie jest amatorem pizzy, nie lubi też jedzenia z McDonaldsa, nie przepada za fast foodami...&amp;nbsp; Ogromnie się z tego cieszę i wiem, że niektórzy rodzice zazdroszczą, a ja niestety nie potrafię im powiedzieć, jak tego dokonałam. Synek w sklepie nie wyciąga rąk po chipsy, nie jęczy za happy mealem. Może dlatego, że nie poznał tych smaków, jako małe dziecko.&lt;br /&gt;Pierwszą styczność z McDonaldsem miał dopiero w wieku niecałych pięciu lat. Wracaliśmy z weekendowego wypadu i na wysokości Katowic zatrzymaliśmy się, żeby coś zjeść. Dzieci znajomych skakały z radości, że będą frytki i hamburgery. Nie mieliśmy za bardzo wyjścia i kupiliśmy zestaw dziecięcy dla synka. Mały wziął zabawkę, obejrzał, poczęstował się mięsem w panierce i bardzo niekulturalnie wypluł to, co miał w ustach. "To jest bleeee" - wrzasnął i od tej pory do fast foodów nie chce wchodzić. &lt;br /&gt;Jedyna pizza jaką toleruje i czasem zje ze smakiem to przygotowana w domu na smakowitym ziołowym spodzie. Składników też nie może być za dużo, bo synek kręci nosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pizza na Dzień Dziecka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Spód (mały):&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;ok 230 gramów mąki&lt;br /&gt;łyżeczka soli&lt;br /&gt;kulka drożdży&lt;br /&gt;łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;ok 3/4 szklanki wody&lt;br /&gt;garść suszonego oregano&lt;br /&gt;pół garści suszonego rozmarynu&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę, pokruszone drożdże i wodę zagniatam. Dodaję sól, suszone zioła, pieprz, a na końcu oliwę. Z całości formuję kulkę, przykrywam czystą ściereczką i zostawiam na ok. 45 minut, by ciasto wyrosło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Sos do pizzy (zostaje na jeszcze jedną-dwie)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;puszka pomidorów bez skórki&lt;br /&gt;oliwa z oliwek &lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;pół pęczka świeżej bazylii,&lt;br /&gt;sól i pieprz do smaku&lt;br /&gt;W rondlu na oliwie podsmażam czosnek, dodaję posiekaną bazylię i pomidory oraz przyprawy. Całość duszę ok. 25 minut, rozgniatając pomidory. Gdy nie mam czasu lub cierpliwości miksuję ten sos, ale nie na gładko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Składniki na pizzę&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;2 kule mozzarelli&lt;br /&gt;suszone oregano do posypania&lt;br /&gt;i to co kto lubi do wyboru: pancetta lub nasz swojski boczek, szynka, oliwki, papryczka chili, tuńczyk, kapary, karczochy, krewetki....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwałkowuję wyrośnięte ciasto lub po prostu rozciągam w rękach. Układam na blasze i zostawiam jeszcze na chwilkę, ale nie zawsze. Sos pomidorowy rozsmarowuję na pizzy, nie może być za grubo. Mozzarellę kroję w plasterki. Na cieście układam wybrane składniki i ser, posypuję oregano i wkładam do piekarnika (200 stopni Celsjusza) na około pół godziny. Kontroluję oczywiście czy pizza się nie przypala. I gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k5flppk94k0/TeZ0cnEKeeI/AAAAAAAAAmQ/6LA1vNnmNNg/s1600/pizza2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-k5flppk94k0/TeZ0cnEKeeI/AAAAAAAAAmQ/6LA1vNnmNNg/s1600/pizza2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4695573705805695883?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4695573705805695883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/pizza-na-dzien-dziecka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4695573705805695883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4695573705805695883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/06/pizza-na-dzien-dziecka.html' title='Pizza na Dzień Dziecka'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-IjNsnaYoASs/TeZwnwU5TSI/AAAAAAAAAmM/r5QvwQuEmIk/s72-c/pizza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5917454521975411507</id><published>2011-05-31T20:07:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:31:42.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Oliwki cytrusowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bLqm3VB1VtM/TeJ5QdcJouI/AAAAAAAAAl0/AhJgIbOJ4yw/s1600/oliwkicytrusowe.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-bLqm3VB1VtM/TeJ5QdcJouI/AAAAAAAAAl0/AhJgIbOJ4yw/s1600/oliwkicytrusowe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/oliwki-oliwki.html"&gt;Oliwki w zalewie pikantnej&lt;/a&gt;   już opisywałam. Mniej popularne, ale też ciekawe smakowo są oliwki w   zalewie cytrusowej. W czasie upałów, jak znalazł ma małą przystawkę lub   dodatek do dań z grilla. Do cytrusów świetne pasuje mięta - mam już   swoją całkiem okazałą na moim balkonie. W ogóle całkiem przyjemnie   rozrosły mi się zioła - pochwalę się nimi niebawem. Mam szałwię, cząber,   bazylię grecką drobnoliściastą, bazylię zwykłą, rozmaryn, oregano,   lawendę, melisę*, szczypior. Ten ostatni nie był planowany, ale szkoda   mi było marnować skiełkowanej cebuli i wylądowała w doniczkach z ziemią.   Cieszy oko i podniebienie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*Melisa ma wiele lat - może nawet   10. Dostałam mały krzaczek wykopany z ogródka na wrocławskim Biskupinie   od byłej szefowej. Był to dar od serca, bo melisa przyjęła się  cudownie w  ogródku mojej mamy, rozkrzewiła, daje radę każdej zimie. Tym  razem mama  wykopała mi jej trochę do doniczki na balkon. Cudnie  pachnie cytrynką.  Jest jasnozielona i świeża.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Oliwki w zalewie cytrusowej&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;słoik oliwek (może być wielki, może być mały - w zależności od ilości oliwek zwiększamy pozostałe składniki)&lt;br /&gt;2-3 szalotki&lt;br /&gt;2-3 łyżki liści świeżej mięty&lt;br /&gt;2 łyżki skórki otartej z cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;1 łyżka skórki otartej z pomarańczy&lt;br /&gt;pół łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego&lt;br /&gt;pół szklanki oliwy&lt;br /&gt;2 łyżki octu z białego wina &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kroimy   drobno szalotkę, siekamy drobno miętę. Do słoja wrzucamy oliwki,   dodajemy skórkę otartą z cytryny i z pomarańczy, dodajemy przyprawy,   cebulkę i miętę. Całość zalewamy oliwą z octem. Takie oliwki muszą   przejść smakiem, więc powinny postać dwa-trzy dni. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5917454521975411507?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5917454521975411507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/oliwki-cytrusowe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5917454521975411507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5917454521975411507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/oliwki-cytrusowe.html' title='Oliwki cytrusowe'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bLqm3VB1VtM/TeJ5QdcJouI/AAAAAAAAAl0/AhJgIbOJ4yw/s72-c/oliwkicytrusowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3282023346168599743</id><published>2011-05-29T20:49:00.007+02:00</published><updated>2011-11-12T12:32:07.183+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Malka Kafka - warsztaty kulinarne we Wrocławiu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jcrtpuXA438/TeKUTBEk0VI/AAAAAAAAAmA/0DuRu0AHDOI/s1600/malka-03.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lV3uj3gb3MQ/TeKUArIMRJI/AAAAAAAAAl4/pAsdmxOEVlc/s1600/malka-05.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-lV3uj3gb3MQ/TeKUArIMRJI/AAAAAAAAAl4/pAsdmxOEVlc/s1600/malka-05.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Malka Kafka robi humus z ciecierzycy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jeśli ktoś nigdy nie interesował się kuchnią koszerną i nic na jej temat nie wiedział, to te warsztaty były dla niego. Malka Kafka przyjechała do Wrocławia z okazji 13 Festiwalu Kultury Żydowskiej Simcha. Opowiadała o tym co jest koszerne, a co trefne, dlaczego Żydzi nie jedzą owoców morza, ani jajek z zarodkiem, na czym polega koszerny ubój. (Nie wiedziałam, że największa koszerna ubojnia w Europie jest pod Poznaniem). Malka mówiła też o roli jedzenia w duchowości - o tym, że nie służy tylko zaspokojeniu podstawowych potrzeb, ale też pomaga zbliżyć się ku Bogu. &lt;br /&gt;Nie był to warsztat dla ludzi, którzy już co nieco o koszernej i ekologicznej kuchni wiedzą, ale dla zupełnych laików. Mimo to było miło. Na koniec robiliśmy, to co robię w mojej kuchni dość często - oliwki w zalewie. A Malka zrobiła przepyszny humus z ciecierzycy dla wszystkich. No nie tak smaczny, jak u Miry Gawłowicz z restauracji "Sarah", ale i tak dobry. A ja sobie obejrzę Koszer Macher Malki Kafki w telewizorze. Będzie ciekawiej. Ale i tak było fajnie. Kto nie był niech żałuje.&lt;br /&gt;W sumie po tych warsztatach popędziłabym do koszernego sklepu z mięsem, gdyby taki był we Wrocławiu, bo przekonuje mnie tak etyczne zarzynanie zwierząt, jakie praktykują Żydzi. &lt;br /&gt;I ciekawostka - co jest koszerne, a nie pochodzi od koszernego zwierzęcia? Miód (prócz spadziowego, bo robiony jest przez pszczoły z odchodów mszyc i nie łapie się na koszerność :)&amp;nbsp; Hmm... Oliwki są na topie, dopiero co wrzuciłam przepis na oliwki w zalewie cytrusowej. :)&lt;br /&gt;A jak będę w Warszawie to na pewno zajrzę do &lt;a href="http://www.tel-aviv.pl/"&gt;kawiarni Malki Kafki.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x4eRAInYnS4/TeKUL4jfTxI/AAAAAAAAAl8/wkXAEr8sXpQ/s1600/malka-01.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-x4eRAInYnS4/TeKUL4jfTxI/AAAAAAAAAl8/wkXAEr8sXpQ/s1600/malka-01.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Co jest koszerne, a co nie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZpQ7ikaTqS8/TeKUgQJAaUI/AAAAAAAAAmE/zxQlxL1uKZg/s1600/malka-04.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZpQ7ikaTqS8/TeKUgQJAaUI/AAAAAAAAAmE/zxQlxL1uKZg/s1600/malka-04.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Warsztaty kulinarne - robimy oliwki w zalewie z chili&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jcrtpuXA438/TeKUTBEk0VI/AAAAAAAAAmA/0DuRu0AHDOI/s1600/malka-03.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZQfOfYxJZdE/TeKUv6xjznI/AAAAAAAAAmI/dl1rPBeaXHc/s1600/malka-06.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZQfOfYxJZdE/TeKUv6xjznI/AAAAAAAAAmI/dl1rPBeaXHc/s1600/malka-06.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3282023346168599743?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3282023346168599743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/malka-kafka-warsztaty-kulinarne-we.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3282023346168599743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3282023346168599743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/malka-kafka-warsztaty-kulinarne-we.html' title='Malka Kafka - warsztaty kulinarne we Wrocławiu'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lV3uj3gb3MQ/TeKUArIMRJI/AAAAAAAAAl4/pAsdmxOEVlc/s72-c/malka-05.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5074366115359654879</id><published>2011-05-28T19:17:00.004+02:00</published><updated>2011-11-12T12:52:49.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Ratatouille i poprawność polityczna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RNfhrew9Buw/TeEtx6XfIEI/AAAAAAAAAlw/_Lc5lnShU8U/s1600/ratatuj.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-RNfhrew9Buw/TeEtx6XfIEI/AAAAAAAAAlw/_Lc5lnShU8U/s1600/ratatuj.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_Tx4lor2-aU/TeEsfKy3tcI/AAAAAAAAAls/P4hSG9h6EgA/s1600/ratatuj.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Słoneczny gulasz warzywny zwany ratatouille pochodzi z francuskiej Prowansji. Króluje w każdym domu na południu, gdy tylko pojawią się pierwsze cukinie i wielkie, dojrzałe pomidory. Uwielbiam ten smak, spod delikatnie podduszonych warzyw wypływa wspaniały sos, który aż prosi o zamoczenie w nim kawałeczka chleba. Mmmm... Pamiętacie szczurka Ratatuja, z kreskówki, który właśnie tym warzywnym daniem podbił serce najbardziej wymagającego krytyka kulinarnego?&lt;br /&gt;Dla mnie &lt;i&gt;ratatouille &lt;/i&gt;była małą lekcją życia, z której dowiedziałam się, że poprawność polityczna wcale nie jest tak zasadna, jakby się wydawało.&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie dom na obrzeżach Montpellier - jest upał, gdzieś w dole, na horyzoncie widać kreskę morza, kwitną oleandry, pachnie lawenda, cykady hałasują jak oszalałe. Jesteśmy w kuchni, bo to ona jest zawsze sercem domu (oczywiście, gdy mieszkają w nim mili i dobrzy ludzie). Pan Domu - przyjaciel mojego taty - uczy małą Polkę, jak przyrządzić najbardziej prowansalskie ze wszystkich dań. Pomagają jego żona Francuska - Françoise i dwie piękne córki - Flau i Marianne. Cudne mulatki, bo Pan Domu jest czarnoskóry. Jestem ogromnie przejętą nastolatką, bo marzę o tym, by nauczyć się dobrze gotować i w dodatku przygotowywać tak wspaniałe danie. Rozmawiamy o warzywach porównując polskie i prowansalskie realia. W rozmowie staram się nie dopytywać o etniczne korzenie Pana Domu uważając go za Francuza. W końcu zniecierpliwiony Pan Domu, krojąc &lt;i&gt;les courgettes &lt;/i&gt;(cukinie) na ratatouille wybucha śmiechem: "Je ne suis pas français, je suis malgache" - brzmiało to [chui pas fraçais, chui malgache] . (Nie jestem Francuzem, jestem Malgaszem*. Chyba nie myślisz, że we Francji mieszkają sami Francuzi!) Dziękuję Robercie! Poprawność polityczna to twór wymyślony w Ameryce, który nie zawsze pasuje do naszej - europejskiej - rzeczywistości i warto o tym pamiętać. :)&lt;br /&gt;A tu przepis na &lt;i&gt;ratatouille Roberta - &lt;/i&gt;podaję proporcje na 4 osoby. W rodzinie Roberta nie dodawało się oberżyny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Ratatouille&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 cukinie&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;2 papryki&lt;br /&gt;3-4 dojrzałe pomidory&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;tymianek&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;zioła prowansalskie (koniecznie mieszanka z lawendą)&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw sprawiamy pomidory - trzeba je sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pozbawić pestek. Pomidory odkładamy na bok. Kroimy cebulę na połówki i w paski. Szklimy na oliwie z garścią tymianku. Zeszkloną cebulę przekładamy do rondla. Kroimy w plasterki cukinie, miażdżymy i siekamy czosnek. Wrzucamy je na rozgrzaną na patelni oliwę, podsmażamy chwilę. Przekładamy do cebuli. Paprykę pozbawiamy gniazd nasiennych i włókien, kroimy w wąskie paski i też podsmażamy. Przekładamy do rondla z cukinią, cebulą, czosnkiem. Na sam koniec podsmażamy pomidory. Także dodajemy do rondla, przeprawiamy do smaku solą i pieprzem, dodajemy jeszcze trochę tymianku (ok. łyżeczki) i garść ziół prowansalskich. Dusimy całość około 45 min.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Podajemy na ciepło lub na zimno, jako dodatek do mięsa lub jako danie samodzielne.&amp;nbsp; Świetnie do ratatouille nadaje się pełnoziarnisty chleb, albo lekko czerstwa ciabatta. Z tej ostatniej można zrobić tzw. &lt;i&gt;pan &lt;/i&gt;&lt;i&gt;bagnat&lt;/i&gt;, czyli "skąpany chlebek". Bułkę polewamy oliwą i wypełniamy&lt;i&gt; ratatouille. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;* Malgache -&amp;nbsp; Malgasz - z Wikipedii:"- tubylcza ludność &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Madagaskar" title="Madagaskar"&gt;Madagaskaru&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nar%C3%B3d" title="Naród"&gt;Naród&lt;/a&gt; ten liczy ok. 20 mln osób. Posługują się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dialekt" title="Dialekt"&gt;dialektami&lt;/a&gt; &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_malgaski" title="Język malgaski"&gt;języka malgaskiego&lt;/a&gt;, wyznają w większości &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrze%C5%9Bcija%C5%84stwo" title="Chrześcijaństwo"&gt;chrześcijaństwo&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Etnogeneza" title="Etnogeneza"&gt;etnogenezę&lt;/a&gt; Malgaszów złożyły się przede wszystkim &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_austronezyjskie" title="Języki austronezyjskie"&gt;austronezyjskie&lt;/a&gt; ludy z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Azja_Po%C5%82udniowo-Wschodnia" title="Azja Południowo-Wschodnia"&gt;Azji Południowo-Wschodniej&lt;/a&gt; (prawdopodobnie pochodzące z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Borneo" title="Borneo"&gt;Borneo&lt;/a&gt;), które zasiedliły wyspę na pocz. I tys. n.e. (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/II_wiek" title="II wiek"&gt;II&lt;/a&gt; - &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/V_wiek" title="V wiek"&gt;V wiek&lt;/a&gt;), oraz &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_rasa_cz%C5%82owieka" title="Czarna rasa człowieka"&gt;negroidalni (czarnoskórzy) osadnicy&lt;/a&gt; z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Afryka" title="Afryka"&gt;Afryki&lt;/a&gt;,  którzy pojawili się na Madagaskarze wkrótce później (lub - wg  niektórych teorii - w zasadzie równocześnie), a także dość liczni &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Arabowie" title="Arabowie"&gt;arabscy&lt;/a&gt; koloniści, jacy osiadli w tym regionie po VII w. n.e.&lt;br /&gt;Choć wszyscy Malgasze posługują się jednym językiem tj. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_malgaski" title="Język malgaski"&gt;malgaskim&lt;/a&gt; (dialekty są zrozumiałe dla każdego) reprezentują mozaikę kulturową, na którą składa się 18 grup etnicznych, różniących się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dialekt" title="Dialekt"&gt;dialektem&lt;/a&gt;, częściowo kulturą, a także typem &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Antropologia_fizyczna" title="Antropologia fizyczna"&gt;antropologicznym&lt;/a&gt;, zależnie od tego, jaką część ich przodków stanowili osadnicy z Azji Południowo-Wschodniej, a jaką &lt;a class="mw-redirect" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Murzyni" title="Murzyni"&gt;Murzyni&lt;/a&gt; (głównie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bantu" title="Bantu"&gt;Bantu&lt;/a&gt;) lub &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Arabowie" title="Arabowie"&gt;Arabowie&lt;/a&gt;&lt;small&gt;&lt;sup class="reference" id="cite_ref-0"&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Malgasze#cite_note-0"&gt;[1]&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/small&gt;.&lt;br /&gt;Największą grupą etniczną, bo stanowiącą prawie jedną czwartą społeczeństwa, są zamieszkujący centralny Madagaskar &lt;i&gt;Merina&lt;/i&gt;, pochodzenia głównie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Indonezja" title="Indonezja"&gt;indonezyjskiego&lt;/a&gt;. Z kolei drugą największą są mieszkańcy wybrzeża, mieszańcy indonezyjsko-afrykańsko-arabscy, zwani &lt;i&gt;Betsimisaraka&lt;/i&gt;."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5074366115359654879?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5074366115359654879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/ratatouille-i-poprawnosc-polityczna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5074366115359654879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5074366115359654879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/ratatouille-i-poprawnosc-polityczna.html' title='Ratatouille i poprawność polityczna'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RNfhrew9Buw/TeEtx6XfIEI/AAAAAAAAAlw/_Lc5lnShU8U/s72-c/ratatuj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6374688038680464022</id><published>2011-05-25T08:54:00.008+02:00</published><updated>2011-11-12T12:32:57.030+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Rozmowa z Marleną de Blasi o włoskiej kuchni i nie tylko</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;   &lt;td style="padding: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DkV5E--Qnqs/TdtV4EbCxII/AAAAAAAAAlk/6Tmfi9s4wps/s1600/marlena.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-DkV5E--Qnqs/TdtV4EbCxII/AAAAAAAAAlk/6Tmfi9s4wps/s400/marlena.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;   &lt;td style="padding: 0cm;"&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;Marlena de Blasi&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;   &lt;td style="padding: 0cm;"&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Marlena de Blasi, amerykańska dziennikarka kulinarna i autorka  bestsellerowych powieści z kuchnią włoską w tle odwiedziła w ubiegły  czwartek (19 maja) Wrocław.  Wygląd może zwieść - burza rudych loków,  ostry makijaż, niebotyczne, lakierowane szpilki i gorset, a na szyi  szeroka aksamitka ze srebrnymi ozdobami - myślałam, że Marlena, skoro  tyle czasu mieszka we Włoszech, będzie obcesowa i krzykliwa. Zaskoczyła  mnie niebywale, bo jest osobą, z którą chce się po prostu być i  rozmawiać. Ma miły, delikatny głos, emocjonalnie reaguje na pytania,  słucha uważnie i chce się podzielić swoimi doświadczeniami,  umiejętnościami, pomysłami z rozmówcą. Niestety nie udało mi się zadać  jej wszystkich pytań - nawet nie będę ich wymieniać, bo tyle ich zostało  niewypowiedzianych. Czas gonił, a w kolejce stała kolejna dziennikarka  umówiona na rozmowę. Kelnerki w "Literatce" hałasowały przeraźliwie za  barem, a duchota i upał męczyły rozmawiających. Później autorka spotkała  się z czytelnikami w Empiku w Renomie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Powieści Marleny de Blasi m.in. „Tysiąc dni w Wenecji”,  „Tysiąc dni w Toskanii”, „Tysiąc dni w Orvieto” oraz dwie książki  kulinarne „Smaki północnej Italii” i „Smaki południowej Italii” odniosły  w Polsce niebywały sukces. Jesienią wyjdzie jej kolejna książka  „Lavinia” opowiadająca o czterech pokoleniach toskańskich kobiet w  czasie okupacji niemieckiej. Oczywiście bohaterki gotują. Książki Marleny de Blasi publikuje  Wydawnictwo Literackie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MbOwezFFFFU/TdtYh89CHNI/AAAAAAAAAlo/67Yf_kf7Cws/s1600/tysiac-dni-w-wenecji-tysiac-dni-w-toskanii-tysiac-dni-w-orvieto-pakiet-3-ksiazek-marlena-de-blasi_0_b.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-MbOwezFFFFU/TdtYh89CHNI/AAAAAAAAAlo/67Yf_kf7Cws/s1600/tysiac-dni-w-wenecji-tysiac-dni-w-toskanii-tysiac-dni-w-orvieto-pakiet-3-ksiazek-marlena-de-blasi_0_b.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O  Włoszech wyszło bardzo wiele książek napisanych przez Amerykanów,  którzy osiedli w tym kraju. Wiele utrzymanych jest w tonie naiwnego  zachwytu np. Toskanią i jej mieszkańcami. Pani opisuje Włochy chwilami  dość krytycznie. Czy widzi Pani więcej, jako żona Włocha? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Marlena  de Blasi: Myślę, że to jest kwestia charakteru, a nie męża z Wenecji.  Kiedy przyjechałam 17 lat temu do Włoch nie byłam bogatą Amerykanką,  która chciała mieć wspaniałą willę i żyć w dwóch miejscach – jedną nogą  być w San Francisco, a jedną we Włoszech, wydać miliony dolarów na  marmur na schody… Nie, ja po prostu zakochałam się w mężczyźnie, który  mieszkał we Włoszech i  tak to się zaczęło.  Gdy zaczynamy jakiś nowy  rozdział w życiu ważna jest pokora. Wtedy to życie będzie dobre. Miałam  szczęście i udało mi się dostosować, choć na początku trochę utrudniał  mi to mój ukochany. Myślę, że jeżeli podchodzi się do zmian z pokorą i z  odwagą to życie w nowej kulturze uda się. Są dwie kategorie osób, które  osiadają za granicą, szczególnie we Włoszech. Pierwsza grupa to, ci  którzy nie integrują się z miejscową ludnością. Mieszkają w zamkniętej  grupie nawet przez 40 lat i przez ten czas nie potrafią nauczyć się  języka. Nie są częścią lokalnej społeczności, żyją obok, właściwie  Włochy traktują, jak miejsce do spania. Druga grupa to ci, którzy  próbują poznać mieszkańców, ale ci ich od tego powstrzymują. Włosi mówią  im: „Nie jesteście jednymi z nas, bo nie znacie naszej historii, nie  znacie naszych problemów”. Ja mam szczęście, bo zaliczam się do jeszcze  innej kategorii – odważnie skaczę na głęboką wodę, nie boję się  popełniać błędów i przyznawać się do nich. I chyba tym udało mi się  rozbroić Włochów. Trochę to czasu zajęło. Ja nie oczekuję doskonałości z  ich strony, oni są po prostu ludźmi. Cieszę się, wręcz czuję się  zaszczycona, że mogę żyć z nimi, choć nie jestem jedną z nich, nawet po  tych 17 latach. Nie buntuję się przeciwko temu. Szczęśliwym można być  tam, gdzie się urodziło, a nie tylko za granicą. Przyjeżdżając do Włoch  miałam już wystarczająco dużo  - mężczyznę, którego kochałam i nie  oczekiwałam niczego od samych Włoch. Chciałam coś dać temu krajowi, a że  interesuję się kuchnią postanowiłam o niej pisać.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b style="font-family: inherit;"&gt;Kuchnia  jest dla Pani punktem wyjścia do opowieści o miłości i uczuciach. Nie  żałuje Pani, że podzieliła się ze czytelnikami nie tylko sposobem  przygotowywania potraw, ale swoją prywatnością, a nawet intymnością?  Wielu z nich przyjeżdża do Pani domu traktując Pani rodzinę, jak swoją  własność. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-  Czasami trudno jest uświadomić ludziom, że nie mogę  wszystkich zaprosić na lunch, choćbym nawet chciała. Nie potrafiłabym  jednak pisać o czymś wymyślonym, nie potrafiłabym także pisać, gdybym  nie była szczera. Moje książki nie powstałyby, gdybym nie opowiadała o  moim domu i przyjaciołach… Mam bardzo proste życie i chcę się nim  podzielić z innymi. To, jak trzymanie kogoś za rękę, na bycie z nim.  Jeśli ktoś stwierdzi, że go to porusza, a moje uczucia są bardzo  podobne, do tego co on czuje, to osiągnęłam swój cel.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jak  Pani wyszukuje pomysły na potrawy? Czy są to receptury opracowane na  bazie tradycyjnych dań przygotowywanych przez Pani sąsiadów, czy  znajomych? A może wyrusza Pani na kulinarne wyprawy w poszukiwaniu  tradycyjnych włoskich smaków? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Absolutnie nie jest to kolekcja  przepisów, które ktoś mi podsunął. One odzwierciedlają pomysły, które  przyszły mi do głowy, gdy spędzałam czas z innymi ludźmi. Zwykle siedzi  się właśnie w kuchni. Każdy przepis znajdujący się w książkach „Smaki  północnej Italii” i „Smaki południowej Italii” odpowiada spotkaniu z  ludźmi. To nie było tak, że ja przejeżdżałam przez jakieś miasteczko lub  wieś i spędziłam tam godzinę. Zwykle spędzałam z ludźmi kilka dni,  tygodni, czasami nawet miesiąc. Razem spacerowaliśmy, opowiadaliśmy  sobie różne historie i gotowaliśmy. Z tych spotkań wzięły się te  przepisy. To nie są cudze pomysły, ale przepisy, które wynikły z bycia  razem. &lt;br /&gt;W wielu krajach istnieje tradycja spisywania przepisów.  Wielu ludzi ma swoje zeszyty kulinarne, ja nigdy czegoś takiego nie  miałam. Dopiero te dwie książki kulinarne są takimi moimi zeszytami, ale  nie suchym zapisem składników i przygotowania potrawy, lecz opowieścią o  byciu razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Organizuje Pani wyprawy szlakiem włoskich, oryginalnych kulinariów. Kto bierze udział w takich podróżach? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-  Zwykle organizuję podróże kulinarne dla grupy ludzi, która już się zna.  Są to ludzie mający podobne zainteresowania kulinarne i są na podobnym  poziomie. Teraz  więcej piszę i niestety mogę urządzić tylko dwie – trzy  takie wyprawy w ciągu roku. Trochę mi tego brakuje, bo wcześniej  udawało mi się organizować nawet dziesięć. Ponieważ grupa, którą goszczę  ma zbliżone umiejętności to możemy razem coś zrobić. Gdyby w jednej  grupie był np. nowicjusz kulinarny i osoba, która na kuchni się zna lub  uważa się za eksperta -  zawsze ktoś taki się z najdzie (śmiech), to  wtedy mogłabym im dać dużo mniej. A tak możemy razem gotować, urządzać  wspólne pokazy, zjeść kolację w czyimś domu, również pojechać na piknik  nad morze. Pomysły na te wyprawy zależą od pory roku i dlatego są one  bardzo różne – we wrześniu zbieramy winogrona, w listopadzie oliwki. Nie  są to luksusowe wyjazdy, one odzwierciedlają sposób, w jaki żyjemy. W  idealnej wyprawie biorą udział 3-4 osoby. Zwykle lubią wędrować, słuchać  historii, czytać o regionie, który odwiedzają, siedzieć przy ognisku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Włoska  kuchnia, którą Pani pokazuje w swoich książkach jest nieosiągalna dla  zwykłego turysty. W atrakcyjnych turystycznie miejscach serwuje się  pizzę, spaghetti i lasagne, a o piecach stojących na wolnym powietrzu,  potrawach przygotowywanych w popiele, czy na ognisku można tylko  pomarzyć. Ta kuchnia jest egzotyczna także dla Włochów? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- To  prawda, w mieście, w prywatnych domach raczej nie znajdziemy pieców  opalanych drewnem. Wszystkie potrawy opisywane przeze mnie są bardzo  regionalne. Pokazuję różnice kulinarne między regionami – co innego je  się w Wenecji, co innego w Emilii,  jedno danie ma różne warianty w  dwóch sąsiadujących ze sobą wioskach, jakąś potrawę będzie się jadło po  jednej stronie gór, a po drugiej już nie… To dla Amerykanów jest właśnie  egzotyczne, oni nie jedzą włoskich potraw, oni znają pseudowłoską  kuchnię typu pizza z ananasem. Potem przyjeżdżają do Orvieto i żądają  lasagnii, a my jesteśmy w Umbrii, gdzie jej nie ma. To smutne, że  turyści, którzy przyjeżdżają do Włoch są w większości przekonani, że  znają włoską kuchnię, bo jedli ją u siebie w Niemczech, Anglii, czy  Stanach Zjednoczonych. Domagają się dań, które znają, więc  restauratorzy przygotowują im to, czego oczekują. Kupują mrożonki,  wrzucają do kuchenki mikrofalowej i serwują turystom przekonanym, że  zjedli prawdziwe, włoskie jedzenie.  Każdy chce zarobić, ale jest to  smutne, ale też niebezpieczne, bo jeśli to zjawisko będzie postępowało  to stracimy prawdziwą kuchnię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wydała Pani dwie  książki o kuchni włoskiej, kilka powieści z kulinarnymi wątkami. Wydaje  się, że wyczerpująco opisała Pani Włochy. Planuje Pani kulinarnie  odkrywać inne kraje? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Przed przyjazdem do Włoch, przez 17 lat byłam  dziennikarką kulinarną, więc poznałam kuchnie różnych krajów. Mogę o  sobie powiedzieć, że jestem historykiem kuchni i jeżeli miałabym napisać  książkę o kuchni innego kraju niż Włochy wybrałabym Francję. Mogłabym  też napisać monografię poświęconą jednej potrawie i byłby to chleb i  jego historia. Napisałabym o jego znaczeniu w naszym życiu i o tym, jak  się go robi, bo uważam, ze trzeba go robić własnymi rękami – umazać się w  mące, wyrobić ciasto. Nawet, gdy piszę powieści, które nie mają tematu  kulinarnego, to zawsze jakiś kulinarny wątek przemycę. Właśnie  skończyłam powieść „Lavinia”, w Polsce wyjdzie jesienią. Będzie ona  opowiadała o bardzo trudnym czasie, mianowicie o niemieckiej okupacji w  Toskanii, ale przede wszystkim o czterech pokoleniach kobiet, które  między innymi gotują. Nie lubię być monotematyczna i pisać tylko o  jednym aspekcie ludzkiego życia, ale chcę pokazać je od każdej strony,  dlatego łączę opowieści o ludziach, ich uczuciach z kuchnią i  gotowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="t04"&gt;Fotografia autorki – Maciej Bociański./ Wydawnictwo Literackie&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6374688038680464022?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6374688038680464022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/rozmowa-z-marlena-de-blasi_25.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6374688038680464022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6374688038680464022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/rozmowa-z-marlena-de-blasi_25.html' title='Rozmowa z Marleną de Blasi o włoskiej kuchni i nie tylko'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DkV5E--Qnqs/TdtV4EbCxII/AAAAAAAAAlk/6Tmfi9s4wps/s72-c/marlena.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-912147011584342639</id><published>2011-05-20T21:49:00.009+02:00</published><updated>2011-11-12T12:33:21.428+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><title type='text'>Niebo w gębie - Dinner in the sky</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Vaqi2t21Y5w/TdbFVYWNXSI/AAAAAAAAAlM/tQPEAlTa-JA/s1600/sky-01.JPG" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Vaqi2t21Y5w/TdbFVYWNXSI/AAAAAAAAAlM/tQPEAlTa-JA/s1600/sky-01.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Platformę wciąga specjalny dźwig&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zazdroszczę mojemu mężowi, który z racji wykonywanego zawodu, uczestniczył dziś w zabawnym wydarzeniu - obiedzie na wysokościach. Dinner in the sky, to sposób na promocję wrocławskiej restauracji "Pieprz i wanilia". Przyjemność polega na tym, że je się smaczny posiłek na wysokości ok. 50 metrów na specjalnej platformie, którą podnosi dźwig będący w stanie wynieść ponad 200 ton. Uczestnicy (jest ich dwudziestu dwóch) siedzą na specjalnych fotelach, przypięci pasami, jak w samochodzie rajdowym. Mąż używa nazwy pasy wielkopunktowe i fotele kubełkowe :).&amp;nbsp; W środku platformy znajduje się kuchnia, gdzie przygotowywany jest posiłek. Kucharze też są przypięci specjalnymi pasami. Oczywiście wszyscy robili sobie zdjęcia pamiątkowe, gdybym zerwała się z pracy też bym tam wjechała :( Przyjemność obiadowana dla zwykłych ludzi kosztuje ok. 300 zł. Tanio nie jest, ale przecież nie jada się tak codziennie.&lt;br /&gt;A to podniebne menu dzisiejszego obiadu (nie jest wyszukane z racji wysokości):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;b&gt;Przystawka:&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black;"&gt;Grillowane szparagi owinięte szynką parmeńską&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;w holenderskim sosie podane na chrupiącej sałacie z roszponki i rukoli&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;w dresingu malinowym i grzankami czosnkowymi&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="30" src="http://www.dinnerinthesky-wroclaw.com/images/stories/Logo%20pieprz%20eps%20kopia4.png" style="vertical-align: middle;" width="29" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;b&gt;Danie główne:&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Stek pachnący Pieprzem i Wanilią" &lt;br /&gt;Grillowany stek z polędwicy wołowej "a la chateaubriand"&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;podany z pieczonymi ziemniaczkami i sosem gorgonzola.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="30" src="http://www.dinnerinthesky-wroclaw.com/images/stories/Logo%20pieprz%20eps%20kopia4.png" style="vertical-align: middle;" width="29" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;b&gt;Deser:&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pudding czekoladowy podany z flambirowaną w metaxie truskawką&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;i dwoma sosami : karmelowym i malinowym&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="30" src="http://www.dinnerinthesky-wroclaw.com/images/stories/Logo%20pieprz%20eps%20kopia4.png" style="vertical-align: middle;" width="29" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;napoje wliczone w cenę&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;Mam nadzieję, że uda mi się zjeść "obiad na wysokościach", gdy platforma obiadowa wymyślona przez Belgów, stanie jesienią na Ostrowie Tumskim. Będą naprawdę wspaniałe widoki!&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;Zobaczcie jak było (zdjęcia wykonał mąż mój ukochany). A! Donosi, że jedzonko&amp;nbsp; było baaaardzo smaczne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7W_9sk8TfzQ/TdbFXlRnMGI/AAAAAAAAAlQ/ikaBDrqgTWc/s1600/sky-02.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-7W_9sk8TfzQ/TdbFXlRnMGI/AAAAAAAAAlQ/ikaBDrqgTWc/s1600/sky-02.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ludzie siedzą przypięci pasami w fotelach kubełkowych na wysokości 50 metrów&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--_BVqXMDhRI/TdbFZv-APtI/AAAAAAAAAlU/X248A0TjKLI/s1600/sky-03.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/--_BVqXMDhRI/TdbFZv-APtI/AAAAAAAAAlU/X248A0TjKLI/s1600/sky-03.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dinner in the sky&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Sesu8tr1mUg/TdbFbuYCvxI/AAAAAAAAAlY/7ZSpSpFHBdc/s1600/sky-04.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-Sesu8tr1mUg/TdbFbuYCvxI/AAAAAAAAAlY/7ZSpSpFHBdc/s1600/sky-04.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A tak wygląda platforma obiadowa przed startem w przestworza&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bwliIONXgcA/TdbFd79R9fI/AAAAAAAAAlc/K8W2phptZ8Q/s1600/sky-05.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-bwliIONXgcA/TdbFd79R9fI/AAAAAAAAAlc/K8W2phptZ8Q/s1600/sky-05.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kucharze są przypięci specjalnymi pasami&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Rcb5qEicSWg/TdbFgJBJDHI/AAAAAAAAAlg/ovZxwy-W1Rc/s1600/sky-06.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-Rcb5qEicSWg/TdbFgJBJDHI/AAAAAAAAAlg/ovZxwy-W1Rc/s1600/sky-06.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na wysokościach&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;Więcej o Dinner in the sky&lt;a href="http://www.dinnerinthesky-wroclaw.com/"&gt; na ich stronie&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: black; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-912147011584342639?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/912147011584342639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/niebo-w-gebie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/912147011584342639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/912147011584342639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/05/niebo-w-gebie.html' title='Niebo w gębie - Dinner in the sky'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Vaqi2t21Y5w/TdbFVYWNXSI/AAAAAAAAAlM/tQPEAlTa-JA/s72-c/sky-01.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6576377378337161114</id><published>2011-04-16T23:29:00.001+02:00</published><updated>2011-11-12T12:34:03.326+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Mielone w zielone kropki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bSuCWTK2tn8/TaoKIf9_F9I/AAAAAAAAAlE/5T843QmVESk/s1600/pieczen.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="458" src="http://3.bp.blogspot.com/-bSuCWTK2tn8/TaoKIf9_F9I/AAAAAAAAAlE/5T843QmVESk/s640/pieczen.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lubię mięso mielone, bo można z niego zrobić mnóstwo ciekawych potraw. Ważne jednak, by wybierać mielone dobrej jakości, a nie jakąś podejrzaną miazgę, w której zawartość słoniny jest tak duża, że gdy smażymy kotlety, to toną w tłuszczu! Najlepiej samemu mielić mięso albo robić zakupy w sklepie mięsnym, gdzie sprzedawca ma młynek. Wtedy wybieramy kawał mięsa i prosimy o zmielenie. Oczywiście płacimy, jak za mięso niezmielone, ale przynajmniej mamy pewność, że wiemy co jemy. Nie zawsze jednak jest to możliwe, więc warto sprawdzić i wybrać jednego producenta mielonego w nadziei, że oferowane przez niego paczkowane mielone będzie zawsze tej samej jakości.&lt;br /&gt;Najbardziej lubię mielone wieprzowo-wołowe lub samo wołowe. Samego wieprzowego nie kupuję.Zwykle z mielonego robię pieczeń rzymską, czyli roladę doprawioną cebulką, kminkiem, pieprzem i solą z jajami ugotowanymi na twardo. Kroi się taką pieczeń w plastry, a żółte oko jajka mruga wesoło do zajadającego. Postanowiłam troszkę zmodyfikować ten przepis i zamiast jajka dodać warzywa. Całość zawinęłam w ciasto francuskie, ale myślę, że można spokojnie obejść się bez niego.&lt;br /&gt;Wychodzi smaczna rolada w zielone kropki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Mielone w zielone kropki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1/2 kilograma dowolnego mielonego&lt;br /&gt;duży ziemniak&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;2 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;1 marchewka&lt;br /&gt;1 pietruszka (korzeń)&lt;br /&gt;dwie garści mrożonego zielonego groszku&lt;br /&gt;pół papryki (opcjonalnie) &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;kumin rzymski lub cynamon&lt;br /&gt;pieprz &lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obieram warzywa i kroję w kostkę. Na patelni podsmażam najpierw cebulę, później dodaję resztę warzyw i pokrojone w kostkę pieczarki. Kiedy wszystko zmięknie dodaję mrożony groszek. Smażę chwilę, przyprawiam pieprzem i solą oraz łyżeczką kuminu. Jeśli mam ochotę na grecki klimat zamiast kuminu dodaję cynamon.&lt;br /&gt;Do dużej miski wrzucam mięso, dodaję warzywa i rozbełtane jajko. Całość dokładnie mieszam. Formuję roladę, którą zawijam w folię aluminiową do pieczenia. Jeśli jednak wybieram wersję w cieście francuskim to rozwałkowuję delikatnie ciasto i układam mięsny wałek przy dłuższym końcu, zawijam, smaruję jajkiem i kładę na blaszce. Blaszki nie smaruję, bo ciasto francuskie i mięso są wystarczająco tłuste i puszczą pod wpływem temperatury tłuszcz. Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 - 200 stopni Celsjusza przez ok 45 minut.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6576377378337161114?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6576377378337161114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/mielone-w-zielone-kropki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6576377378337161114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6576377378337161114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/mielone-w-zielone-kropki.html' title='Mielone w zielone kropki'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bSuCWTK2tn8/TaoKIf9_F9I/AAAAAAAAAlE/5T843QmVESk/s72-c/pieczen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6275035707941725116</id><published>2011-04-13T20:23:00.004+02:00</published><updated>2011-11-12T12:34:23.717+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Opowiem wam o kiełkach...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;...już niebawem :)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DwtnjFTW8gQ/TaXpuV1etQI/AAAAAAAAAk8/9EqsvysdYK4/s1600/kielki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DwtnjFTW8gQ/TaXpuV1etQI/AAAAAAAAAk8/9EqsvysdYK4/s1600/kielki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--c4eT_-gzds/TaXqmeslTgI/AAAAAAAAAlA/m1LR6XOGdNU/s1600/kielki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/--c4eT_-gzds/TaXqmeslTgI/AAAAAAAAAlA/m1LR6XOGdNU/s640/kielki.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DwtnjFTW8gQ/TaXpuV1etQI/AAAAAAAAAk8/9EqsvysdYK4/s1600/kielki.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;No i opowiadam.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Moje dziecko dostało zestaw "Małego ogrodnika" i posadziliśmy w mini-szklarenkach kukurydzę, fasolkę i groch. Obserwowaliśmy, jak powoli pojawiały się kiełki, potem liścienie i listki. Fascynujące to było. Kupiłam więc rzeżuchę i posiałam troszkę wcześniej niż zwykle. Zjedliśmy ją w tempie błyskawicznym. Wybrałam się więc do sklepu z nasionami po nową porcję rzeżuchy i odkryłam cały regał z nasionami na kiełki. Wybrałam lucernę, rzodkiewkę, fasolkę, buraczki, brokuły... I dalej nie wiedziałam za bardzo co z nimi zrobić. Enigmatyczna informacja na torebce z nasionkami nie wystarczyła mi. Nie wiedziałam o co chodzi z płukaniem i zamykaniem gazą słoika. Na szczęście poszperałam po internecie i znalazłam wyczerpujące informacje&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/category/kielki"&gt; na blogu Bei.&lt;/a&gt; Polecam - wszystkiego się tam dowiecie. Zachęcona hodowlą słoikową postanowiłam spróbować. Niestety dałam do słoika za dużo kiełków i wyrosła mi zbita masa zielono-liściasto-korzonkowa. W międzyczasie udało mi się kupić kiełkownicę na allegro i uratować hodowlę. Na zdjęciu na pierwszym&amp;nbsp; piętrze od góry i na najniższym rośnie lucerna z rzodkiewką, na środkowym kiełkują buraczki. Wszystko ładnie rośnie i zachęca do wiosennego jedzenia. Smacznego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6275035707941725116?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6275035707941725116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/opowiem-wam-o-kiekach.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6275035707941725116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6275035707941725116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/opowiem-wam-o-kiekach.html' title='Opowiem wam o kiełkach...'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--c4eT_-gzds/TaXqmeslTgI/AAAAAAAAAlA/m1LR6XOGdNU/s72-c/kielki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2085820102556469509</id><published>2011-04-11T19:59:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:34:47.949+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Trzy składniki - doskonałość</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jqSgXwtii4s/TaNBP9LIK-I/AAAAAAAAAk0/1hej_WDFpsM/s1600/cukinki3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://3.bp.blogspot.com/-jqSgXwtii4s/TaNBP9LIK-I/AAAAAAAAAk0/1hej_WDFpsM/s640/cukinki3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6k--Q9bF4Pc/TaNAQLaKwGI/AAAAAAAAAkw/OqIQkAFszas/s1600/cukinki3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pewien profesor, wykładający na moich studiach historię literatury, bardzo często przywoływał znaczenie metafizyczne liczb. Było to zwykle potrzebne by studenci zrozumieli i połączyli kontekst średniowiecznej &lt;i&gt;cantar de gesta&lt;/i&gt; z biblijnymi znaczeniami, czasem nie do odkrycia przez współczesnego czytelnika. I tak trójka rycerzy walcząca z niewiernymi&amp;nbsp; okazywała się trójką doskonałą, bo wzorowaną na Trójcy, na trzech cnotach kardynalnych, na potrójnej tiarze papieskiej, na trzech dniach, po których nastąpiło zmartwychwstanie, na trzech synach Noego...&amp;nbsp; Trzy to także coś nieodwołalnego - po trzykroć Szymon Piotr zapierał się swojego nauczyciela. Trzy to całość, jedność, spełnienie - ta liczba ma początek, środek i koniec. Dlatego jest tak fascynująca.&lt;br /&gt;I coś w tej trójce musi być, bo trzyskładnikowe potrawy są właśnie doskonałe. Mają tylko trzy i aż trzy uzupełniające się elementy.&lt;br /&gt;Po tym pompatycznym wstępie, wywołanym przez zbliżającą się Wielkanoc (przywołałam tylko kilka trójek, które przyszły mi na myśl, ale zapewniam, że nie jestem żadnym kaznodzieją), krótki przepis na szybką trzyskładnikową sałatkę-przekąskę z cukinii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Potrójnie z cukinii&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2 cukinie&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1 czerwona papryka&lt;br /&gt;sól, pieprz,&lt;br /&gt;zioła prowansalskie&lt;br /&gt;ocet balsamiczny&lt;br /&gt;Cebulę kroimy w piórka, paprykę (usunąwszy najpierw nasiona) w kostkę, cukinie w kostkę. Podsmażamy na oliwie cebulę aż zmięknie. Dodajemy pozostałe warzywa, lekko podsmażamy by zostały chrupiące. Doprawiamy ziołami, solą, pieprzem i octem balsamicznym. Zjadamy na ciepło lub zimno - jako sałatkę, przekąskę, dodatek do mięsa lub chleba.&lt;br /&gt;Proste, pyszne, doskonałe, więc cieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Do wczoraj do północy czekałam na wpisy konkursowe. Ogłaszam zwycięzcę, do którego powędruje sympatyczna książeczka z przepisami z BBC Good Food Magazine na dania wegetariańskie: &lt;b&gt;matkas810.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;Gratuluję. Zwyciężczynię proszę o przesłanie maila z namiarami, na które mam przesłać wygraną na adres sniezka.gotuje@gmail.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TvS_fRskKlw/TaNBYbc2wKI/AAAAAAAAAk4/78x1C2dTCeo/s1600/wygrana.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-TvS_fRskKlw/TaNBYbc2wKI/AAAAAAAAAk4/78x1C2dTCeo/s320/wygrana.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2085820102556469509?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2085820102556469509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/trzy-skadniki-doskonaosc.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2085820102556469509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2085820102556469509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/trzy-skadniki-doskonaosc.html' title='Trzy składniki - doskonałość'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jqSgXwtii4s/TaNBP9LIK-I/AAAAAAAAAk0/1hej_WDFpsM/s72-c/cukinki3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4731624112531247096</id><published>2011-04-10T17:47:00.006+02:00</published><updated>2011-11-12T12:35:08.827+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Brazylijskie bułeczki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tw-N8T0tc4M/TaHQn3hA07I/AAAAAAAAAkg/XtnTCJz4Bag/s1600/brazyl2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-tw-N8T0tc4M/TaHQn3hA07I/AAAAAAAAAkg/XtnTCJz4Bag/s640/brazyl2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D-fZBl16MPY/TaHO7gGDyiI/AAAAAAAAAkc/rv-oDGU4WDc/s1600/brazyl2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Jak posiejesz, to zbierzesz" mówi brazylijskie przysłowie. Kraina obfitości mlekiem i miodem płynąca - tak wygląda Brazylia, którą oglądam oczami tłumaczki z portugalskiego Elżbiety Reis. Wpadła mi w ręce kupiona bardzo dawno temu książka kucharska jej autorstwa "Banany w rytmie samby". Książeczkę, w nietypowym formacie, wypełniają w większości wspomnienia autorki i mini przewodnik po kulinariach wszystkich brazylijskich stanów. Pani Elżbieta trafiła do Brazylii w latach 40. Uciekła do Ameryki Południowej z ogarniętej wojną Europy. Została, jako absolwentka szkoły gospodarczej w Pniewach, szefową kuchni polskiego pensjonatu w Sao Francisco. Mieszkali w nim pisarze, mistrzowie sportowi przedwojennej Polski, przemysłowcy żydowskiego pochodzenia. Całe popołudnia spędzali w pobliskim Rio de Janeiro spotykając się ze znajomymi - Tuwimem, Lechoniem, Wierzyńskim. Tęsknili za Polską i od szefowej kuchni wymagali polskich dań i smaków dzieciństwa. To nie było łatwe zadanie dla Pani Elżbiety. Oszołomiona obfitością warzyw i owoców o nieznanych kształtach i aromatach, zauroczona niezliczonymi gatunkami ryb i owoców morza chciała kosztować nowych smaków, poznawać i uczyć się ich przygotowywania. Tymczasem musiała kombinować, by na niedzielny obiad podać rosół, schabowego z kapustą i koniecznie tłuczone ziemniaki (drogie i sprowadzane do Brazylii z Argentyny).&amp;nbsp; Polscy mieszkańcy pensjonatu w ogóle nie byli zainteresowani innymi smakami. Pani Elżbieta nie walczyła z ich upodobaniami. Przygotowywała co chcieli, a dla siebie zbierała przepisy i kolekcjonowała brazylijskie smaki przemierzając kolorowe targi, smakując w restauracjach i w domach Brazylijczyków. Tak powstała jej książeczka, którą wydała w 1991 roku Oficyna Watra. Nie znalazłam informacji na temat ewentualnych wznowień. Szkoda, bo książeczka zawiera wyjątkowo interesujący przewodnik po kulinariach brazylijskich, obyczajach związanych z jedzeniem, a także ciekawy zapis emigranckiej rzeczywistości lat 40. i 50.&lt;br /&gt;Pamiętam, że gdy kupiłam tę książeczkę nie mogłam ku swojej rozpaczy nic z niej robić - w polskich sklepach brakowało egzotycznych składników, nie było nawet zwykłych wiórków kokosowych... Podejrzewam, że książkę wydano na fali popularności brazylijskiego serialu wszech czasów "Niewolnicy Isaury", tasiemcowej ekranizacji powieści abolicjonistycznej Bernardo Guimaraesa z 1875 roku. Przepis jest moją wariacją na temat brazylijskiej kuchni, inspirowany smakami opisanymi w "Bananach w rytmie samby". Przerobiłam dyniowe ślimaki drożdżowe (enroladinhos de abobora) na ślimaki kokosowo-migdałowe. Masę kokosową, która była zastosowana w innym przepisie wzbogaciłam o mielone migdały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EirPr_cxjtU/TaHQwR0fb7I/AAAAAAAAAkk/RBxGGtGs-YI/s1600/brazyl3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-EirPr_cxjtU/TaHQwR0fb7I/AAAAAAAAAkk/RBxGGtGs-YI/s400/brazyl3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Nausznice Isaury&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na ciasto:&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;kulka drożdży wielkości dorodnego orzecha laskowego &lt;br /&gt;30 gramów masła&lt;br /&gt;jajko &lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na masę:&lt;br /&gt;3/4 szklanki wiórków kokosowych&lt;br /&gt;1/3 szklanki mielonych migdałów&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mleka wkruszyć drożdże, rozpuścić, dodać cukier. Całość wlać do mąki, dodać jajko, masło i sól. Zagnieść ciasto i odstawić do wyrośnięcia.&lt;br /&gt;W międzyczasie przygotować kokosową masę. W rondelku zagrzać mleko z cukrem, wiórkami kokosowymi i mielonymi migdałami. Mieszając czekać aż wiórki wchłoną mleko i masa zgęstnieje. Ostudzić ją. &lt;br /&gt;Kiedy ciasto podwoi swoją objętość rozwałkować je i pokryć masą. Zrolować i pokroić na 12 części. Zawijasy z ciasta układać na blaszce i smarować rozbełtanym jajkiem. Zostawić by jeszcze wyrosły. Piec przez ok. pół godziny w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni Celsjusza.&lt;br /&gt;Bułeczki wychodzą delikatne i puchate, a smak masy kokosowo-migdałowo-mlecznej jest niebiański.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nzj4flM83zc/TaHQ3ck1X9I/AAAAAAAAAko/H33jJOsyrQE/s1600/brazyl1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-nzj4flM83zc/TaHQ3ck1X9I/AAAAAAAAAko/H33jJOsyrQE/s400/brazyl1.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A tu wspomniana książeczka: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FCqFA-EvNTk/TaHRsaBX-aI/AAAAAAAAAks/VMwvaGM_r4U/s1600/banany.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="146" src="http://1.bp.blogspot.com/-FCqFA-EvNTk/TaHRsaBX-aI/AAAAAAAAAks/VMwvaGM_r4U/s200/banany.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Przypominam o&lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/konkurs.html"&gt; konkursie&lt;/a&gt;. Do wygrania książka kucharska, a termin wpisywania upływa dziś o północy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4731624112531247096?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4731624112531247096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/brazylijskie-bueczki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4731624112531247096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4731624112531247096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/brazylijskie-bueczki.html' title='Brazylijskie bułeczki'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tw-N8T0tc4M/TaHQn3hA07I/AAAAAAAAAkg/XtnTCJz4Bag/s72-c/brazyl2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5365493424785496091</id><published>2011-04-02T19:04:00.004+02:00</published><updated>2011-11-12T12:35:34.558+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Śniadanie mistrzów - "pankejki" olbrzymie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wZrmBFKI2ks/TZdOe-akKAI/AAAAAAAAAkU/74BeBCk9xhQ/s1600/sniadanie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-wZrmBFKI2ks/TZdOe-akKAI/AAAAAAAAAkU/74BeBCk9xhQ/s640/sniadanie.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wstałam dziś, jak na sobotę, bardzo wcześnie i zabrałam się za swoje sprawy. Kiedy wychodziłam z domu - cały spał: okna miał pozasłaniane kolorowymi roletami, zasłonami, żaluzjami. Jakoś wcześniej nie miałam okazji oglądać domu w uśpieniu.Pojedynczy właściciele psów wyprowadzali swoje zwierzęta, spotkałam sąsiada-dziadka-rannego ptaszka. Dźwigał wielki wór z chlebem, bułkami, pączkami. Chyba zapasy zrobił na cały weekend. I ja poszłam po zakupy. Nie spotkałam nikogo, kogo nie chciałam spotkać. A na zakończenie zakupów wzięłam jeszcze bukiet żółtych tulipanów.&lt;br /&gt;Wzięło mnie na leniwe, wiosenne śniadanie. Na wzmocnienie przed myciem okien:).&lt;br /&gt;Pancakes, ale w rozmiarze amerykańskim. Normalnie z tej porcji wychodzi ok. 15 małych placuszków. Ja zrobiłam pankejki olbrzymie - wyszło mi osiem puchatych, mięciutkich chmurek. Wyśmienicie smakują z masłem, z dżemem, z powidłem, z miodem. A jak ktoś chce być bardzo amerykański może je zjadać z syropem klonowym, jeśli go ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pancakes&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;ok. 240 gramów mąki&lt;br /&gt;2 szklanki maślanki&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenie&lt;br /&gt;pół łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;2 łyżki oleju&lt;br /&gt;2-3 łyżeczki cukru wanilinowego&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddzielić żółtka od białek. Żółtka wymieszać z olejem i maślanką. Dodać mąkę, proszek, sodę, cukier wanilinowy, cukier zwykły. W wysokim naczyniu ubić na sztywno pianę z białek. Wymieszać pianę z ciastem. Trzeba to zrobić delikatnie. Na teflonowej patelni smażyć bez tłuszczu placuszki (nakładać drewnianą łychą i zataczając koła rozsmarować na patelni). Gdy zezłocą się z jednej strony, odwrócić i zezłocić z drugiej.&lt;br /&gt;Podawać na słodko. Najlepiej na wiosenne śniadanie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Wiosną nawet korzenie się zielenią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vs2qUymc0Ls/TZdVkCL2QnI/AAAAAAAAAkY/8bHGwksyB_E/s1600/drzewo2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-vs2qUymc0Ls/TZdVkCL2QnI/AAAAAAAAAkY/8bHGwksyB_E/s640/drzewo2.jpg" width="457" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Żywy Pomnik "Arena" &lt;a href="http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_beres_jerzy"&gt;Jerzego Beresia&lt;/a&gt; na Wyspie Piaskowej. Żart, nie-żart architektoniczny, ale bardzo wiosenny i sympatyczny. Drabinę trzymają&amp;nbsp; panie z Wrocławskiego Muzeum Architektury. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5365493424785496091?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5365493424785496091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/sniadanie-mistrzow-pankejki-olbrzymie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5365493424785496091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5365493424785496091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/sniadanie-mistrzow-pankejki-olbrzymie.html' title='Śniadanie mistrzów - &quot;pankejki&quot; olbrzymie'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-wZrmBFKI2ks/TZdOe-akKAI/AAAAAAAAAkU/74BeBCk9xhQ/s72-c/sniadanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2540319232372101572</id><published>2011-04-01T18:41:00.002+02:00</published><updated>2011-11-12T12:35:57.903+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Domowe pity z fasolką, chili i sosem pesto</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SNhGIzIKr44/TZYB24vsRUI/AAAAAAAAAkM/kSNpYNQU90U/s1600/pita.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="412" src="http://1.bp.blogspot.com/-SNhGIzIKr44/TZYB24vsRUI/AAAAAAAAAkM/kSNpYNQU90U/s640/pita.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lyqOM6MhJDw/TZX81o9nN7I/AAAAAAAAAkI/49-D8WnYbAA/s1600/pita.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zdrowe i domowe. Pity robi się szybko, trzeba jednak pamiętać o tym, że ciasto potrzebuje około 45 minut na wyrośnięcie. Wersja dla dorosłych zakłada dodanie odrobiny świeżego chili. &lt;br /&gt;Przepis na razowe pity pochodzi z &lt;a href="http://lawendowydom.blogspot.com/2011/02/razowa-pita-z-soczewica-rozwiazanie.html"&gt;Lawendowego Domu&lt;/a&gt;. Zawartość przygotowana jest pod kątem sześcioletniego miłośnika pesto. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Domowe pity z fasolką, chili i sosem pesto&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na ciasto:&lt;br /&gt;300 gramów mąki pszennej razowej typ 1850&lt;br /&gt;2 łyżeczko drożdży w torebce&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczko soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na farsz:&lt;br /&gt;puszka czerwonej fasolki&lt;br /&gt;pół czerwonej cebuli&lt;br /&gt;posiekany drobno strączek chili&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sos:&lt;br /&gt;mały kubeczek naturalnego jogurtu&lt;br /&gt;4-5 łyżek pesto&lt;br /&gt;sól i pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy mąkę, drożdże, cukier, sól. Dolewamy tyle wody, by powstało elastyczne ciasto. Wyrabiamy chwilę i przykrywamy miskę ściereczką i zostawiamy na 45 minut, żeby urosło.&lt;br /&gt;Odsączamy fasolę, siekamy drobno cebulę. Mieszamy oba składniki.&lt;br /&gt;Przygotowujemy sos: mieszamy jogurt z pesto, doprawiamy solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Kiedy ciasto wyrośnie dzielimy je sześć części. Formujemy małe placuszki. Pieczemy je na patelni grillowej bez tłuszczu. Przekrawamy na pół, dodajemy fasolkę z cebulką, posypujemy posiekanym drobno chili, dodajemy sos.&amp;nbsp; &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2540319232372101572?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2540319232372101572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/domowe-pity-z-fasolka-chili-i-sosem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2540319232372101572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2540319232372101572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/04/domowe-pity-z-fasolka-chili-i-sosem.html' title='Domowe pity z fasolką, chili i sosem pesto'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-SNhGIzIKr44/TZYB24vsRUI/AAAAAAAAAkM/kSNpYNQU90U/s72-c/pita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3760569328371718051</id><published>2011-03-31T19:43:00.005+02:00</published><updated>2011-04-01T18:51:55.837+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Konkurs</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s1600/ksiazka-nagr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s400/ksiazka-nagr.jpg" width="345" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mam dla was bardzo sympatyczną książeczkę z przepisami z BBC Good Food Magazine na dania wegetariańskie.&lt;br /&gt;"Zbiór recept zachęca do rozwijania fantazji kulinarnej, a jednocześnie gwarantuje zdrowie i zrównoważone posiłki - od tarty z pomidorami i szczypiorkiem przez gnocchi z masłem cytrynowym do warzyw z mlekiem kokosowym na ostro i potrawki z fasolką. Każdy znajdzie coś dla siebie w poszczególnych działach książki: zupy, sałaty i przekąski, lekkie posiłki, dania&amp;nbsp; z makaronem i ryżem, dania główne, dania bezmleczne, desery."&lt;br /&gt;Na okładce zdjęcie blin z warzywami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zrobić by wygrać tę książkę? Trzeba wpisać się pod tym postem. Na wpisy czekam do niedzieli 10 kwietnia do północy (przepraszam za pomyłkę napisałam wcześniej, że do niedzieli 6, a spojrzałam na marzec jeszcze). Potem ręka pomocnika kuchennego lat 6 wyłowi i nagrodzi :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Fundatorem książki jestem ja, a nie żadna tam firma, czy wydawnictwo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3760569328371718051?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3760569328371718051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3760569328371718051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3760569328371718051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/konkurs.html' title='Konkurs'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iCQtY6st_sQ/TZS9EeV-fXI/AAAAAAAAAkE/2F0NEgWN-4A/s72-c/ksiazka-nagr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5646987102033852647</id><published>2011-03-28T20:07:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T12:36:32.064+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Nieśmiertelne chili con carne</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MwZeaOIUsuU/TZYErthhAzI/AAAAAAAAAkQ/f9kGNcyDilk/s1600/chili.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="478" src="http://3.bp.blogspot.com/-MwZeaOIUsuU/TZYErthhAzI/AAAAAAAAAkQ/f9kGNcyDilk/s640/chili.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IeKeqtlHpgs/TZDNmzBvfFI/AAAAAAAAAkA/VJ1SR36B1-k/s1600/chiliconcarne2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zawsze wychodzi, zawsze smakuje, zawsze nasyci i zawsze poprawi głodnemu humor. Potrawa na motywach meksykańskich, czyli chili con carne. Tylko dlaczego jest tak niefotogeniczna?&lt;br /&gt;Moja przygoda z tym daniem trwa już kilka lat, a zaczęła się fatalnie. Pierwsze niezjadliwe chili con carne próbowałam zjeść u jednej z moich koleżanek. Była to fasola z mięsem zaprawiona chili w proszku, rzadkiej konsystencji buro-brązowa. Sam wygląd odstręczył gości, którzy zapoznawszy się z serwowanym daniem głównym, w niebywale szybki sposób ewakuowali się do domu. Poprosiłam koleżankę o przepis na jej chili z myślą o wydaniu książki kucharskiej z przepisami na potrawy, które sprawią, że goście przestaną przychodzić. Tytuł miał brzmieć: "Książka Antykucharska, czyli jak pozbyć się gości". &lt;br /&gt;Później zjadłam chili con carne w małej restauracyjce, prowadzonej przez Meksykanów w Madrycie i to było "piekło w gębie" (w tym kontekście nie mogę napisać "niebo w gębie", bo paliło żywym ogniem, ale smakowało znakomicie). Zaczęłam chili robić w domu i eksperymentować , a to dodając więcej fasolki, a to mieszając fasolę czerwoną i białą, a to dorzucając cieciorkę... Doprawiałam świeżym chili, chili w proszku, pieprzem kajeńskim, a nawet harissą. Wybierałam różne warzywa, serwowałam z kuskusem lub ryżem, a nawet z ziemniaczkami. Doprawiałam świeżą kolendrą albo pietruszką, zdarzyło mi się poprawiać smak miętą... Przepisów na chili może być bez liku. Wszystko zależy od pomysłu kucharza. Najważniejsza jest ta delikatna granica między ostrością dania i smakiem składników. Nie można jej przekroczyć, bo jeśli da się za dużo ostrego będzie czuć tylko sam ogień, a nie o to przecież chodzi. Amatorom ognia polecam wyjadanie harissy z puszki lub tubki :)&lt;br /&gt;Co do słowa "carne" -&amp;nbsp; zawsze przypomina mi się cytat z "Pamiętnika znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego: "Las gitanas de Sierra Morena quieren carne de hombres". (Cyganki z Sierra Morena pragną - właśnie! czego? ludzkiego mięsa, czy ciała mężczyzn :) Ot zagwozdka dla tłumacza :) Czy to Cyganki-kanibalki, czy może osamotnione w tych górach kobiety pragnące męskiego towarzystwa :)) Kto oglądał film Hasa ten wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pysznościowe chili con carne&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;500 gramów mięsa mielonego&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;2 marchewki&lt;br /&gt;2 puszki czerwonej fasoli lub 1 puszka fasoli i 1 puszka cieciorki&lt;br /&gt;2 papryki (czerwona i zielona)&lt;br /&gt;opcjonalnie 2-3 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;2 puszki krojonych pomidorów&lt;br /&gt;oliwa, ocet balsamiczny,&lt;br /&gt;pęczek zielonej pietruszki&lt;br /&gt;Przyprawy: sól, pieprz do smaku, łyżeczka mielonego chili, łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego, łyżeczka cynamonu&lt;br /&gt;Na sos: awokado, ząbek czosnku, mały kubeczek jogurtu, sól i pieprz do smaku &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warzywa obieramy i drobno kroimy. Na wielkiej patelni (ja używam woka) rozgrzewamy oliwę, wrzucamy warzywa. Dodajemy przyprawy. Smażymy aż zmiękną papryka i marchewka. Dodajemy warzywa strączkowe i pomidory z puszki. Dodajemy mięso dzieląc je na kawałki. Dolewamy szklankę wody. Dodajemy ok. 2 łyczeczk octu balsamicznego. Dusimy całość ok. godziny mieszając od czasu do czasu.&lt;br /&gt;Robimy sos: obieramy awokado, rozgniatamy widelcem, dodajemy jogurt, przyprawy i rozgnieciony ząbek czosnku, mieszamy.&lt;br /&gt;Chili con carne możemy podawać z ryżem lub kuskusem lub pieczonymi lub gotowanymi ziemniakami. Posypujemy natką pietruchy, serwujemy z sosem. &lt;/blockquote&gt;A tu moje inne &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2009/10/podroznik-w-kuchni-chili-con-carne.html"&gt;chili z indykiem &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5646987102033852647?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5646987102033852647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/niesmiertelne-chili-con-carne.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5646987102033852647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5646987102033852647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/niesmiertelne-chili-con-carne.html' title='Nieśmiertelne chili con carne'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MwZeaOIUsuU/TZYErthhAzI/AAAAAAAAAkQ/f9kGNcyDilk/s72-c/chili.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2934479061345082440</id><published>2011-03-22T22:48:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:36:57.586+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapiekanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>W belgijskich klimatach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-A-hcCvxI7TI/TYkY5gWGOUI/AAAAAAAAAj4/nl_UTj1iB54/s1600/cykorie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="https://lh6.googleusercontent.com/-A-hcCvxI7TI/TYkY5gWGOUI/AAAAAAAAAj4/nl_UTj1iB54/s640/cykorie.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cykorię w szynce, zapiekaną pod beszamelem podawano w mojej belgijskiej szkole w LLN w stołówce, w czasie przerwy obiadowej. Przyznam, że wówczas, w wieku nastu lat za tym belgijskim przysmakiem nie przepadałam. Nie lubiłam cykorii, a z całego dania zjadliwa była dla mnie szynka. Zestawienie beszamelu i parmezanu wyzwalało we mnie "tendencje eskapistyczne", że zacytuję pewnego krytyka filmowego :). &lt;br /&gt;Do smaków się dojrzewa, docenia się je z biegiem czasu, a może z wiekiem traci się smak i wszystko lepiej smakuje? Nie wiem, jak z tym bywa, ale belgijska cykoria chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Wyzwoliła we mnie mnóstwo wspomnień - nawet nie wiem, co dziś w życiu robią dzieciaki z mojej klasy, nie wiem co robi moja ulubiona nauczycielka...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Cykoria w szynce pod beszamelem&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;4 cykorie&lt;br /&gt;sok z cytryny&lt;br /&gt;4 plasterki szynki&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;pół szklanki tartego parmezanu&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;szklanka mleka&lt;br /&gt;Cykorie obieram z uszkodzonych liści, ucinam twarde końcówki, gotuję w wodzie z cytryną aż zmiękną. Odciskam z wody, zawijam w plastry szynki. Układam w natłuszczonym naczyniu do pieczenia.&lt;br /&gt;Przygotowuję beszamel: rozpuszczam masło, dodaję mąkę, mieszam wszystko z mlekiem, dodaję sól, pieprz i gałkę. Zalewam beszamelem cykorie, posypuję całość tartym parmezanem i zapiekam w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza przez ok. pół godziny.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-jxbAsc5daY8/TYkY-zjEPjI/AAAAAAAAAj8/au9YNkf6VAk/s1600/cykoria.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh5.googleusercontent.com/-jxbAsc5daY8/TYkY-zjEPjI/AAAAAAAAAj8/au9YNkf6VAk/s400/cykoria.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2934479061345082440?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2934479061345082440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/w-belgijskich-klimatach.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2934479061345082440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2934479061345082440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/w-belgijskich-klimatach.html' title='W belgijskich klimatach'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-A-hcCvxI7TI/TYkY5gWGOUI/AAAAAAAAAj4/nl_UTj1iB54/s72-c/cykorie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6005883546588433253</id><published>2011-03-20T15:03:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:37:24.366+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffinki wśród cytryn</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-YcnqQ6kgCWE/TYYIwkN5_bI/AAAAAAAAAjk/I2tStg4NRcg/s1600/cytrynki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="https://lh6.googleusercontent.com/-YcnqQ6kgCWE/TYYIwkN5_bI/AAAAAAAAAjk/I2tStg4NRcg/s400/cytrynki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Pachnące, kwaskowe muffinki cytrynowo-makowe robi się bardzo prosto. Są orzeźwiające, w zabawne makowe kropeczki.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;W Grecji już kwitną cytryny! Owoce, których użyłam do muffinek pochodziły jednak z Hiszpanii.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Sięgając po nie uświadomiłam sobie, że jechały do mojej kuchni kilka tysięcy kilometrów. Mile, a w naszej części świata - kilometry żywnościowe - które oznaczają odległość, jaką przebył tir naładowany owocami lub warzywami, wciąż nie robią na większości polskich konsumentów wrażenia. Przeczytałam &lt;a href="http://backwards-in-high-heels.blogspot.com/2011/03/encyklopedia-kuchni-brytyjskiej.html"&gt;na blogu&amp;nbsp; u Anny Marii&lt;/a&gt; o lokalnych odmianach warzyw i owoców, które stają się coraz bardziej popularniejsze u ceniących środowisko Wyspiarzy i pozazdrościłam. Jakoś wciąż jesteśmy mało świadomym społeczeństwem, nie wymuszamy zmian, spolegliwie przyglądamy się degradacji naszego środowiska. Organizacje ekologiczne są boleśnie nieefektywne, bo z reguły zrzeszają radykalnych obrońców przyrody, którym media przyklejają etykietkę wariatów. Zresztą media generalnie też są beznadziejne i myślą tylko o tym, by rosła sprzedaż, a wszelkie akcje społeczne to tylko lipne działania wizerunkowe. Myślę, że w końcu to się zmieni, ale jeszcze trzeba poczekać.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Przeczytałam więc dokładnie etykiety owoców i warzyw, które mam w domu i zmartwiałam:&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;pomidory - kraj pochodzenia Hiszpania&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;pomidorki koktajlowe - kraj pochodzenia Hiszpania&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;sałata lodowa - kraj pochodzenia Hiszpania&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;seler naciowy - kraj pochodzenia Hiszpania&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;brokuły - kraj pochodzenia Włochy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;koperek - kraj pochodzenia Włochy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;melon - &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;kraj pochodzenia Hiszpania&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;cykoria - kraj pochodzenia Polska&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;ziemniaki - kraj pochodzenia Polska&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;cebula - kraj pochodzenia Polska&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;marchew - kraj pochodzenia Polska&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;pory - kraj pochodzenia Włochy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;jabłka - kraj pochodzenia Holandia &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Jesteśmy na przednówku i oczywiście jest za zimno, by w Polsce dojrzewały pomidory, zieleniły się sałaty, czy koperek, ale kiedy u nas zrobi się ciepło w moim warzywniaku nie pojawią się polskie warzywa i owoce. Dlaczego? Bo nie ma sieci dystrybucyjnej dla lokalnych produktów, bo nikomu nie zależy, by w sklepiku u Pani Joli pojawiły się jabłka, czy czereśnie z dolnośląskich sadów.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Kiedyś, jeszcze 10 lat temu, można było tę globalizacyjną siatkę obejść kupując jabłka, pomidory, czy rzodkiewkę od działkowca, który swoje plony wystawiał przed wejściem na teren ogródków działkowych. Niestety, teraz&amp;nbsp; taki emeryt jest ścigany przez straż miejską, a gdyby chciał te kilka plonów legalnie sprzedać musiałby rejestrować działalność, wystawiać kasę fiskalną...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Ostatnio dyskutowałam ze znajomą, która jest święcie przekonana, że pan Rysio z jej warzywniaka ma lepszy towar niż np. supermarket obok. O święta naiwności! Pan Rysio zaopatruje się na giełdzie rolno-spożywczej, na którą docierają te same tiry, co do supermarketów. Wielkich dystrybutorów jest w Polsce kilku. Kontrolują import owoców i warzyw. Pan Rysio nie ma środków ani możliwości, by samemu przywieźć inny towar. Może jedynie na giełdzie wybrać paletę z mniej zgniecioną sałatą, czy mniej obite jabłka. I taka to różnica. Niestety.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;A na pociechę muffinki cytrynowo-makowe. Mak - kraj pochodzenia Polska&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-2NRRD7os5bE/TYYI6Hp9HcI/AAAAAAAAAjo/W8j10M4X1Fs/s1600/muffinki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh4.googleusercontent.com/-2NRRD7os5bE/TYYI6Hp9HcI/AAAAAAAAAjo/W8j10M4X1Fs/s400/muffinki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Muffinki cytrynowo-makowe&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;cytryna&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;100 g cukru&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;100 g masła&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;2 jajka&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;150 g mąki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;pół łyżeczki sody oczyszczonej&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;2 łyżki maku&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;4 łyżki cukru pudru na lukier&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, przygotowujemy formę do muffinów - natłuszczamy ją lub układamy w niej papierowe papilotki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Rozpuszczamy w rondelku masło, studzimy je. Ocieramy skórkę z cytryny, wyciskamy z niej sok (dwie łyżeczki odlewamy do lukru). Sok, jajka, cukier, otartą skórkę dodajemy do rozpuszczonego masła mieszamy. W misce mieszamy mąkę, łyżkę maku, proszek do pieczenia, sodę. Do suchych składników wlewamy masę jajeczną. Mieszamy. Napełniamy ciastem foremki. Pieczemy ok. 20-25 minut na środkowej półce piekarnika. Przygotowujemy lukier: mieszamy cztery łyżki cukru pudru z dwiema łyżeczkami soku cytrynowego. Smarujemy muffinki lukrem, posypujemy makiem.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-w8kZYNEqYd8/TYYI_CmFRwI/AAAAAAAAAjs/H0_GlwET9ms/s1600/mufineknapol.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="285" src="https://lh4.googleusercontent.com/-w8kZYNEqYd8/TYYI_CmFRwI/AAAAAAAAAjs/H0_GlwET9ms/s400/mufineknapol.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6005883546588433253?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6005883546588433253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/muffinki-wsrod-cytryn.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6005883546588433253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6005883546588433253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/muffinki-wsrod-cytryn.html' title='Muffinki wśród cytryn'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-YcnqQ6kgCWE/TYYIwkN5_bI/AAAAAAAAAjk/I2tStg4NRcg/s72-c/cytrynki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3157392101292910776</id><published>2011-03-19T17:24:00.007+01:00</published><updated>2011-11-12T12:38:32.848+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hiszpania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Oliwki, oliwki w zalewie z chili</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-HyUJIVo939E/TYTYaNxri3I/AAAAAAAAAjY/hGou2WU7Y-Y/s1600/oliwki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="444" src="https://lh4.googleusercontent.com/-HyUJIVo939E/TYTYaNxri3I/AAAAAAAAAjY/hGou2WU7Y-Y/s640/oliwki.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Marzę o tym by mieć w swoim ogrodzie drzewko oliwne lub dwa. Nie wiem, czy ktoś wyhodował już odmianę mrozoodporną. Wprawdzie można miniaturki drzewek kupić w sklepach ogrodniczych, ale raczej nie owocują. Chyba jednak skuszę się na taką małą oliwkę w doniczce... Latem będzie stać na słonecznym balkonie i przypominać gaje dalekie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-baWcE6t8rm8/TYTYg-FvJiI/AAAAAAAAAjc/NcTjHhfBilI/s1600/4649_big.gif.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-baWcE6t8rm8/TYTYg-FvJiI/AAAAAAAAAjc/NcTjHhfBilI/s320/4649_big.gif.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Drzewo oliwne znane od prawieków ma swoje miejsce w mitologii, w biblijnych przypowieściach, a współcześnie nazwą L'Ulivo zatytułowała się&amp;nbsp; koalicja włoskich partii. Oliwki i oliwa są smaczne i zdrowe, mają mnóstwo dobroczynnych właściwości&amp;nbsp; wykorzystywanych w kuchni i w kosmetyce.&lt;br /&gt;Mnie jednak niezmiennie fascynują rodzaje oliwek, które spotyka się na targach w Hiszpanii, we Włoszech, w Grecji a także w Bułgarii, Turcji, czy innych śródziemnomorsko-bałkańskich krajach. Są czarne jak węgiel, lekko różowe, jakby moczone w czerwonym winie, wędzone - pomarszczone jak opuszki praczki, zielone, zielonkawe, beżowe, brązowe, granatowe... Wielkie jak orzechy, mniejsze i całkiem drobniutkie. Aromatyczne, gorzkie, cierpkie, a także miękkie, rozpływające się w ustach. Z pestkami i bez. Wydrylowane i wypełnione anchois, migdałami, pastą paprykową, suszonymi pomidorami, orzechami, pastą piniową, wędzonym serem, wędzonym dorszem, tuńczykiem, sardynkami, pastą krabową, fetą i innymi serami, pastą z bakłażana... Bywają w zwykłej zalewie octowej, w oliwie, w ziołach, w chili, w tajemniczych, aromatycznych dressingach, których skład zna jedynie właściciel oliwkowego stoiska...&lt;br /&gt;Dlaczego więc u nas można kupić wyłącznie kilka rodzajów oliwek - nudnych i zwykłych? Dlaczego oliwki zwane szumnie w delikatesach antipasti są tak beznadziejne byle jakie? &lt;br /&gt;Za daleko od ziem oliwkowych mieszkamy...&lt;br /&gt;Z tęsknoty za oliwkami o smaku oliwek kupiłam olbrzymi słój nudnych oliwek i zmieniłam je w hiszpańską poezję :) Macerują się teraz w aromatycznym dressingu i czekają na nabranie smaku.&lt;br /&gt;Marynata, którą zrobiłam jest bardzo popularna w Hiszpanii. Wiele moich znajomych zamiast kupować oliwki w zalewie przygotowuje jej wielki słój i uzupełnia oliwkami. Całość stoi w lodówce i jest stopniowo opróżniana i uzupełniana. Tak by zawsze były oliwki gotowe, by poczęstować przyjaciół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-I8pOjkLyDw8/TYTYlqyyLvI/AAAAAAAAAjg/ETYU8e0ti1I/s1600/oliwki1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-I8pOjkLyDw8/TYTYlqyyLvI/AAAAAAAAAjg/ETYU8e0ti1I/s1600/oliwki1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Oliwki w zalewie z chili&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;ok. pół kilograma oliwek (ja wybrałam zielone)&lt;br /&gt;2 czerwone papryczki chili &lt;br /&gt;biała cebula&lt;br /&gt;80 ml oliwy z oliwek&lt;br /&gt;2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki czerwonego octu winnego&lt;br /&gt;3 wyciśnięte ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżeczka kminu rzymskiego mielonego&lt;br /&gt;1 łyżeczka chili w proszku&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Papryczki chili i cebulę siekamy drobniutko, dodajemy wszystkie składniki, mieszamy. Zalewamy całością oliwki. Odstawiamy na 2-3 dni do lodówki. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3157392101292910776?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3157392101292910776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/oliwki-oliwki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3157392101292910776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3157392101292910776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/oliwki-oliwki.html' title='Oliwki, oliwki w zalewie z chili'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-HyUJIVo939E/TYTYaNxri3I/AAAAAAAAAjY/hGou2WU7Y-Y/s72-c/oliwki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1925073894999405669</id><published>2011-03-18T19:11:00.008+01:00</published><updated>2011-11-12T12:39:04.036+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Cytrynowy kurczak na warzywach i tajemnice kart restauracyjnych</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-fU9XpoRd1ug/TYOxHaC-UEI/AAAAAAAAAis/hIs0WTiUchs/s1600/kurczaczek2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="476" src="https://lh3.googleusercontent.com/-fU9XpoRd1ug/TYOxHaC-UEI/AAAAAAAAAis/hIs0WTiUchs/s640/kurczaczek2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-WIkqvQt3OLA/TYOfkVchedI/AAAAAAAAAig/mmgeDpTB2JU/s1600/kurczaczek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Położyła kucharka na stole:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kartofle,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Buraki,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Marchewkę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Fasolę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kapustę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pietruszkę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Selery&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I groch.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Och!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zaczęły się kłótnie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kłócą się okrutnie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kto z nich większy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A kto mniejszy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kto ładniejszy,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kto zgrabniejszy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kartofle?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Buraki?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Marchewka?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Fasola?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kapusta?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pietruszka?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Selery&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czy groch?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nakrzyczały się, że strach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wzięła kucharka -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nożem ciach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pokrajała, posiekała:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kartofle,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Buraki,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Marchewkę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Fasolę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kapustę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pietruszkę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Selery&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I groch -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I do garnka!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie ten wiersz Juliana Tuwima? Przyszedł mi do głowy, kiedy grubo kroiłam warzywa, na których później ułożyłam kurczaka.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;W jednej z wrocławskich restauracji przeczytałam w menu, że to co pod np. kawałkiem mięsa to postument i tak był tam&amp;nbsp; indyk na postumencie z dzikich grzybów (kelner nie wiedział co stanowi o ich dzikości), był królik na postumencie z rukoli, a nawet śledź po lwowsku na postumencie z buraczków.&amp;nbsp;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Z czym wam się kojarzy postument? Mi z piedestałem, a nawet katafalkiem :) W każdym razie brzmi to niezwykle pompatycznie i nieapetycznie, w dodatku pretensjonalnie. A nawet pachnie Mrożkiem! Pamiętacie słynne "Babcia na katafalk!" z "Tanga". :)&lt;br /&gt;W innej restauracji, która już nie istnieje (meksykańska w przejściu z pl. Solnego na Szajnochy) w menu, pisanym oczywiście po hiszpańsku, znalazłam pozycję wywołującą prawdziwie nieapetyczne odczucia u kogoś kto zna język Cervantesa. Restauracja proponowała mianowicie tortille z "hongos" zamiast z "setas". Niby nic, ale różnica zasadnicza: hongos odpowiadają za zakażenia grzybicze, setas rosną w lesie.&amp;nbsp; Knajpa zbankrutowała, bo kuchnię i ceny miała fatalne.&lt;br /&gt;Postumenty też zniknęły z menu poprzedniego lokalu, choć dania dalej wyglądają tam, jak nakrycia głowy Szalonego Kapelusznika ułożone na rozsmarowanym sosie (niby elegancko) na talerzach oprószonych ziołami, skórkami cytrusów. Nie wiem co to za maniera, ale w polskich restauracjach jest wciąż&amp;nbsp; bardzo popularna: rozsmarować lub nakapać sosem po talerzu, postawić stosik warzyw i mięsa i nazwać to wykwintnie.&lt;br /&gt;Dlatego dziś kurczak na warzywach. Precz z postumentami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Cytrynowy kurczak na warzywach&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dwie marchewki,&lt;br /&gt;cebula,&lt;br /&gt;seler naciowy (dwie łodygi),&lt;br /&gt;czosnek,&lt;br /&gt;cytryna&lt;br /&gt;zioła: rozmaryn, tymianek, listki laurowe (daję na oko, ale mniej więcej po 2-3 łyżki rozmarynu i tymianku i 2-3 małe listki laurowe)&lt;br /&gt;sól, pieprz &lt;br /&gt;oliwa &lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;Kurczaka umyć, natrzeć solą i pieprzem, skropić oliwą. Do środka włożyć ponakłuwaną widelcem cytrynę i wsypać zioła. Na dnie naczynia do pieczenia ułożyć pokrojone grubo warzywa, nieobrane 2-3 ząbki czosnku, posypać ziołami (jeśli zioła są suche to proponuje rozetrzeć je w moździerzu), skropić oliwą. Położyć na warzywach kurczaka. Piec przez godzinę lub dłużej (w zależności od wielkości kurczaka) w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza. Około 40 minut przed końcem pieczenia można przygotować ziemniaczki - pokroić w ćwiartki, posolić, posypać ziołami i skropić oliwą. (Przepis Laury)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-XlAUD589F00/TYOxQnJgi4I/AAAAAAAAAiw/Mv5jSFO8YPA/s1600/ziemniaczki2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="https://lh6.googleusercontent.com/-XlAUD589F00/TYOxQnJgi4I/AAAAAAAAAiw/Mv5jSFO8YPA/s400/ziemniaczki2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Gdy kurczak się&amp;nbsp; upiecze dzielimy go na kawałki, (w ruch idą moje &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/mae-przyjemnosci-kulinarne.html"&gt;nożyce&lt;/a&gt;) a warzywa wykładamy ma talerz. Można też zrobić z nich sos pieczeniowy, ale ja wolę pieczone.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na zimową pociechę mój kwitnący, wiosenny narcyz :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-aMTDMZ2Bct8/TYOf4bB8qaI/AAAAAAAAAio/Z0Zswl7UtWM/s1600/narcyz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh5.googleusercontent.com/-aMTDMZ2Bct8/TYOf4bB8qaI/AAAAAAAAAio/Z0Zswl7UtWM/s640/narcyz.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.php?show=warzywa#top" rel="nofollow"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1925073894999405669?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1925073894999405669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/cytrynowy-kurczak-na-warzywach-i.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1925073894999405669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1925073894999405669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/03/cytrynowy-kurczak-na-warzywach-i.html' title='Cytrynowy kurczak na warzywach i tajemnice kart restauracyjnych'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-fU9XpoRd1ug/TYOxHaC-UEI/AAAAAAAAAis/hIs0WTiUchs/s72-c/kurczaczek2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2923373821216746180</id><published>2011-02-26T20:55:00.004+01:00</published><updated>2011-11-12T12:41:30.862+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Pie z kurczakiem i szalotką</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-5P9uKkciMTk/TWlaZ9KZ7AI/AAAAAAAAAiY/SMPXbv2ByPA/s1600/pie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-5P9uKkciMTk/TWlaZ9KZ7AI/AAAAAAAAAiY/SMPXbv2ByPA/s1600/pie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pie to dla mnie synonim tycia. Moja mała kuzyneczka Ola, która kilka lat temu przeniosła się na Wyspy zawsze powtarza, że za jej dodatkowe kilogramy odpowiadają "paje".&amp;nbsp; "Ale nie mogę się im oprzeć takie są pyszne" - zawsze się usprawiedliwia. Z drobnej, małej kobietki zamieniła się w korpulentną osóbkę.&lt;br /&gt;Pie kojarzył mi się zwykle z przepieczonym, za gorącym i za słodkim ciasteczkiem z jabłkiem z wielkiej i nieekologicznej i nieetycznej korporacji fastfoodowej. Brytyjski pie, czyli coś przykryte kołderką z francuskiego ciasta, wydawało mi się tak niedorzecznym i idiotycznym pomysłem, że nigdy nie zamierzałam tego zrobić. Do czasu, a właściwie do chwili, gdy w tv zobaczyłam paja w wykonaniu Jamiego Olivera. Zakochałam się w nim (w paju nie w Jamiem) od pierwszego wejrzenia:)) Po polsku nie wyszła jeszcze książka z tym przepisem, a ja z wrażenia nie notowałam, więc odtworzyłam ten przepis z pamięci. Być może wymaga małej korekty, ale i tak świetnie smakuje. Ten "paj" można zrobić od czasu do czasu, nie za często, by nie zyskać dodatkowych, z reguły niepotrzebnych kilogramów :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pie z kurczakiem i szalotką&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;4 piersi z kurczaka&lt;br /&gt;pęczek szalotki&lt;br /&gt;ok. 200 gramów pieczarek&lt;br /&gt;sól, pieprz, tymianek, rozmaryn&lt;br /&gt;2 łyżeczki musztardy z Dijon&lt;br /&gt;2 łyżki mąki&lt;br /&gt;pół dużego kubka śmietany&lt;br /&gt;płat gotowego ciasta francuskiego&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;ok szklanki bulionu z&amp;nbsp; kurczaka&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiamy piekarnik na 200 stopni Celsjusza. Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokroje w kostkę piersi z kurczaka, dodajemy posiekaną szalotkę i pokrojone w plasterki pieczarki, doprawiamy ziołami, solą i pieprzem. Wlewamy bulion, dodajemy śmietanę, musztardę i mąkę. Mieszamy wszystko. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, przykrywamy ciastem francuskim, od którego odcinamy pasek by uformować z niego różyczki i listki do dekoracji. Nacinamy lekko powierzchnię ciasta, układamy dekorację, całość smarujemy rozbełtanym jajkiem. Wkładamy do piekarnika i pieczemy do czasu aż ciasto stanie się złote.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;A tyle zostało po paju...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-xUVeuAQaIyA/TWlaoKR_Z9I/AAAAAAAAAic/zj7UH0JQEjI/s1600/piereszta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh5.googleusercontent.com/-xUVeuAQaIyA/TWlaoKR_Z9I/AAAAAAAAAic/zj7UH0JQEjI/s400/piereszta.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2923373821216746180?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2923373821216746180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/pie-z-kurczakiem-i-szalotka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2923373821216746180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2923373821216746180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/pie-z-kurczakiem-i-szalotka.html' title='Pie z kurczakiem i szalotką'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-5P9uKkciMTk/TWlaZ9KZ7AI/AAAAAAAAAiY/SMPXbv2ByPA/s72-c/pie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3751455647207441791</id><published>2011-02-25T19:31:00.004+01:00</published><updated>2011-11-12T12:42:18.770+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Lodowa od nowa (1)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-24P8VJ-hodw/TWf1REwWDfI/AAAAAAAAAiU/u0n_EimCvC0/s1600/salataco.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-24P8VJ-hodw/TWf1REwWDfI/AAAAAAAAAiU/u0n_EimCvC0/s1600/salataco.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Lactuca sativa var. capitata, zwana także lodową (iceberg) często gości u mnie na stole. Lubię jej kruche i soczyste liście. Ostatnio jednak złapałam się na tym, że bez przerwy jem ją na jeden sposób. Pora to zmienić.&lt;br /&gt;Pierwszy pomysł na odmianę sałaty lodowej to połączenie jej z chrupiącymi rozetkami lub makaronem z tortilli, w dodatku gotowej. Tortille z mąki pszennej można kupić już w każdym chyba sklepie. Można oczywiście nadziać je warzywami i mięsem, można też naleśnik zwinąć w rulonik i wyczarować z niego chrupiącą&lt;i&gt; amuse gueule&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Tortilla-sałata mix&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Główka sałaty lodowej&lt;br /&gt;pomidor&lt;br /&gt;szczypior lub dymka&lt;br /&gt;1 gotowa tortilla&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;4-5 łyżek dobrej oliwy&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tortillę zwijamy w rulonik i kroimy na cienkie paseczki. Układamy rozetki na patelni lub na blasze i podpiekamy przez chwilę aż zrobią się chrupiące i złote. Kroimy lub strzępimy sałatę, dodajemy do niej rozetki, skrojone w dowolny sposób pomidory i posiekany szczypiorek. Przygotowujemy dresing: mieszamy oliwę z sokiem z cytryny i przyprawami.&lt;/blockquote&gt;Banał? Może i tak, ale kiedy podpieczona tortilla nasiąknie dresingiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze mała sztuczka podpatrzona w zaprzyjaźnionej hiszpańskiej rodzinie na wyjątkową kruchość sałaty lodowej. Rano przed wyjściem do pracy włóż&amp;nbsp; główkę sałaty lodowej podzielonej na liście do dużej miski, przyłóż pomidorami i zalej zimną wodą. Wstaw do zlewu i idź do pracy. Gdy wrócisz odsącz liście i przygotuj sałatę. Będzie wyjątkowo chrupka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sałatowe ciekawostki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Sałata należy do rodziny astrowatych, nie występuje dziko. Wyhodował ją człowiek. &lt;br /&gt;Pochodzi z Bliskiego Wschodu. Znali ją  starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Do Polski sprowadziła ją Królowa Włoszczyzny - Bona Sforza. Zawiera trochę soli mineralnych i witamin  (B1, B2, C i E) oraz sporo prowitaminy A.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3751455647207441791?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3751455647207441791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/lodowa-od-nowa-1.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3751455647207441791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3751455647207441791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/lodowa-od-nowa-1.html' title='Lodowa od nowa (1)'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-24P8VJ-hodw/TWf1REwWDfI/AAAAAAAAAiU/u0n_EimCvC0/s72-c/salataco.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-8824042600094894135</id><published>2011-02-24T18:24:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T12:50:16.514+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Możesz pomóc</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ww8u4OnmIWo/TWaUKn8vJVI/AAAAAAAAAhw/HT47dA2uAPA/s1600/1_procent_pozytek.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="216" src="http://1.bp.blogspot.com/-ww8u4OnmIWo/TWaUKn8vJVI/AAAAAAAAAhw/HT47dA2uAPA/s320/1_procent_pozytek.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pamiętacie Kubusia, dla którego kulinarni blogerzy piekli, warzyli sery, organizowali kolacje? A zarobione w ten sposób pieniądze przekazali choremu chłopczykowi by mógł pojechać na turnus rehabilitacyjny z mamą. &lt;br /&gt;Teraz znów możemy pomóc i przekazać 1 procent z podatku dla niego!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"1% PODATKU DLA KUBY  Możesz przekazać dla Kubusia 1% swojego podatku. Wystarczy tylko prawidłowo wypełnić odpowiednie rubryki w zeznaniu podatkowym a Urząd Skarbowy sam przekaże pieniążki:   - Nazwa OPP: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko", Stawnica 33, 77-400 Złotów - Nr KRS  0000186434 - W części  "Informacje uzupełniające"  PIT-28 poz.133   PIT-36 poz.309   PIT-36L poz.109  PIT-37 poz.128   PIT-38 poz.62  PIT- 39 poz.55 należy wpisać: 1% podatku dla opp dla Jakuba Synowca ,94/s"&lt;br /&gt;Więcej o Kubusiu przeczytacie na &lt;a href="http://mojkubusiek.bloog.pl/"&gt;blogu&lt;/a&gt;, który prowadzi jego mama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomóżmy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-8824042600094894135?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/8824042600094894135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/mozesz-pomoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8824042600094894135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/8824042600094894135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/mozesz-pomoc.html' title='Możesz pomóc'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ww8u4OnmIWo/TWaUKn8vJVI/AAAAAAAAAhw/HT47dA2uAPA/s72-c/1_procent_pozytek.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-95449135722486595</id><published>2011-02-20T15:16:00.002+01:00</published><updated>2011-03-28T15:25:18.652+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Cebulowa zdrowia doda</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7oQo6pHYeb8/TWEiHF8dmWI/AAAAAAAAAhs/_BQdSFhUrYw/s1600/cebulkowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-7oQo6pHYeb8/TWEiHF8dmWI/AAAAAAAAAhs/_BQdSFhUrYw/s1600/cebulkowa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kto chory, słaby i niezbyt dobrze się czuje, albo za dużo imprezował dzień wcześniej, swój udręczony żołądek powinien koniecznie poratować czarką zupy cebulowej. Zmarznięci też ogrzeją się tym gęstym i smacznym daniem. Cebulowa jest bardzo tanią i prostą zupą i choć w Polsce cebuli mamy pod dostatkiem, to je się ją stosunkowo rzadko. Dużo bardziej popularna jest we Francji, skąd zresztą pochodzi. Być może dlatego niektórzy tę prostą, chłopską zupę uważają za rarytas. Nie raz słyszałam komentarze, gdy mówiłam, że robię cebulową: "Cebulowa? Ale wy wyszukane dania jecie!" albo "No, no, no cebulowa... Ale wam się powodzi". W odpowiedzi na takie słowa pozostaje tylko miły uśmiech, bo przecież kilo cebuli kosztuje niecałe dwa złote.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Cebulowa, domowa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ok. 6-7 średnich cebul&lt;br /&gt;700 ml bulionu wołowego&lt;br /&gt;3/4 kostki masła&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy &lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;4 łyżki białego wina lub brandy&lt;br /&gt;kilka kromek bagietki&lt;br /&gt;parmezan lub ser &lt;i&gt;gruyère&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cebulę obieramy, kroimy na plasterki. W garnku z grubym dnem topimy masło z oliwą. Wrzucamy cebulę, mieszamy, dodajemy sól i cukier. Przykrywamy pokrywką i podsmażamy aż zmięknie. Mieszamy znów, tak by zbrązowiały tłuszcz połączył się z cebulą i dał jej&amp;nbsp; karmelowy kolor. Dusimy jeszcze trochę, dodajemy mąkę. Znów mieszamy i wlewamy bulion. Gotujemy jeszcze 15-20 minut.&lt;br /&gt;W tym czasie przygotowujemy grzanki z bagietki - smarujemy kromki czosnkiem i posypujemy serem. Zapiekamy w piekarniku. Do zupy dodajemy alkohol i odrobinę pieprzu. Podajemy na talerzu z grzanką na wierzchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla niejadka sześciolatka obejmuje wyłowienie połowy cebuli. Pozostałą zupę miksuję i podaję dziecku z grzanką bez cebulowych farfocli. Nie dodaję też alkoholu.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-95449135722486595?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/95449135722486595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/cebulowa-zdrowia-doda.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/95449135722486595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/95449135722486595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/02/cebulowa-zdrowia-doda.html' title='Cebulowa zdrowia doda'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-7oQo6pHYeb8/TWEiHF8dmWI/AAAAAAAAAhs/_BQdSFhUrYw/s72-c/cebulkowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3953364879234357894</id><published>2011-01-19T17:45:00.004+01:00</published><updated>2011-11-12T12:50:38.349+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięso'/><title type='text'>Schabik w ziołowej skórce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTcU_G95SoI/AAAAAAAAAhY/dqFwhLoTz_I/s1600/schabik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTcU_G95SoI/AAAAAAAAAhY/dqFwhLoTz_I/s640/schabik.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Od razu uprzedzam moich przyjaciół wegetarian, że to nie dla nich. Będzie mięsnie i jeszcze raz mięsnie. Wzięła nas ochota na pieczeń. Kupiliśmy piękny kawałek schabu z żyłką tłuszczu, nić bawełnianą i soczyste śliwki kalifornijskie. Z szuflady na przyprawy wyjęłam tymianek, cząber i rozmaryn, obok na blacie ustawiłam oliwę z oliwek i pół szklanki białego wina. I zaczęłam zastanawiać się co dalej. Rzadko piekę wieprzowinę i nigdy nie wiem, jak do niej się zabrać... Umyłam więc kawał mięcha, osuszyłam, nacięłam specjalnie w tym celu kupionym ostrym nożem (czy wy też macie wszystkie noże tępe albo zużyte przez waszych domowników najwspanialszych do np. ścięcia pnia choinki, strugania jakiś kijków??), a do nacięcia włożyłam kilka dużych śliwek. Całość ścisnęłam, owinęłam i zawiązałam bawełnianą nicią. W plastykowym pojemniku wymieszałam oliwę, wino, dodałam po dwie-trzy łyżki cząbru, tymianku i rozmarynu. Pieczeń natarłam czosnkiem, solą i pieprzem. Włożyłam do zalewy i postawiłam w lodówce na całą noc. Rano wyjęłam mięso, włożyłam je do rękawa foliowego do pieczenia, polałam zalewą i wstawiłam do nagrzanego do 170 stopni piekarnika. Po pół godzinie zaczęło już apetycznie pachnieć!! Pieczeń piekłam około godziny.&lt;br /&gt;Wyszła delikatna, miękka, soczysta i pachnąca. Pokroiłam w plastry wystudzoną (najpierw rozcięłam i zdjęłam nitkę z pieczeni)&amp;nbsp; i podgrzałam przed podaniem. Do pieczeni podałam pieczone ziemniaczki i chrupką zieloną sałatę z sosem vinaigrette.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pieczony schab ze śliwką w ziołowej skórce &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;ok. 1,5 kilograma schabu bez kości&lt;br /&gt;paczka suszonych śliwek kalifornijskich&lt;br /&gt;zioła suszone: tymianek, cząber, rozmaryn&lt;br /&gt;2 rozgniecione ząbki czosnku&lt;br /&gt;pół szklanki oliwy&lt;br /&gt;pół szklanki białego wina&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wykonanie opisane powyżej :)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Taką pieczeń da się zapowiedzieć tylko w jeden sposób: "La table est servie!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3953364879234357894?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3953364879234357894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/schabik-w-zioowej-skorce.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3953364879234357894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3953364879234357894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/schabik-w-zioowej-skorce.html' title='Schabik w ziołowej skórce'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTcU_G95SoI/AAAAAAAAAhY/dqFwhLoTz_I/s72-c/schabik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3509199688265451834</id><published>2011-01-15T17:05:00.009+01:00</published><updated>2011-11-12T12:51:25.512+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Tarta kaskadera</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTHFmZkJusI/AAAAAAAAAhQ/Fpxe7H63kKo/s1600/quiche.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="317" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTHFmZkJusI/AAAAAAAAAhQ/Fpxe7H63kKo/s400/quiche.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To danie tak proste, że nawet ktoś, kto ma dwie lewe ręce jest w stanie je przygotować. Pachnące, sycące, a dla tych, którzy nie znają francuskiego nawet nazwa brzmi wykwintnie. Mój przepis na &lt;i&gt;quiche lorraine &lt;/i&gt;jest trochę zmodyfikowany przyprawowo, ale nie odbiega za bardzo od oryginału.&lt;br /&gt;Quiche była daniem pokazowym mojego dość &lt;a href="http://www.cauderlier.com/"&gt;ekscentrycznego pracodawcy&lt;/a&gt; - kaskadera filmowego, który wykarmił tymi tartami niejedną ekipę filmową. Mimo że tarta lotaryńska nie należy do niskokalorycznych dań, to nikt nie liczył kalorii tylko pochłaniał całe kawały i prosił o jeszcze.&lt;br /&gt;Tartę jadało się w biegu - między odbieraniem telefonów, przełączaniem producentów, wysyłaniem faksów i pilnowaniem dzieci na planie. Lata temu wielki team kaskaderski składał się z trzech osób i studentka z Polski, która za wakacyjną pracę nie chciała niebotycznych stawek,&amp;nbsp; wyprowadzała na spacery nawet psich aktorów. Kaskaderska tarta była bardzo klasyczna, ja do mojej wersji dodaję rozmaryn, bo uważam, że świetnie pasuje do boczku i ciekawie komponuje się z jajkiem. &lt;br /&gt;Gdzieś przeczytałam, że nazwa &lt;i&gt;quiche lorraine &lt;/i&gt;pochodzi od niemieckiego słowa &lt;i&gt;kuchen (ciasto).&lt;/i&gt; Zważywszy na przygraniczne położenie Lotaryngii to nie dziwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Quiche lorraine z rozmarynem&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;350 gramów mąki&lt;br /&gt;150 gramów masła&lt;br /&gt;1 jajko &lt;br /&gt;2 łyżki kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na nadzienie:&lt;br /&gt;200 gramów wędzonego boczku (lub gotowa, skrojona w kostkę pancetta)&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;1 szklanka śmietany&lt;br /&gt;150 gramów żółtego sera typy ementaler&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;3 łyżeczki suszonego rozmarynu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę siekamy z masłem, dodajemy jajko, śmietanę i sól. Zagniatamy ciasto, formujemy kulę. Zawijamy ją w folię i na 20-30 minut wkładamy do lodówki. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, smarujemy masłem okrągłą formę do tarty. Ochłodzone ciasto rozwałkowujemy, wykładamy do formy, nakłuwamy widelcem i przez 20 minut podpiekamy w piekarniku. &lt;br /&gt;Przygotowujemy nadzienie: jeśli dysponujemy boczkiem kroimy go w kostkę i podsmażamy na patelni. W misce mieszamy mleko, śmietanę, jajka, dodajemy straty na tarce z grubymi oczkami ser, przyprawy i ostudzony boczek.&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wyjmujemy podpieczone ciasto, czekamy aż trochę ostygnie i wlewamy nadzienie. Nie powinniśmy się denerwować jego płynną konsystencją, wszystko ładnie zetnie się w piekarniku. Podkręcamy go do 200 stopni i pieczemy całość ok. 30 minut. &lt;br /&gt;Tartę można zrobić też w wersji wegetariańskiej - zamiast boczku dodać podsmażoną paprykę, odparowany szpinak, albo pokrojoną w kostkę podsmażoną cukinię. Wtedy też trzeba pamiętać o innych przyprawach - rozmaryn może nie pasować.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTHFr6BUEkI/AAAAAAAAAhU/xbaKP7WvbdA/s1600/quiche1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTHFr6BUEkI/AAAAAAAAAhU/xbaKP7WvbdA/s400/quiche1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3509199688265451834?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3509199688265451834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/quiche-lorraine-czyli-tarta-lotarynska.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3509199688265451834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3509199688265451834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/quiche-lorraine-czyli-tarta-lotarynska.html' title='Tarta kaskadera'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TTHFmZkJusI/AAAAAAAAAhQ/Fpxe7H63kKo/s72-c/quiche.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3343514912083802303</id><published>2011-01-10T21:31:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T12:53:38.358+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>No i zrobiłam to</title><content type='html'>Zgłosiłam mój blog do konkursu na blog roku 2010 na onet.pl w kategorii &lt;span class="nazwa_kat"&gt;Moje zainteresowania i pasje (blogi tematyczne). Nie wygram, ale co mi szkodzi spróbować :) Jakby co - Mili Czytelnicy - zagłosujcie na mnie&amp;nbsp; wysyłając sms o treści H00847 na numer 7122, koszt sms to 1,23 zł z VAT.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3343514912083802303?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3343514912083802303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/no-i-zrobiam-to.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3343514912083802303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3343514912083802303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/no-i-zrobiam-to.html' title='No i zrobiłam to'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1746580066717506250</id><published>2011-01-09T21:15:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:54:06.232+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naleśniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Zielony, zieloniutki naleśnik dla niejadka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSoW8ze2lMI/AAAAAAAAAhI/na-R61IAWsg/s1600/nalesnik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="246" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSoW8ze2lMI/AAAAAAAAAhI/na-R61IAWsg/s400/nalesnik.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pewien niejadek bardzo lubi pomagać w kuchni. Z pasją wałkuje, zawija, lepi, nadziewa, miesza, układa na blachach, szatkuje (z pomocą dorosłych), miksuje, przyprawia... Niestety nie przekłada się to na jedzenie. Nad talerzem taki niejadek może spędzić nawet trzy godziny i nie mobilizuje go strach przed straszliwym prezentem - podgrzewanym talerzem, podarowanym - w zależności od okoliczności - przez Aniołka, Zajączka lub babcię.&lt;br /&gt;W ramach uatrakcyjniania posiłków powstał więc zielony naleśnik. Pierwszy przepis znalazłam u Nigelli ekspresowo, ale naleśnik w jej wydaniu nie był dostatecznie zielony. Pesto, które dodawało się do ciasta nie dało tej zieleni, za którą tęskniłam. Wczoraj - po dwóch latach od wykonania pierwszej wersji bladozielonych naleśników - olśniło mnie. SZPINAK! I wyszła wersja głęboko zielona i smaczna, ale niejadek odmówił zjedzenia "ufowych" naleśników i wybrał zwykłe. Z dżemem malinowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Zielone naleśniki&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/2 szklanki mleka&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;150 g rozmrożonego szpinaku&lt;br /&gt;gałka muszkatołowa do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę wymieszać z wodą i mlekiem, jajkami. Przyprawić, dodać wyciśnięty czosnek. W rondelku rozmrozić szpinak - jeśli jest liściasty zmiksować na gładką masę. Ostudzony dodać do ciasta. Gdyby ciasto było za gęste dolać wody. Na rozgrzaną patelnię nalewać ciasto chochlą i smażyć naleśniki z dwóch stron.&lt;br /&gt;Do zielonych naleśników pasuje nadzienie z szynki, jajka sadzonego, czy warzyw przygotowanych na ostro.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Niejadek w kuchni&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSoXFzK1pZI/AAAAAAAAAhM/dXG2RPNon80/s1600/niejadek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSoXFzK1pZI/AAAAAAAAAhM/dXG2RPNon80/s400/niejadek.jpg" width="386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1746580066717506250?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1746580066717506250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/zielony-zieloniutki-nalesnik-dla.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1746580066717506250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1746580066717506250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/zielony-zieloniutki-nalesnik-dla.html' title='Zielony, zieloniutki naleśnik dla niejadka'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSoW8ze2lMI/AAAAAAAAAhI/na-R61IAWsg/s72-c/nalesnik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6015006498393296967</id><published>2011-01-06T16:03:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:42:54.195+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kuskus na Trzech Króli</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSXZkhLmDAI/AAAAAAAAAhA/_GLavWrGlw4/s1600/granat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSXZkhLmDAI/AAAAAAAAAhA/_GLavWrGlw4/s400/granat.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzej Magowie - Kacper, Melchior i Baltazar dziś przynoszą prezenty dzieciom w Hiszpanii. Niegrzeczne maluchy dostaną od nich węgiel - głowy cukru. Egzotyczni mędrcy kojarzą się z niecodziennymi prezentami, niosą przecież mirrę, kadzidło i złoto. W mojej kuchni też pojawił się niecodzienny prezent - owoc granatu. Najpierw chciałam wycisnąć z niego sok, potem zrobić jakiś deser aż w końcu zrobiłam sałatkę. Jest lekko cierpka w smaku i ożeźwiająca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Kuskus z granatem i pistacjami&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;150 g kuskusu&lt;br /&gt;3/4 szklanki ziaren granatu&lt;br /&gt;3/4 szklanki orzeszków pistacjowych&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;2 łyżki zielonej pietruszki&lt;br /&gt;2 łyżki świeżej mięty&lt;br /&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;1 łyżeczka musztardy z Dijon&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;1/4 szklanki soku z granatu&lt;br /&gt;sól, pieprz, cukier&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuskus zalać gorącą wodą, poczekać aż napęcznieje. Dodać ziarenka granatu, pistacje, zieleninę. Przygotować sos: wycisnąć czosnek, dodać oliwę, sok z cytryny, sok z granatu, musztardę, sól, pieprz i trochę cukru do smaku. Połączyć wszystko. Dodać do sałatki, wymieszać i ochłodzić.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSXZrijicUI/AAAAAAAAAhE/mq9W7Ai1v-Y/s1600/granatpion.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSXZrijicUI/AAAAAAAAAhE/mq9W7Ai1v-Y/s400/granatpion.jpg" width="288" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6015006498393296967?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6015006498393296967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/kuskus-na-trzech-kroli.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6015006498393296967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6015006498393296967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/kuskus-na-trzech-kroli.html' title='Kuskus na Trzech Króli'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSXZkhLmDAI/AAAAAAAAAhA/_GLavWrGlw4/s72-c/granat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-377432859258073660</id><published>2011-01-05T22:12:00.004+01:00</published><updated>2011-11-12T12:54:33.818+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Muffinki z czarnych bananów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSTencFo0LI/AAAAAAAAAg8/XzTm0IX5h2Q/s1600/muffi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSTencFo0LI/AAAAAAAAAg8/XzTm0IX5h2Q/s400/muffi.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czarne banany prześladują mnie po nocach. Wyrzuty sumienia nie mają granic: bo jak wyrzucić przejrzałe banany, gdy za rogiem ulicy bezdomni ustawiają się w kolejce do charytatywnej kuchni parafialnej po miskę cienkiej zupy? A ja chcę wyrzucać egzotyczne owoce! Cóż, że sczerniały, cóż że przejrzałe... Kiedyś, za czasów młodości moich rodziców banan był symbolem luksusu, dobrobytu. Była bananowa młodzież, a ja mam plany unicestwienia czarnego banana! Powodowana poczuciem winy wymyśliłam na poczekaniu sposób na przetworzenie na razie dwóch bananów. Wykorzystałam składniki, które zostały po świątecznych wypiekach. Kolorowe papilotki na muffinki znalazłam w IKEA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Muffinki z przejrzałych bananów lub Muffinki bananowe z orzechami i kokosem&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;2 przejrzałe banany&lt;br /&gt;1-2 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;140 g masła&lt;br /&gt;140 g cukru&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;30 gramów posiekanych orzechów włoskich&lt;br /&gt;30 gramów wiórków kokosowych&lt;br /&gt;150 g mąki&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;cukier puder do oprószenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ucieramy masło z cukrem i jajkami, dodajemy zmiażdżone widelcem banany, orzechy i wiórki kokosowe. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i sodą i szczyptą soli. Łączymy obie masy - mokrą i suchą. Foremki wypełniamy masą w 3/4 wysokości. Pieczemy muffinki w 220 stopniach przez ok. 20 minut. Gorące oprószamy cukrem pudrem.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-377432859258073660?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/377432859258073660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/muffinki-z-czarnych-bananow.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/377432859258073660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/377432859258073660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/muffinki-z-czarnych-bananow.html' title='Muffinki z czarnych bananów'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSTencFo0LI/AAAAAAAAAg8/XzTm0IX5h2Q/s72-c/muffi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3861090612709175430</id><published>2011-01-04T19:15:00.011+01:00</published><updated>2011-11-12T12:55:00.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Le tabbouleh prosto z Alp</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjHaFS4PI/AAAAAAAAAgY/G-JTIwfuPXI/s1600/kuskusd.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="258" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjHaFS4PI/AAAAAAAAAgY/G-JTIwfuPXI/s400/kuskusd.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest sobie gdzieś we francuskich Alpach malownicza wioska-miasteczko Orpierre (Złoty Kamień). Stare kamienne domy ukryte są w dolinie otoczonej wysokimi górami. Jest wśród nich nawet dom księcia z charakterystyczną półokrągłą wieżą. Do Orpierre wiedzie bardzo kręta droga (bodajże RN 75), z której roztaczają się najwspanialsze na świecie widoki na doliny, góry i pola lawendy. W Orpierre, gdy byłam małą dziewczynką, spędzałam wakacje. Biegałam z bandą dzieciaków po okolicy, ucinaliśmy sobie pogawędki ze staruszkami grającymi na placu w petankę, przyglądaliśmy się dorosłym, jak wypijali całe metry pastisa. Tak, tak podawano go na metry ustawiając odpowiednią liczbę szklanek na barowym kontuarze i nalewając do nich alkohol i dopełniając go wodą. Słowem Orpierre było najwspanialszym, najpiękniejszym i najbardziej zaczarowanym&amp;nbsp; miejscem na ziemi. &lt;br /&gt;Dziś Orpierre to znane centrum wspinaczkowe dla amatorów zwisania na linie. Co roku, gdy tylko zrobi się ciepło, pojawiają się w Orpierre i dziwią się, że jest tu la mairie, a działa tylko jeden sklep spożywczy i jedna restauracja, gdzie pizzę (prawdopodobnie mrożoną - bo kto z miejscowych robiłby dla turystów prawdziwą!) serwuje się tylko w piątek. Cieszą się natomiast, że w miasteczku znalazło się miejsce dla świetnie zaopatrzonego sklepu wspinaczkowego. Po liny i karabińczyki nie trzeba jechać do Orange, czy nawet do Grenoble.&lt;br /&gt;Natomiast dla mnie Orpierre to także smaki - owczego sera prosto od Pascala-owczarza, a  także sałatka tabbouleh przygotowywana w La vieille forge - Starej Kuźni, gdzie  mieszkaliśmy. Rodzice i ich znajomi zaganiali dzieciaki do jej robienia. Nazywana wymiennie tabbouleh albo zwyczajnie taboule  bywa określana mianem sałatki alpejskiej. Dlaczego? Z jakiego powodu  libański kuskus zawojował Alpy? Na te pytania nie znam odpowiedzi. Wiem natomiast, jak ją zrobić według mojego wakacyjnego przepisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjivRRICI/AAAAAAAAAgg/g4j5AEYoGDc/s1600/kuskusd2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="306" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjivRRICI/AAAAAAAAAgg/g4j5AEYoGDc/s400/kuskusd2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Le taboule prosto z Alp&lt;/b&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;ok. 150 gramów kaszki kuskus&lt;br /&gt;2-3 pomidory&lt;br /&gt;1 długi ogórek&lt;br /&gt;1 papryka&lt;br /&gt;2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki&lt;br /&gt;2-3 łyżki świeżej mięty (zimą może być mrożona)&lt;br /&gt;1 1/2 cytryny&lt;br /&gt;5-6 łyżek oliwy z oliwek&lt;br /&gt;sól, pieprz do smaku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przygotowujemy kuskus. Zalewamy kaszkę gorącą wodą, przykrywamy na 10 minut i czekamy aż napęcznieje. Rozdrabniamy ją widelcem. Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory, ogórka, paprykę, świeże zioła. Polewamy oliwą i sokiem z cytryny, solimy i pieprzymy do smaku. Całość schładzamy w lodówce.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci którzy chcą poznać cudne Orpierre mogą zajrzeć na &lt;a href="http://www.orpierre.fr/"&gt;stronę gminy&lt;/a&gt;. Pod koniec października odbywa się tam tradycyjny targ owoców dawnych odmian -&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class="title" title="Le Marché aux Fruits anciens de la Toussaint à Orpierre"&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;Le Marché aux Fruits anciens de la Toussaint.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class="title" title="Le Marché aux Fruits anciens de la Toussaint à Orpierre"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A tu Orpierre z góry:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjbeg77AI/AAAAAAAAAgc/EeYj_770o-Y/s1600/orpierre.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjbeg77AI/AAAAAAAAAgc/EeYj_770o-Y/s400/orpierre.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A dla miłośników dawnych odmian ich francuskie nazwy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Quelques nom de poires exposées:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;la grosse verte de  Neffes, Frangipane, Royale d'hivers, Soeur Grégoire, Maman Levasseur,  Passe Crassane, Triomphe de Jodoigne, Napoleon, Général Leclerc, Belle  Angevine... La Pierre Corneille est particulièrement appréciée des  adultes et enfants.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Quelques nom de pommes exposées :&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pepin  de Bourgueil, Astrakan Rouge, Reale d'Entraygues, Coquette, Pomme  Citron, La pointue de Trescléoux pomme locale ( Hautes-Alpes) qui  contient d'excellentes vertus pour les diabétiques, en recette elle est  le mariage idéale avec les gibiers cuite au four. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3861090612709175430?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3861090612709175430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/le-tabbouleh-prosto-z-alp.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3861090612709175430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3861090612709175430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/le-tabbouleh-prosto-z-alp.html' title='Le tabbouleh prosto z Alp'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSNjHaFS4PI/AAAAAAAAAgY/G-JTIwfuPXI/s72-c/kuskusd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5339035253789894776</id><published>2011-01-02T13:37:00.003+01:00</published><updated>2011-11-12T12:55:31.029+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Małe przyjemności kulinarne</title><content type='html'>Gwiazdor nie próżnuje i pod choinką znalazłam krzepiące przepisy Nigelli Lawson " Kuchnia. Przepisy z wnętrza domu". Zaczytałam się, bo mimo że NL nie jest żadnym szefem kuchni to gotuje z radością i sprawia jej to przyjemność. Nadęci szefowie kuchni lub gotujący celebryci zwykle działają mi na nerwy. &lt;br /&gt;Zaczytałam się w wykazie rzeczy zbędnych i niezbędnych w kuchni, które wymienia Nigella i zupełnie nie rozumiem jej zachwytu garnkiem do gotowania ryżu. Po co to komu? Ryż można przecież ugotować w zwykłym garnku z wodą :). Ja zdecydowanie wolę moją maszynę do chleba, której Nigella nie używa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSBwAPRD-MI/AAAAAAAAAgQ/Fe2lBUD30TI/s1600/kuchnia-przepisy-z-serca-domu-bprod58864756.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSBwAPRD-MI/AAAAAAAAAgQ/Fe2lBUD30TI/s400/kuchnia-przepisy-z-serca-domu-bprod58864756.jpg" width="295" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Macie jakieś zbędne kuchenne gadżety, które kupiliście w zachwycie, a teraz nie wiecie, jak się ich pozbyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja przez chwilę miałam szatkownicę do cebuli, której używanie wymagało więcej zachodu niż zwykłe szatkowanie nożem. Do tej kategorii zaliczam też urządzenie do gotowania jajek, spieniacz do mleka i nóż elektryczny.&lt;br /&gt;W ramach powiększania zestawu kuchennych gadżetów kupiłam z okazji św. Sylwestra nożyce do drobiu. Stalowe. Ładne prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSBxUwCQ1jI/AAAAAAAAAgU/bMTAiGBW34U/s1600/no%25C5%25BCyce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="125" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSBxUwCQ1jI/AAAAAAAAAgU/bMTAiGBW34U/s400/no%25C5%25BCyce.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Więcej o samej książce napiszę, gdy skończę ja czytać i coś z niej ugotuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5339035253789894776?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5339035253789894776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/mae-przyjemnosci-kulinarne.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5339035253789894776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5339035253789894776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/mae-przyjemnosci-kulinarne.html' title='Małe przyjemności kulinarne'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TSBwAPRD-MI/AAAAAAAAAgQ/Fe2lBUD30TI/s72-c/kuchnia-przepisy-z-serca-domu-bprod58864756.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5150172830083381576</id><published>2011-01-01T21:46:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T12:56:15.312+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Urte Berri On! - mówią Baskowie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TR-N5_3QcXI/AAAAAAAAAgI/rEbU2DayR9c/s1600/piernik2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TR-N5_3QcXI/AAAAAAAAAgI/rEbU2DayR9c/s400/piernik2.jpg" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czyli Szczęśliwego Nowego Roku! Od dwóch tygodni z okładem cały czas gotuję, że aż nie mam czasu niczego na bloga wrzucić. Są takie przepisy, które wyciąga się raz na jakiś czas i z lubością robi się według nich jakąś pyszność. Mam taki&amp;nbsp; przepis na piernik. Co roku przed świętami mam z jego powodu "dzień świstaka". Biegam, jak oszalała po mieszkaniu, kartkuję wszystkie książki kucharskie, a mam co kartkować! A także kryminały, Różewicza i inne książki, bo bywa, że przepisów używam jako zakładek. Szukam mojego ukochanego przepisu i kiedy już porzucam nadzieję na jego odnalezienie i ustalenie składu - bo nie mam już od lat kontaktu z synem autorki - przypominam sobie, że zatłuszczona, pomięta i poklejona kartka wisi na lodówce przypięta kolejnym magnesem z danonków, właśnie po to, żeby nigdy się nie zgubiła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis jest autorstwa Mamy Szymona - pani, której na oczy nie widziałam, a o której co roku przed Bożym Narodzeniem myślę ciepło i przesyłam jej anioły. Szymon - ekspert od paliw i ich cen, dawno, dawno temu był stażystą w miejscu, gdzie pracowałam. W swoje urodziny przyniósł to ciasto, upieczone przez jego mamę. Lepszego piernika w życiu nie jadłam. Oczywiście nie jest to piernik z tych, które zagniata się w sierpniu i piecze w grudniu. To raczej ciasto korzenne. Zapewniam, że wyśmienite i cudownie aromatyczne i lekkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Piernik Mamy Szymona&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki mąki&lt;br /&gt;1,5 szklanki cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;3 łyżki kopiaste kakao&lt;br /&gt;przyprawa do pierników&lt;br /&gt;kostka masła&lt;br /&gt;2 łyżki naturalnego miodu&lt;br /&gt;1 duży jogurt naturalny (500 g)&lt;br /&gt;filiżanka tłuczonych orzechów włoskich &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Suche składniki - mąkę, cukier, kakao, sodę, przyprawę do pierników, orzechy wymieszać w misce. W rondelku rozpuścić masło z miodem. Ostudzić, dodać do suchych składników, wlać jogurt. Wymieszać. Piec w temperaturze 160-180 stopni w piekarniku z termoobiegiem około godziny. Ciasta starcza na dwie większe keksówki.&lt;br /&gt;Zwykle polewam piernik polewą czekoladową, którą robię z niezjedzonych przez moje dziecko kinder niespodzianek. W tym roku kupiliśmy też cukrowe perełki Dr Oetkera do dekoracji.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TR-SPkhmeKI/AAAAAAAAAgM/W5RhhHzAYAE/s1600/piernik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TR-SPkhmeKI/AAAAAAAAAgM/W5RhhHzAYAE/s400/piernik.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;P.S. Gwiazda Betlejemska&amp;nbsp; to tylko dekoracja, nie należy dodawać jej do ciasta, bo sok z jej liści i łodyg jest bardzo trujący.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5150172830083381576?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5150172830083381576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/urte-berri-on-mowia-baskowie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5150172830083381576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5150172830083381576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2011/01/urte-berri-on-mowia-baskowie.html' title='Urte Berri On! - mówią Baskowie'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TR-N5_3QcXI/AAAAAAAAAgI/rEbU2DayR9c/s72-c/piernik2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3054063574914974591</id><published>2010-12-11T22:24:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T12:56:38.512+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Wiecie ile zebraliśmy dla Kubusia?</title><content type='html'>Z opóźnieniem przeglądałam moją skrzynkę mailową. Znalazłam w niej informację od mamy Kubusia, dla którego blogerzy kulinarni zorganizowali aukcje charytatywne. Dzięki nam wszystkim udało się zebrać blisko 10 tys. zł!!!&lt;br /&gt;Mama Kubusia napisała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Szanowni Państwo&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Z całego serca i w imieniu zarówno swoim,  jak i mojego synka Kubusia chciałabym podziękować za akcję " Kulinarni  blogerzy dla Kubusia"!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jestem niezmiernie wdzięczna za  przekazanie wypieków, przetworów, kolacji , książek i wielu innych  smakowitych i niesamowitych "rzeczy" na nasze aukcje, dzięki którym na  konto Kubusia w Fundacji wpłynęło blisko 10 tys zł :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dziękuję również osobom zaangażowanym bezpośrednio w gromadzenie "darów" na aukcję, za ich czas i poświęcenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Bardzo bardzo dziękuję!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: #888888;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #888888;"&gt;Hanna Synowiec z Kubusiem&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #888888;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #888888;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: #888888;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3054063574914974591?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3054063574914974591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/12/wiecie-ile-zebralismy-dla-kubusia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3054063574914974591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3054063574914974591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/12/wiecie-ile-zebralismy-dla-kubusia.html' title='Wiecie ile zebraliśmy dla Kubusia?'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2007194200146751422</id><published>2010-12-11T21:44:00.006+01:00</published><updated>2011-11-12T12:57:45.227+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandynawia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Św. Łucja i jej oczy</title><content type='html'>Pochodziła z sycylijskich Syrakuz i nawet w swojej ojczyźnie nie doczekała się takiego kultu, jak w ewangelickiej Szwecji. Na cześć św. Łucji dziewczęta ubrane na biało wędrują ze świecami w pochodach, z okazji jej święta wypieka się też specjalne szafranowe bułeczki Lussekatter (oczy św. Łucji). Robiliśmy je z pięcioletnim pomocnikiem po raz pierwszy i wyszły nam wyśmienite i wcale nie suche.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPjK4T_-rI/AAAAAAAAAgA/4vp-lly4HYk/s1600/lusse2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPjK4T_-rI/AAAAAAAAAgA/4vp-lly4HYk/s400/lusse2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Patronująca bułeczkom Łucja była wczesnochrześcijańską męczennicą, z tych co składają w tajemnicy śluby czystości i gdy przychodzi czas ich zamążpójścia okaleczają się lub dają się torturować i zamęczyć na śmierć. Taki był właśnie przypadek Łucji. Pochodziła z bogatej rzymskiej rodziny, złożyła śluby czystości by ocalić życie chorej matki. Ta wyzdrowiała i chciała córkę wydać za młodego, bogatego patrycjusza. Łucja za nic sobie miała plany matki. Odtrącony przyszły mąż doniósł władzom, że Łucja jest chrześcijanką. Trafiła do więzienia, a stamtąd miała wylądować w jakimś zamtuzie. Uprzedzając wyrok wydłubała sobie szybko oczy. Oszpeconej dziewczyny nikt nie chciał. Wieść niesie, że ścięto ją w roku 304. Mogła mieć 23 lata.&lt;br /&gt;Koszmarna historia ma jednak wczesnochrześcijański happy end - w chwili śmierci Łucja odzyskała oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Formując wężyki z ciasta i ozdabiając je rodzynkami zastanawiałam się dlaczego w ewangelickim kraju, gdzie kult świętych nie istnieje 13 grudnia hucznie świętuje się św. Łucję.&lt;br /&gt;Odpowiedź znalazłam na stronie Ambasady Szwecji. &lt;a href="http://www.swedenabroad.com/Page____60495.aspx"&gt;Cytuję&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;"Włochów, ilekroć 13 grudnia goszczą w  Szwecji, zawsze zdumiewa gorliwość luterańskich Szwedów w czczeniu  sycylijskiej świętej Łucji, która w swojej ojczyźnie nie doczekała się  takich hołdów. Jednak szwedzką Łucję łączy z włoską tylko imię.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;  Łucję obchodzi się na wielu szczeblach. Pierwszy, to szczebel  oficjalny. Gazety lokalne ogłaszają specjalny konkurs, publikując  zdjęcia wytypowanych do niego dziewcząt (preferuje się długie blond  włosy), spośród których czytelnicy mają wybrać jedną. Zwyciężczyni  stanie się potem najważniejszą osobą w procesji, jaka przejdzie główną  ulicą miasta. Łucja pojawia się także w domach starców i w szpitalach.  Ma na sobie białą, długą do kostek koszulę, przepasaną czerwoną wstążką,  i aureolę, czyli wianek z borówkowych gałązek, w którym tkwią oprawki  na świece lub – z uwagi na niebezpieczeństwo pożaru – żaróweczki. Są z  nią druhny (dziewczęta biorące udział w konkursie). Krocząc gęsiego ze  złożonymi jak do adoracji dłońmi, śpiewają tradycyjną piosenkę o Łucji.  Często towarzyszy im dodatkowa świta, na przykład grupka gwiazdorów,  znanych z zupełnie innego kontekstu, ze świąt Bożego Narodzenia. Razem  stanowią chór śpiewający pieśni kolędowe.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Drugi rodzaj  świętowania Łucji różni się od pierwszego jedynie mniej oficjalnym  charakterem. Odbywa się w szkołach, w klubach lub domach parafialnych,  gdzie częstuje się gości kawą i &lt;i&gt;lussekatter&lt;/i&gt;, czyli pieczonymi  specjalnie na tę okazję pszennymi bułeczkami z szafranem, o pomysłowych  kształtach, odziedziczonych po tradycyjnych szwedzkich chlebkach  bożonarodzeniowych.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I w końcu, na szczeblu trzecim,  najniższym, świętuje się Łucję w rodzinie. Mamy lub starsze rodzeństwo  wstają wcześnie rano, podają kawę z &lt;i&gt;lussekatter&lt;/i&gt;, a potem  najmłodszy żeński członek rodziny wciela się w Łucję i budzi ojca – jako  że jest zazwyczaj jedyną osobą w domu, która jeszcze śpi – piosenką o  Łucji.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Skąd pochodzi to przedziwne święto obchodzone podczas  zimowych ciemności? Nie ma nic wspólnego z południowowłoską Łucją. Choć  może to zabrzmi dziwnie, czci się w ten sposób zupełnie innego  średniowiecznego świętego, a mianowicie Mikołaja. Wraz z dotarciem  reformacji do Europy północnej kult świętych został zakazany, ale  niektórych z nich dosyć trudno było się wyrzec, zwłaszcza szczodrego  patrona dzieci, Mikołaja. Niemcy zastąpili wówczas owego brodatego  biskupa dzieciątkiem Jezus, a prezenty rozdawano nie 6 grudnia, tylko w  Wigilię.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W XVII i XVIII wieku dzieciątko Jezus – dziewczynka w  białej koszuli, z wiankiem świec na głowie – spełniało tę funkcję w  Niemczech, a także wśród pozostających pod niemieckim wpływem środowisk  szwedzkich. Zwyczaj ten nie zdołał się jednak przyjąć podczas świąt  Bożego Narodzenia i został przesunięty na dzień św. Łucji. Wcześnie tego  ranka Szwedzi już w średniowieczu zwykli jadać do siedmiu śniadań pod  rząd, zakrapianych alkoholem, przygotowując się w ten sposób do  przedwigilijnego postu, który zaczynał obowiązywać wraz ze wschodem  słońca 13 grudnia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W dworkach zachodniej Szwecji niemieckie  dzieciątko Jezus przybrało w wieku XVIII postać kogoś w rodzaju  gospodyni tych obfitych biesiad, której nadano bardzo odpowiednie imię  świętej, czczonej w tym dniu („Łucja” z łac. &lt;i&gt;lux&lt;/i&gt;, światło). Sto lat później zamiast wódki i wieprzowiny pojawiło się bardziej spartańskie pożywienie: kawa i &lt;i&gt;lussekatter.&lt;/i&gt;  Zwyczaj obchodów Łucji stał się powszechny w całej Szwecji u schyłku  XIX wieku, a pierwszy pochód zorganizowano w Sztokholmie w roku 1927.  Kręte bywają ścieżki świątecznych tradycji!"&lt;/blockquote&gt;Pochód św. Łucji można zobaczyć w IKEA, a nam, podczas pobytu w Norwegii, spodobały się&amp;nbsp; żółciutkie Lussekatter. Moja koleżanka miała bardzo piękną książkę z przepisami, tradycjami i zwyczajami bożonarodzeniowymi "Norsk Jul", w której znajduje się przepis na te bułeczki. Podaję w jej tłumaczeniu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiEPsBMkI/AAAAAAAAAfw/xpLtcrcSVkI/s1600/lusse2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiEPsBMkI/AAAAAAAAAfw/xpLtcrcSVkI/s400/lusse2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Lussekatter (Oczy św. Łucji)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;300 ml mleka&lt;br /&gt;200 g masła&lt;br /&gt;50 g drożdży&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;150 g cukru&lt;br /&gt;2 g szafranu lub kurkumy&lt;br /&gt;750 g mąki &lt;br /&gt;rodzynki&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Mleko podgrzać, rozpuścić masło. Drożdże rozpuścić w pół szklanki mleka i dwiema łyżeczkami cukru. Dodać resztę mleka, roztopione i ostudzone masło, roztrzepane jajka i resztę składników. Wyrobić, zostawić do wyrośnięcia. Formować z ciasta wężyki długości ok. 15-20 cm, a z nich literkę S, w każdy ślimaczek wcisnąć rodzynek. Odstawić do wyrośnięcia na 15 min. Posmarować jajkiem z mlekiem. Piec ok. 12 minut w rozgrzanym do 220 stopni piekarniku.&lt;/blockquote&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiKq_EJ7I/AAAAAAAAAf0/rA7DYfablWQ/s1600/lusse1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="306" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiKq_EJ7I/AAAAAAAAAf0/rA7DYfablWQ/s400/lusse1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rosną w cieple Lussekatter&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiUfn7OzI/AAAAAAAAAf4/QoZA2X625NQ/s1600/416px-Francesco_del_Cossa_016.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiUfn7OzI/AAAAAAAAAf4/QoZA2X625NQ/s320/416px-Francesco_del_Cossa_016.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;św. Łucja&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiZLMh1yI/AAAAAAAAAf8/WXMsOFqx5UQ/s1600/norskjul.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPiZLMh1yI/AAAAAAAAAf8/WXMsOFqx5UQ/s320/norskjul.jpg" width="235" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Książka "Norsk Jul", z której pochodzi przepis&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2007194200146751422?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2007194200146751422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/12/sw-ucja-i-jej-oczy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2007194200146751422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2007194200146751422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/12/sw-ucja-i-jej-oczy.html' title='Św. Łucja i jej oczy'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TQPjK4T_-rI/AAAAAAAAAgA/4vp-lly4HYk/s72-c/lusse2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-786393477800275857</id><published>2010-11-28T17:52:00.007+01:00</published><updated>2011-11-12T12:43:45.550+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kartoffelsalat - nie wygląda, lecz smakuje</title><content type='html'>Typową niemiecką sałatkę ziemniaczaną uwielbiam i choć składniki do jej przygotowania są zawsze u mnie w domu jadam ją rzadko. Może jest za prosta, za skromna, zbyt zwyczajna? Nie wiem. Z reguły wolałam kupować gotową w niemieckich lub skandynawskich supermarketach aż w końcu zawzięłam się, przekopałam internet, przeczytałam górę przepisów i przygotowałam taką, która mi odpowiada. Ze szczypiorkiem i bez boczku. Kartoffelsalat jest świetnym dodatkiem do mięsa, ale jeśli ktoś ma ochotę na ziemniaczaną sałatkę na kolację nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie ją zjadł bez pieczeni i mięs z grilla.&lt;br /&gt;To jedno z tych dań, które nie wyglądają, a smakują. Zwłaszcza moje nie wygląda, bo ziemniaki tzw. sałatkowe okazały się okropnie mączne i lekko rozpłynęły się w marynacie, ale i tak ten kwaskowo-cebulowy smak jest rewelacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPKIb3RhCxI/AAAAAAAAAfs/BCTQGfdg2Sw/s1600/kartofell.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPKIb3RhCxI/AAAAAAAAAfs/BCTQGfdg2Sw/s400/kartofell.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Kartoffelsalat &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Składniki&lt;br /&gt;5-6 ziemniaków&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;pół pęczka zielonej cebulki&lt;br /&gt;ok. pół szklanki bulionu z kury&lt;br /&gt;ok. 5 łyżek octu (winnego lub spirytusowego)&lt;br /&gt;sól, pieprz do smaku&lt;br /&gt;Gotujemy bulion, gotujemy ziemniaki w mundurkach. Gdy będą miękkie odlewamy wodę i chwilę je studzimy, ale mają zostać ciepłe. Obieramy ziemniaki z łupin, kroimy na plastry. Kroimy w kostkę cebulę. Do dużej miski wlewamy ciepły bulion, dodajemy ocet. Wkładamy do zalewy cebulę, plastry ziemniaków, posypujemy posiekanym szczypiorkiem, przyprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy i czekamy aż ostygnie. &lt;br /&gt;Dla amatorów ostrych smaków proponuję ocet spirytusowy, a tym, którzy wolą łagodniejszą wersję polecam ocet winny.&lt;/blockquote&gt;W innych wersjach do sałatki dodaje się podsmażony, skrojony w kostkę boczek.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-786393477800275857?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/786393477800275857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/kartoffelsalat-nie-wyglada-lecz-smakuje.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/786393477800275857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/786393477800275857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/kartoffelsalat-nie-wyglada-lecz-smakuje.html' title='Kartoffelsalat - nie wygląda, lecz smakuje'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPKIb3RhCxI/AAAAAAAAAfs/BCTQGfdg2Sw/s72-c/kartofell.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-7619266191434142930</id><published>2010-11-27T18:09:00.002+01:00</published><updated>2011-01-15T18:03:07.834+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapiekanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Z tęsknoty za ciepłymi dniami. Faszerowana cukinia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPE65BJQ0BI/AAAAAAAAAfo/rLjX1gWRzNg/s1600/cukinia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="273" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPE65BJQ0BI/AAAAAAAAAfo/rLjX1gWRzNg/s400/cukinia.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Idzie zima, śnieżek pada. Po raz pierwszy w życiu zdążyłam na czas zmienić opony na zimowe! Zanim okrzepnę i pogodzę się, że do lata jeszcze dużo czasu, zajadamy faszerowaną cukinię. Pachnie orzechami i fetą, przywołuje wakacyjny klimat... Zwykle robiłam cukinię z mielonym mięsem i ryżem, a wydłubaną część warzywa wyrzucałam do śmieci. To błąd, bo można je smacznie wykorzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Cukinia faszerowana... cukinią&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;4 średnie cukinie&lt;br /&gt;2 kromki chleba tostowego&lt;br /&gt;jajko&lt;br /&gt;garść rozdrobnionych orzechów włoskich&lt;br /&gt;około pół szklanki pokruszonej fety&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;zielony koperek&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;Cukinie sparzyć we wrzątku - będą miękkie i łatwiej je będzie wydrążyć. Ostudzić, odciąć końcówki, naciąć i wydrążyć. Miąższ drobniutko pokroić. Na patelni, na oliwie podsmażyć skrojoną w kostkę cebulkę i czosnek, dodać miąższ cukinii, doprawić solą i pieprzem. Ostudzić i wymieszać z orzechami, jajkiem, fetą, pokruszonym chlebem, posiekanym koperkiem. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym, przykryć folią aluminiową i zapiekać w nagrzanym do 190 stopni piekarniku ok. 30 minut. Pod koniec pieczenia zdjąć folię by farsz się zarumienił.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-7619266191434142930?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/7619266191434142930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/z-tesknoty-za-ciepymi-dniami.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7619266191434142930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/7619266191434142930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/z-tesknoty-za-ciepymi-dniami.html' title='Z tęsknoty za ciepłymi dniami. Faszerowana cukinia'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TPE65BJQ0BI/AAAAAAAAAfo/rLjX1gWRzNg/s72-c/cukinia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3398597137010349765</id><published>2010-11-23T22:07:00.008+01:00</published><updated>2011-11-12T12:58:32.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><title type='text'>Ciasteczka. Troszkę  polubię Jamiego Olivera :)</title><content type='html'>Najpierw się pochwalę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tutmanik dotarł wczoraj, a dziś został podgrzany i w towarzystwie oliwy smakowej zjedzony:). Ciekawie wygląda również wersja na słodko, z gruszkami. W ogóle szkoda, że nie mieszkam bliżej bo chętnie złożyłabym zamówienie na pyszny apfelstrudel, pozdrawiam:)!" - napisała zwyciężczyni aukcji na rzecz Kuby, która wylicytowała mój tutmanik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOwzh3ZM7GI/AAAAAAAAAfk/OMMK_DwwAlU/s1600/ciateczkadobre.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOwzh3ZM7GI/AAAAAAAAAfk/OMMK_DwwAlU/s400/ciateczkadobre.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Naszła mnie chęć na słodkie i zrobiłam ciasteczka według przepisu Jamiego Olivera. Ostatnio w pewniej gazecie, która zmarnowała mi 13 lat życia, można znaleźć dodatek reklamujący najnowszą publikację rzeczonego kucharza. Moja mama odłożyła ją dla mnie. Generalnie dobór przepisów rozczarował mnie ogromnie i tej książki nie kupię, bo potrawki i inne zapiekanki umiem robić bez rad niejakiego Oliviera. Sam szef kuchni nie jest moim idolem - raczej chłystkowaty i moim zdaniem niesympatyczny (zwłaszcza po akcji mordowania koziołka) nie zasługuje na sławę, którą się cieszy. Przypomniał mi jednak przepis z mojego dzieciństwa - ciasteczka z mrożonego ciasta. Zrobiłam wersję z czekoladą - nie kruszoną, ale mieloną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytuję więc (darując sobie uwagi na temat ekologicznych upraw itp.):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Na ok. 15 ciasteczek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;125 gramów masła&lt;br /&gt;100 gramów cukru trzcinowego&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;100 gramów mąki&lt;br /&gt;25 gramów płatków owsianych&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dodatki smakowe: skórka strata z 1 pomarańczy i 1 cytryny lub po 50 gramów gorzkiej i białej czekolady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miksuję masło z cukrem, dodaję jajko, proszek do pieczenia, mąkę, płatki owsiane, sól i smakowe dodatki - skórkę cytrusową lub czekoladę. Dobrze wymieszam   przekładam ciasto łyżką na folię spożywczą. Formuję wałek o średnicy ok. 7 cm. Wkładam do zamrażarki na 40 minut. Rozgrzewam piekarnik do 190 stopni Celsjusza, na wyłożonej papierem do pieczenia blasze wykładam pokrojone w plastry ciasto. Ciastka pieką się ok 8-10 minut, Studzę je na kratce. Przechowuję w puszce na herbatniki. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś lubi Jamiego Olivera niech uargumentuje dlaczego, bo do mnie ten pretensjonalny kucharz ani jego kuchnia nie przemawia. Ot rzemieślnik. Da się go szanować , ale zachwytów nie wzbudza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3398597137010349765?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3398597137010349765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/ciasteczka-sodkie-i-szybkie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3398597137010349765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3398597137010349765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/ciasteczka-sodkie-i-szybkie.html' title='Ciasteczka. Troszkę  polubię Jamiego Olivera :)'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOwzh3ZM7GI/AAAAAAAAAfk/OMMK_DwwAlU/s72-c/ciateczkadobre.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-2525034675768436</id><published>2010-11-19T15:45:00.012+01:00</published><updated>2011-11-12T12:58:56.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandynawia'/><title type='text'>Renifery, śnieg i marcepanowe świnki</title><content type='html'>Śnieg, mróz i właściwie tyle wystarczy by święta były zimowe. Z pewnością nie zabraknie tego w Skandynawii. Wybraliśmy się tam z krótką wizytą do mojej koleżanki. Zwiedzaliśmy Oslo, skosztowaliśmy kilku norweskich przysmaków i kilka przywieźliśmy. Wszystko dzięki naszej wspaniałej i niezastąpionej gospodyni Berci.:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0jqf-U2I/AAAAAAAAAfA/8Vsz4iGnwjY/s1600/vigeland.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0jqf-U2I/AAAAAAAAAfA/8Vsz4iGnwjY/s400/vigeland.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0qmoDc9I/AAAAAAAAAfE/_MX4OwqKAFs/s1600/lodka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0qmoDc9I/AAAAAAAAAfE/_MX4OwqKAFs/s400/lodka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0zea1UBI/AAAAAAAAAfI/A3y96CGybY8/s1600/fram.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0zea1UBI/AAAAAAAAAfI/A3y96CGybY8/s400/fram.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb05BHm2PI/AAAAAAAAAfM/8AZ751ghD_I/s1600/oslo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb05BHm2PI/AAAAAAAAAfM/8AZ751ghD_I/s400/oslo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0-iNIWVI/AAAAAAAAAfQ/-Kn8hG5R3N4/s1600/skocznia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0-iNIWVI/AAAAAAAAAfQ/-Kn8hG5R3N4/s400/skocznia.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1FCAPHKI/AAAAAAAAAfU/74tO9ye1930/s1600/lawka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1FCAPHKI/AAAAAAAAAfU/74tO9ye1930/s400/lawka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1Y69YYBI/AAAAAAAAAfc/VNGaMBtjCnA/s1600/wang.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="332" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1Y69YYBI/AAAAAAAAAfc/VNGaMBtjCnA/s400/wang.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1Lr7uGEI/AAAAAAAAAfY/r3RGIMqblTU/s1600/domek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb1Lr7uGEI/AAAAAAAAAfY/r3RGIMqblTU/s400/domek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy kosztowaliśmy renifera - wędliny wędzonej na gorąco i świeżego renifera w gulaszu. Smakowite to mięso - delikatne, miękkie, w konsystencji przypominające wątróbkę. Jedliśmy też przepyszną rybną zupę, którą zrobię niebawem, a także brązowy ser. Ten przysmak uwielbiają dzieci (przywieźliśmy kostkę). &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;i&gt;Brunost&lt;/i&gt; to najsłynniejszy norweski ser kozi o brązowej barwie z gotowanej przez dziewięć godzin serwatki o kolorze, zapachu i smaku krówek. Istnieje w dwóch wersjach: tradycyjnej (&lt;i&gt;Geitos&lt;/i&gt;) robionej z samego mleka koziego oraz mieszanej (&lt;i&gt;Gudbrandsdalsost&lt;/i&gt;), z dodatkiem mleka krowiego i śmietanki.&lt;/span&gt; Łopatka do krojenia sera, skandynawski wynalazek z 1925 roku idealnie nadaje się do krojenia tego sera.&lt;br /&gt;Jedliśmy też &lt;i&gt;tilslørte bondepiker&lt;/i&gt;, czyli "zakrytą chłopkę" - słodko-kwaskowy deser z jabłek z bitą śmietanką i posypką z prażonej z cukrem i masłem bułki tartej. Pycha.Nie jedliśmy natomiast i nie chcieliśmy dorsza potraktowanego ługiem, czyli lutefisk :). To nie są nasze smaki, a sami Norwegowie przyznają, że do tej ryby dojrzewa się w wieku 50+. &lt;br /&gt;Skandynawska kuchnia naprawdę nie jest zła! Szkoda, że tam słabo ją znamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMGiB8vXI/AAAAAAAAAek/fiFf2aPOrQQ/s1600/serop.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="233" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMGiB8vXI/AAAAAAAAAek/fiFf2aPOrQQ/s320/serop.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Brązowy ser&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMM7AMLGI/AAAAAAAAAeo/ct4K4HFVBps/s1600/serbr.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMM7AMLGI/AAAAAAAAAeo/ct4K4HFVBps/s320/serbr.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Brązowy ser i norweski wynalazek - nóż do sera&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMel5_jaI/AAAAAAAAAes/18CnfLy9dCA/s1600/losos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMel5_jaI/AAAAAAAAAes/18CnfLy9dCA/s320/losos.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wędzony łosoś - król norweskiej kuchni&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMk_oGBbI/AAAAAAAAAew/IEKBYSXDhJk/s1600/bulion.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="235" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMk_oGBbI/AAAAAAAAAew/IEKBYSXDhJk/s320/bulion.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W Polsce mamy kostki bulionowe z kury lub z warzyw, a w Norwegii są kostki rybne&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;tbody&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaQFZcfqkI/AAAAAAAAAe4/yU_8pUDnhH0/s1600/swieta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaQFZcfqkI/AAAAAAAAAe4/yU_8pUDnhH0/s320/swieta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOaMqAIQREI/AAAAAAAAAe0/r8N0xDSRlO4/s1600/swieta.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Świąteczne przysmaki - skandynawskie pierniczki i marcepanowa świnka na szczęście&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-2525034675768436?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/2525034675768436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/renifery-snieg-i-marcepanowe-swinki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2525034675768436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/2525034675768436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/renifery-snieg-i-marcepanowe-swinki.html' title='Renifery, śnieg i marcepanowe świnki'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOb0jqf-U2I/AAAAAAAAAfA/8Vsz4iGnwjY/s72-c/vigeland.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-588306826357008606</id><published>2010-11-19T13:53:00.002+01:00</published><updated>2011-01-15T17:52:26.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Rozwiązanie konkursu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/SputJIjC0GI/AAAAAAAAAPg/fL__jyNn22I/s1600/wloskiewesele.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/SputJIjC0GI/AAAAAAAAAPg/fL__jyNn22I/s1600/wloskiewesele.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z olbrzymim opóźnieniem (przepraszam) informuję, że ojciec Emmy Woodhouse nie lubił weselnego tortu. Poprawnej odpowiedzi udzieliły Maggie, maniaczytania, yagumo i Missy.&lt;br /&gt;Nagroda - książka "Włoskie wesele" wędruje do maniiczytania. Zwyciężczynię proszę o kontakt mailowy sniezka.gotuje@gmail.com, bym mogła przesłać nagrodę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-588306826357008606?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/588306826357008606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/rozwiazanie-konkursu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/588306826357008606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/588306826357008606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/rozwiazanie-konkursu.html' title='Rozwiązanie konkursu'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/SputJIjC0GI/AAAAAAAAAPg/fL__jyNn22I/s72-c/wloskiewesele.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-3570918791663988244</id><published>2010-11-19T13:16:00.006+01:00</published><updated>2011-11-12T12:59:29.221+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta wytrawne'/><title type='text'>Tutmanik dla Kubusia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOZwRUWj1KI/AAAAAAAAAeM/dDYGT2thkJI/s1600/tutmanik2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="209" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOZwRUWj1KI/AAAAAAAAAeM/dDYGT2thkJI/s320/tutmanik2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tutmanik z fetą według przepisu z "Bułgarii na talerzu" zapakowany w kartonik został wysłany pocztą do Pani, która wygrała aukcję na rzecz Kubusia. Bardzo dziękuję jej za udział i chęć niesienia pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałam za bardzo czasu by wcześniej o tym napisać, ale może ktoś jeszcze przyłączy się do aukcji na rzecz Kubusia. Aukcja z odnośnikami opisana jest dokładnie na blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/10/Kulinarni-blogerzy-dla-Kubusia.html"&gt;Moje wypieki &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i przede wszystkim na &lt;a href="http://stokolorowkuchni.blox.pl/2010/10/Kulinarni-blogerzy-dla-Kubusia.html"&gt;na blogu Sto kolorów kuchni&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tak wyglądała &lt;a href="http://allegro.pl/tutmamik-z-feta-aukcja-charytatywna-i1282761746.html%20"&gt;aukcja tutmanika&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do aukcji przyłączyli się też znani szefowie kuchni. Przeczytacie o tym &lt;a href="http://www.luxlux.pl/artykul/16556/kulinarni_blogerzy_dla_kubusia"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-3570918791663988244?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/3570918791663988244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/tutmanik-dla-kubusia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3570918791663988244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/3570918791663988244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/11/tutmanik-dla-kubusia.html' title='Tutmanik dla Kubusia'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TOZwRUWj1KI/AAAAAAAAAeM/dDYGT2thkJI/s72-c/tutmanik2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6139712476849344691</id><published>2010-10-31T15:21:00.011+01:00</published><updated>2011-11-12T13:00:11.467+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta słodkie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Pumpkin pie. Halloween w kuchni</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1zhVD-aII/AAAAAAAAAeI/ZtOVbrGhEp8/s1600/dynki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1zhVD-aII/AAAAAAAAAeI/ZtOVbrGhEp8/s400/dynki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czytam sobie ostatnio o Halloween, o pochodzeniu tego święta, zabawach z nim związanych i dziwię się, jak niektórzy ludzie agresywnie na nie&amp;nbsp; reagują. Poziom komentarzy zamieszczanych pod tekstami o Halloween jest żenujący. Halloween jest świetnym hasłem, cudownym pretekstem do mobilizacji prawdziwych obrońców, wiary, tradycji i chrześcijaństwa. Sami nie obchodzą, ale innym też nie dadzą. Co takiego nieznośnego widzą w tym celtyckim święcie, które już dawno z pierwotną tradycją ma niewiele wspólnego?&lt;br /&gt;Lampiony, dynie, strachy, słodkości, zabawne wierszyki w stylu:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="style14"&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Give me something good to eat.&lt;br /&gt;Apples, nuts, tangerines.&lt;br /&gt;Happy Happy Halloween.&lt;/div&gt;&lt;div class="style14"&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Give me something sweet to eat.&lt;br /&gt;Cookies, chocolate, jelly beans.&lt;br /&gt;Happy Happy Halloween.&lt;/div&gt;&lt;div class="style14"&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Give me something sour to eat.&lt;br /&gt;Lemons, grapefruits, limes so green.&lt;br /&gt;Happy Happy Halloween.&lt;/div&gt;&lt;div class="style14"&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Trick or treat?&lt;br /&gt;Give me something good to eat.&lt;br /&gt;Nuts and candy. Lollipops.&lt;br /&gt;Now it's time for us to stop.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego niektórzy tak przeciwstawiają się Halloween? To święto nie ma już religijnych konotacji, zamieniło się w karnawał, pretekst do spotkań towarzyskich, zabawy, wykazania się wyobraźnią w dekorowaniu domu, ogrodu, czy stołu... W sumie jest sympatyczno-straszliwe. W Poslce najczęściej w Halloween bawią się dzieci - wczoraj wieczorem wycinaliśmy dyniowe lampiony i piekliśmy pumpkin pie. Moje dziecko miało w przedszkolu halloweenową zabawę. Straszne szaleństwa nie przeszkodzą mu w zadumie nad grobem dziadka i pradziadków 1 listopada...&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd wzięło się Halloween? Znalazłam w sieci kilka tekstów o tradycji Halloween. W skrócie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Halloween (All Hallows Eve czyli wigilia Wszystkich Świętych) obchodzi się 31 października. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Halloween pochodzi od starożytnych Celtów, którzy mieszkali w Anglii, Walii, Szkocji, Irlandii. Wierzyli, że w tym dniu duchy zmarłych wracają na ziemię i próbują wejść w ciała ludzi. Aby je odstraszyć palono ogniska, ubierano upiorne stroje, maski i hałasowano. Zostawiano również pokarm dla wygłodniałych dusz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Halloween, jakie dziś znamy pochodzi ze Stanów Zjednoczonych,  gdzie trafiło z irlandzkimi emigrantami. Pochodzenie dyniowych lampionów, zwanych "Jack-o-lantern", tłumaczy irlandzka legenda, której bohaterem jest Jack - pijak i włóczęga. Jack przechytrzył samego diabła - namówił go by wszedł na drzewo, a na pniu wyciął krzyż. Diabeł nie mógł więc zejść z drzewa. Kiedy Jack umarł nie trafił ani do piekła (przechytrzył diabła), ani do nieba (miał wiele grzeszków na sumieniu).  Dostał więc od diabła płomyk zamknięty w wydrążonej rzepie by oświetlać sobie wędrówkę w zaświatach. Rzepę z czasem zastąpiły dynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Halloween dziś to wielka zabawa i maskarada,  a także komercyjne szaleństwo. W Stanach sprzedawcom halloweenowych różności opłaca się wynająć zamknięty sklep tylko na miesiąc, by sprzedawać maski, kostiumy, dyniowe akcesoria, gadżety...  Czy ktoś dziś bierze na poważnie te opowieści o duchach i demonach? Chyba jedynie przeciwnicy Halloween. Paradoksalnie są jedynymi, którzy poważnie i z wiarą podchodzą do tego święta. Ciekawe, czy są tego świadomi?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Pumpkin pie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To typowo amerykańskie ciasto zrobiłam według przepisu &lt;a href="http://closetcooking.blogspot.com/"&gt;Kevina z Toronto&lt;/a&gt; (wiem, wiem - Kanadyjczyk), wykorzystałam resztki dyni, które zostały nam po wycięciu lampionów, nie dodałam syropu klonowego i użyłam zwykłych herbatników petit beurre zamiast piernikowych. Przyjęłam, ze cup ma ok. 240 ml, czyli prawie szklankę, a 370 stopni Fahrenheita to ok. 180 stopni Celsjusza.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Składniki &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki pokruszonych herbatników&lt;br /&gt;1 / 3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 / 4 łyżeczki mielonego imbiru6 łyżek masła (stopionego)&lt;br /&gt;2 szklanki puree z dyni2 jajka (rozbełtane) &lt;br /&gt;1 / 2 szklanki śmietany kremówki &lt;br /&gt;1 / 2 szklanki brązowego cukru &lt;br /&gt;1 / 4 szklanki syropu klonowego (lub golden syrup) (ja nie dodałam) &lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (olejek waniliowy) &lt;br /&gt;1 łyżeczka cynamonu &lt;br /&gt;1 / 2 łyżeczki imbiru &lt;br /&gt;1 / 2 łyżeczki gałki muszkatołowej &lt;br /&gt;1 / 2 łyżeczki mielonych goździków &lt;br /&gt;2 łyżki burbona (opcjonalnie) (też nie dodałam, bo ciasto było przede wszystkim dla dzieci)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykonanie: &lt;br /&gt;1. Wymieszać pokruszone herbatniki, cukier, imbir i masło w misce. &lt;br /&gt;2. Wykleić mieszanką dno tortownicy (spód nie będzie przywierać, jeśli tortownicę wyłożymy papierem do pieczenia) &lt;br /&gt;3. Piec w rozgrzanym piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza na złoty kolor, około 8 - 15 minut. &lt;br /&gt;4. Pozostałe składniki wymieszać w misce i wlać na podpieczony spód.5. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez ok. 35-45 minut.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="long_text" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span title=""&gt;Proste i smaczne. Oryginalny przepis znajdziecie &lt;a href="http://closetcooking.blogspot.com/2009/10/pumpkin-pie.html"&gt;tutaj &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6139712476849344691?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6139712476849344691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/pumpkin-pie-halloween-w-kuchni.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6139712476849344691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6139712476849344691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/pumpkin-pie-halloween-w-kuchni.html' title='Pumpkin pie. Halloween w kuchni'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1zhVD-aII/AAAAAAAAAeI/ZtOVbrGhEp8/s72-c/dynki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-857583261484796757</id><published>2010-10-31T14:19:00.006+01:00</published><updated>2011-11-12T13:02:20.187+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pasta'/><title type='text'>Tortellini z dynią kaloryczne</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1ow_eYtkI/AAAAAAAAAeE/0EUvYA97pNA/s1600/ravioli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="191" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1ow_eYtkI/AAAAAAAAAeE/0EUvYA97pNA/s400/ravioli.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kaloryczne to tortellini z tego powodu, że w sosie serowym. Zanim Bea zamknie swój Festiwal Dyni 2010 dorzucę jeszcze dwa ostatnie przepisy z dynią. W tym roku naprawdę z dynią zaszalałam. Na stole była cztery razy zupa z dyni (w tym wersja, której nie zdążyłam sfotografować i zamieścić na blogu przed zjedzeniem, z bakłażanem i cukinią), gulasz z dyni z kurczakiem i fasolką, rotini z dynią, tortellini z dynią, a także ciasto dyniowe. :)) Nigdy tyle dyniowych przysmaków nie robiłam. Poza tym byłam na dyniowym festiwalu w Ogrodzie Botanicznym. Niech żyje DYNIA! Znalazłam też fascynującą stronę - Serwis Hodowców Dyń Olbrzymich &lt;a href="http://pumpkin.pl/"&gt;pumpkin.pl&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Tortellini z dynią&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;Składniki:&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;ok. 500 gramów gotowych pierożków tortellini z serem (przypominają nasze uszka)&lt;br /&gt;natka pietruszki&lt;br /&gt;cebula&lt;br /&gt;700 gramów dyni&lt;br /&gt;sery: 1/2 szklanki ricotty, 30 gramów pecorino (nie musi być oryginalny)&lt;br /&gt;1/2 szklanki rosołu&lt;br /&gt;sól, pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo proste danie, a właściwie sposób na dodanie smaku gotowym pierożkom tortellini. Zwykle robię je w tym sosie z pomidorami, ale tym razem dodałam dynię, a zamiast bazylii pietruszkę i wyszło smacznie.&lt;br /&gt;Kroję w kostkę dynię i cebulę, siekam natkę. Na oliwie przysmażam na złoto pokrojoną w kosteczkę cebulę, dodaję dynię pokrojoną w kostkę, rosół, przyprawiam solą i pieprzem. Duszę aż dynia zmięknie.&lt;br /&gt;Gotuje tortellini według przepisu na opakowaniu. Gorące odcedzam i mieszam w misce z serem ricotta. Dodaję dynię, posypuję tartym pecorino (ewentualnie może być parmezan) i natką pietruszki. Delikatnie wymieszam, podaję gorące na stół. &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-857583261484796757?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/857583261484796757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/tortellini-z-dynia-kaloryczne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/857583261484796757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/857583261484796757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/tortellini-z-dynia-kaloryczne.html' title='Tortellini z dynią kaloryczne'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TM1ow_eYtkI/AAAAAAAAAeE/0EUvYA97pNA/s72-c/ravioli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1633197353403280217</id><published>2010-10-24T20:10:00.003+02:00</published><updated>2011-11-12T13:02:49.276+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Zupa dyniowa na serze (topionym)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQFpNRzyOI/AAAAAAAAAeA/uqVw1ZKjWas/s1600/dynowasupa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQFpNRzyOI/AAAAAAAAAeA/uqVw1ZKjWas/s400/dynowasupa.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupa dyniowa to najłatwiejsza i najbardziej wdzięczna ze wszystkich zup. Zawsze się udaje i zawsze smakuje inaczej. Tym razem zrezygnowałam z czosnkowej wersji na rzecz serowo-majernakowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dyniówka serowa&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Składniki &lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;ok. pół kilograma dyni&lt;br /&gt;kostka lub dwie serka topionego bez przypraw&lt;br /&gt;cebula&lt;br /&gt;dwa ząbki czosnku&lt;br /&gt;ziemniak&lt;br /&gt;wywar z warzyw (marchew, pietruszka, por, seler)&lt;br /&gt;majeranek &lt;br /&gt;łyżka oliwy&lt;br /&gt;1/4 szklanki mleka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw gotuję warzywny wywar, do którego pod koniec gotowania dodaję ziemniaka. Kiedy zmięknie wyjmuję marchew, pietruchę, seler i pora. Do wywaru wrzucam dynię pokrojoną w kostkę. Gotuję aż zmięknie. Na patelni podsmażam cebulę z czosnkiem. W garnuszku z odrobiną mleka roztapiam serek. Dodaję do zupy - serek, cebulę, czosnek, łyżkę oliwy. Całość miksuję na krem. Przyprawiam solą, pieprzem, majerankiem. Jeszcze chwilę gotuję, by całość przeszła przyprawami. Przed podaniem, do każdego talerza dodaję grzanki czosnkowe.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2010/10/festiwal-dyni-zaproszenie-2.html"&gt;&lt;img height="200" src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/dyniebanner42010.jpg" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1633197353403280217?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1633197353403280217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/zupa-dyniowa-na-serze-topionym.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1633197353403280217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1633197353403280217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/zupa-dyniowa-na-serze-topionym.html' title='Zupa dyniowa na serze (topionym)'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQFpNRzyOI/AAAAAAAAAeA/uqVw1ZKjWas/s72-c/dynowasupa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-1148232458091523768</id><published>2010-10-24T11:50:00.001+02:00</published><updated>2011-01-15T17:57:22.010+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Potęga warzyw</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQASrctQtI/AAAAAAAAAd8/AxFdulBgoBM/s1600/potegawarzyw.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQASrctQtI/AAAAAAAAAd8/AxFdulBgoBM/s400/potegawarzyw.jpg" width="332" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Są zagraniczne wydawnictwa, które tak źle zaczęły działalność na polskim rynku, że po prostu ich się nie lubi. Do nich m.in. należy Reader's Digest. Rozpoczął agresywnie i nachalnie zarzucając Polaków przetworzoną papką amerykańskich pomysłów. Ich sztandarowy produkt - mała książeczka zawierająca streszczenia (nie przedruki) różnego rodzaju artykułów prasowych, czy książek wołała o pomstę do nieba. Infantylne, płytkie teksty przypominały wypisy dla panien z ubiegłego wieku, a nawet z XIX wieku, przygotowywane z myślą, by nie za bardzo frasować ich małe rozumki. Rzeczą kobiet nie było bowiem myślenie, a prowadzenie domu i rodzenie dzieci.&lt;br /&gt;Oczywiście, jeśli jakaś publikacja nie podoba się, nie trzeba po nią sięgać. Problem z Reader's Digest nie był tak oczywisty. Pierwsze umowy, które zawierali z czytelnikami miały tyle kruczków prawnych, że nie łatwo było się pozbyć niechcianej prenumeraty. Moja ciocia - starszej daty, nie znająca jeszcze nachalnego marketingu,&amp;nbsp; z tym pisemkiem walczyła około dwóch lat, ale i tak nie uwolniła się od niego zupełnie. Byli bowiem w posiadaniu jej danych osobowych i przez kolejne dwa lata zasypywali ją kluczykami, kartami z kodami, obietnicami wygranych... Serdecznie znienawidziliśmy w rodzinie to wydawnictwo. Obcesowe, nie znające umiaru w reklamie i prezentujące bardzo niski poziom swojego pisemka.&lt;br /&gt;Wiele lat później dostałam w prezencie książkę kucharską wydaną przez R'sD, która trafiła na długie miesiące na półkę. Nie zajrzałam do niej w przekonaniu, że reprezentuje wszystko to, co najgorsze, a co kojarzyłam z owym wydawnictwem.&lt;br /&gt;Któregoś razu szukałam przepisu na okrę. I jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam wspaniałą, pełną informacji żywieniowych i świetnych przepisów książkę "Potęga warzyw". Wydana była w 2005 roku i od tego czasu nie pojawiło się chyba jej wznowienie, a szkoda.&lt;br /&gt;Dość dydaktyczną książkę otwiera wstęp o warzywach, o rolnictwie ekologicznym (także polskim), jest o żywności modyfikowanej genetycznie - informacyjnie, bez wartościowania. Są też praktyczne rady: jak przygotowywać warzywa, by stracić jak najmniej odżywczych składników i witamin, jak je kupować, jak myć. Znajdziemy tu rozdział o tym, co warzywa dostarczają organizmowi - można zagłębić się w tabelę z witaminami i pierwiastkami, albo w tabelę gdzie zestawiono warzywa i pasujące do nich przyprawy. &lt;br /&gt;W końcu docieramy do przepisów. Podzielono je na dania śniadaniowe, koktajle i przekąski, zupy, dania główne z mięs, drobiu, owoców morza i makaronu. Są też przepisy na dania wegetariańskie, na warzywne dodatki (różnego rodzaju sałatki, dipy, przeciery) i pieczywo z warzywami oraz desery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie wszystko - na końcu książki każde warzywo z pięknym zdjęciem ma swoje CV - zebrano tu wiadomości historyczne, informacje o uprawie, o wartościach odżywczych, a także małe synopsis - co z danego warzywa można przygotować i jak.&lt;br /&gt;A na zamknięcie tomu informator, jak mrozić warzywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polubiłam tę książkę, choć wiele tu amerykańskich sposobów na gotowanie np. ciasta nigdy nie są robione na kruchych czy innych spodach, a zawsze na mieszance pokruszonych herbatników z masłem. Nie kręcę nosem, a eksperymentuję, próbuję... To, co mi się spodoba, staram się wprowadzić do mojej kuchni na stałe, w miarę możliwości. Z pewnością znajdzie się w niej gulasz dyniowo-fasolowy z kurczakiem. Przepis pochodzi właśnie z tej książki, którą z przekonaniem polecam i przestrzegam (przede wszystkim siebie) przed uogólnianiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-1148232458091523768?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/1148232458091523768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/potega-warzyw.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1148232458091523768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/1148232458091523768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/potega-warzyw.html' title='Potęga warzyw'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMQASrctQtI/AAAAAAAAAd8/AxFdulBgoBM/s72-c/potegawarzyw.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-6847964761851818141</id><published>2010-10-23T14:15:00.009+02:00</published><updated>2011-11-12T13:03:25.591+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Dynia w gulaszu z fasolką</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMLR0YyNQtI/AAAAAAAAAd4/yJiYZsYwGzY/s1600/gulaszdyniowy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMLR0YyNQtI/AAAAAAAAAd4/yJiYZsYwGzY/s400/gulaszdyniowy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dynia jako warzywo nie ma zbyt charakterystycznego smaku. Jest raczej mdła, a od inwencji kucharza zleży, jak w potrawie będzie smakować. Udało mi się (bez fałszywej skromności) zrobić bardzo smaczny gulasz dyniowy z fasolką i kurczakiem. Smak sosu wzbogaconego winem nadaje tej potrawie jeśli nie wytworny, to z pewnością przepyszny smak.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Gulasz dyniowy&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Składniki&lt;br /&gt;ok. 8-10 nóżek z kurczaka&lt;br /&gt;400 gramów białej fasoli (z puszki, lub ugotowanej)&lt;br /&gt;750 gramów dyni&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;szklanka białego wina&lt;br /&gt;2 łyżki przecieru pomidorowego&lt;br /&gt;2 liście laurowe&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki suszonego tymianku&lt;br /&gt;Dynię kroję w kostkę (pozbywam się nasion i włókien), siekam grubo cebulę, obieram czosnek i każdy ząbek przekrawam na pół. Rozgrzewam piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Na ogniu w dużym, żaroodpornym naczyniu podgrzewam oliwę, wrzucam na nią przyprawione solą i pieprzem nóżki - podsmażam około 6-7 minut. Wyjmuję kurczaka, na ten sam tłuszcz wrzucam cebulę i czosnek, smażę aż zmiękną, dolewam wino, dodaję przecier pomidorowy, liście laurowe, tymianek, sól. Mieszam, z powrotem wkładam do naczynia mięso. Przykrywam i zagotowuję. Naczynie wstawiam na 20 minut do piekarnika. Po tym czasie dodaję dynię i fasolę i piekę jeszcze ok. 30 minut aż dynia zmięknie. Przed podaniem trzeba wyjąć liście laurowe. &lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przepis pochodzi z bardzo interesującej książki, o której napiszę niebawem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2010/10/festiwal-dyni-zaproszenie-2.html"&gt;&lt;img height="200" src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/dyniebanner42010.jpg" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-6847964761851818141?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/6847964761851818141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/dynia-w-gulaszu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6847964761851818141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/6847964761851818141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/dynia-w-gulaszu.html' title='Dynia w gulaszu z fasolką'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TMLR0YyNQtI/AAAAAAAAAd4/yJiYZsYwGzY/s72-c/gulaszdyniowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-5903168196676242638</id><published>2010-10-15T19:38:00.007+02:00</published><updated>2011-01-15T17:58:32.630+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>W kuchni Jane Austen</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLiQBdmJCNI/AAAAAAAAAd0/ehHoxuugVP0/s1600/Ksiazka-kucharska-Jane-Austen_Maggie-Black-Deirdre-le-Faye,images_big,13,978-83-08-04511-4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLiQBdmJCNI/AAAAAAAAAd0/ehHoxuugVP0/s320/Ksiazka-kucharska-Jane-Austen_Maggie-Black-Deirdre-le-Faye,images_big,13,978-83-08-04511-4.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Doczekałam się w końcu przesyłki, w której znalazła się wyczekana przeze mnie książka "W kuchni Jane Austen" (&lt;i&gt;The Jane Austen Cookbook&lt;/i&gt;) napisana przez dwie Brytyjki Maggie Black i Deidre Le Faye (angielski oryginał ma nawet taką samą okładkę, jak polska edycja) Wsiąkłam w książkę na cały wieczór, bo fascynuje mnie historia kuchni i literatury. To druga książka Wydawnictwa Literackiego tego typu - pierwszą była "Kuchnia z Zielonego Wzgórza", czyli przepisy Lucy Maud Montgomery. &lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2008/01/kuchnia-z-zielonego-wzgrza.html"&gt;Pisałam o niej jakiś czas temu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Znajomy profesor polonistyki zwykle mówi, że od śmieci Jane Austen (1817) nie pojawił się w światowej literaturze obyczajowej żaden dobry prozaik. Nie zgadzam się w nim w tej kwestii, ale przyznaję, że umiejętności pisarskie Austen są godne podziwu. Angielskie klasyki stały się słynne, dzięki wspaniałym serialom BBC, jak "Duma i uprzedzenie" (w roli Pana Darcy'ego Colin Firth, to chyba była jedyna rola, w której ten drewniany aktor wypadł świetnie) i ekranizacjom (w roli Elisabeth Bennet Keira Knightley). Dużo dała też wspaniała obsada, bo cudowna "Rozważna i romantyczna" z Emmą Thompson w roli Elinor Dashwood, Kate Winslet jako Marianne Dashwood i Hugh Grantem jako Edwardem Ferrarsem wciąż zachwyca. Równie pięknie zrobiona jest "Emma" z Gwyneth Paltrow w roli Emmy Woodhouse.&lt;br /&gt;Uważni widzowie i czytelnicy zauważą, że wiele scen koncentruje się wokół stołu - albo towarzystwo zasiada do stołu, albo planuje się jadłospis towarzyskiego spotkania, pikniku lub obiadu. &lt;br /&gt;Autorki książki przybliżają kuchnię epoki georgiańskiej. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo, dzięki wynalazkowi, jakim jest elektryczność, zmieniły się nasze zwyczaje kulinarne. Po pierwsze, możemy dłużej siedzieć przy stole i inaczej zupełnie niż za czasów Austen planować posiłki, po drugie, lodówki i zamrażarki pozwalają nam korzystać z wielu świeżych składników praktycznie przez cały rok.&lt;br /&gt;Gospodynie z XVIII wieku nie mogły improwizować, musiały mądrze planować posiłki - zużywać to, co się psuło, korzystać z sezonowych warzyw i owoców. Musiały też posiąść umiejętność wekowania, peklowania, piklowania i smażenia dżemów i konfitur. Bez dobrze zaopatrzonej spiżarni nie udałoby się dotrwać do wiosny. Wyobraźcie sobie, że wtedy coś takiego, jak książka kucharska nie istniało. Panie zapisywały w specjalnych kajecikach przepisy i porady dotyczące prowadzenia domu i zdrowia. Jeśli któraś odziedziczyła po matce lub ciotce taki zeszycik była królową gospodyń!&lt;br /&gt;Autorkom książki udało się dotrzeć do zapisków kuchennych Marthy Lloyd, która mieszkała z panią Austen i jej córkami Cassandrą i Jane, przez wiele lat w Hampshire, dlatego podejrzewają, że wiele z jej przepisów wykorzystywały panny Austen.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;W książce znajdziemy liczne cytaty z powieści, odnośniki do scen znanych z książek. Autorki opisują zasady życia towarzyskiego tamtej epoki i związanych z nim zwyczajów. Proszony obiad wyglądał w Anglii tamtej epoki zupełnie inaczej niż teraz. Podział na pierwsze i drugie danie był raczej umowny - oznaczał po prostu zastawienie stołu. Gdy pierwsze półmiski zostały opróżnione, ustawiano następne. I tak pierwszym daniem mogły być np. ryba, sos ostrygowy, szpinak; ptactwo, zupa, bekon; pieczona lub gotowana wołowina, jarzyny.&lt;br /&gt;Pan domu nadzorował m.in. nalewanie zupy i krojenie mięsiwa. Na dwu krańcach stołu serwowano zupełnie różne dania. Goście nie jedli jednak wszystkiego, tylko raczej to, co znajdowało się w ich zasięgu. I tak w skład pierwszego dania mógł wchodzić serwowany przy jednym krańcu stołu łosoś z sosem z kopru włoskiego i marynatą cytrynową i sosem sojowym, a na drugim pieczony udziec cielęcy z groszkiem.&lt;br /&gt;Zdziwiło mnie, że mimo iż od odkrycia Ameryki w czasach Jane Austen minęło ponad 300 lat to ziemniaki i pomidory były wciąż rzadkimi warzywami. Traktowano je jako ciekawostkę kulinarną, rarytas. Rolę zapychaczy obiadowych pełniły owsiane lub chlebowe puddingi. W książce znajdziecie rymowany przepis Marthy Lloyd na taki właśnie pudding.&lt;br /&gt;Są tu dania wyszukane i całkiem proste, jak np. jaja sadzone, czy łosoś pieczony. Są też zupełnie zadziwiające, jak skromna zupa szwajcarska, która skromność ma tylko w nazwie :). Nie wybrałam jeszcze żadnej potrawy do spróbowania. Może wcześniej obejrzę, któryś z filmów i coś mnie zainspiruje :)&lt;br /&gt;Jedynym mankamentem tej książki jest brak zdjęć potraw.&lt;br /&gt;Wydawnictwo Literackie w związku z tym ogłosiło konkurs dla miłośników literatury, kuchni i fotografii. Szczegóły znajdziecie &lt;a href="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/konkursy.php?PHPSESSID=dd40eccb47b8eeb0f623e49293fb3d7d"&gt;tutaj &lt;/a&gt;. Do wygrania "Książki kucharskie Jane Austen". Termin nadsyłania prac mija 25 października, z wybranych powstanie kalendarz kulinarny Jane Austen. &lt;br /&gt;A do miłośników twórczości Jane Austen mam pytanie: &lt;b&gt;Jakiego przysmaku weselnego nie lubi pan Woodhouse, ojciec Emmy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobie, która odpowie prawidłowo na to pytanie prześlę drobny upominek książkowy - jeszcze nie wiem jaki, ale cierpliwości: rozejrzę się i ogłoszę. Czekam na odpowiedzi do końca przyszłego tygodnia, czyli do 24 października do północy. Proszę słać je mailem by odpowiedź pozostała tajemnicą na adres sniezka.gotuje@gmail.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już wiem! To będzie&lt;a href="http://sniezkagotuje.blogspot.com/2009/08/pozegnanie-lata-we-woskim-stylu.html"&gt; ta &lt;/a&gt;książka&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-5903168196676242638?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/5903168196676242638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/w-kuchni-jane-austen.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5903168196676242638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/5903168196676242638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/w-kuchni-jane-austen.html' title='W kuchni Jane Austen'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLiQBdmJCNI/AAAAAAAAAd0/ehHoxuugVP0/s72-c/Ksiazka-kucharska-Jane-Austen_Maggie-Black-Deirdre-le-Faye,images_big,13,978-83-08-04511-4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9041013928112158256.post-4371870276338377755</id><published>2010-10-10T19:07:00.004+02:00</published><updated>2011-11-12T13:03:53.383+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wydarzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='festiwal dyni'/><title type='text'>Festiwal Dyni 2010 w Ogrodzie Botanicznym</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwKAIKL8I/AAAAAAAAAc4/geV7tjojJnw/s1600/dynie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwKAIKL8I/AAAAAAAAAc4/geV7tjojJnw/s400/dynie.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Olbrzymie, malutkie, guzowate, pokręcone, okrąglutkie,  karbowane, zielone, nakrapianie, pomarańczowe, żółte, kremowe, białe...  Dyń zatrzęsienie, a z nich dyniowe stwory, zwierzątka, postacie... Warto było być w niedzielę na Dolnośląskim Festiwalu Dyni. Były też kramy z różnymi dyniowymi przysmakami i muszę stwierdzić, że moja zupa dyniowa jest zdecydowanie lepsza od tej serwowanej w Ogrodzie Botanicznym. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwaeqA0XI/AAAAAAAAAdU/RhiO4rDex8E/s1600/dyniarekord.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwaeqA0XI/AAAAAAAAAdU/RhiO4rDex8E/s400/dyniarekord.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dynia rekordzistka. Na wagę przenoszono ją specjalnym podnośnikiem. Ważyła ponad 300 kilogramów!! &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwc0ij2RI/AAAAAAAAAdY/iSKzPTcB9cM/s1600/smok.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwc0ij2RI/AAAAAAAAAdY/iSKzPTcB9cM/s400/smok.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Trzygłowy dyniowy smok&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLH0XA7mkfI/AAAAAAAAAdw/4kSL6w6Ztu0/s1600/dyniowaglowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLH0XA7mkfI/AAAAAAAAAdw/4kSL6w6Ztu0/s400/dyniowaglowa.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dyńka &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwe6F-V0I/AAAAAAAAAdc/hTkKvpjHs1s/s1600/skarby.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwe6F-V0I/AAAAAAAAAdc/hTkKvpjHs1s/s400/skarby.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dyniowe skarby &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwgnVRSEI/AAAAAAAAAdg/TvNmJhoW7oc/s1600/pieniek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwgnVRSEI/AAAAAAAAAdg/TvNmJhoW7oc/s400/pieniek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dynie &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwh8N5ynI/AAAAAAAAAdk/Bpw3wuoG1-g/s1600/smok2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwh8N5ynI/AAAAAAAAAdk/Bpw3wuoG1-g/s400/smok2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kolejny dyniowy smok &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwjyNDphI/AAAAAAAAAdo/Q_w-t1mPu14/s1600/ludek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwjyNDphI/AAAAAAAAAdo/Q_w-t1mPu14/s400/ludek.jpg" width="306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dyniowy ludek&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHysjSEEXI/AAAAAAAAAds/d8y8EhYKZ80/s1600/malyciekawski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHysjSEEXI/AAAAAAAAAds/d8y8EhYKZ80/s400/malyciekawski.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Był też mały ciekawski&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9041013928112158256-4371870276338377755?l=sniezkagotuje.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/feeds/4371870276338377755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/festiwal-dyni-2010-w-ogrodzie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4371870276338377755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9041013928112158256/posts/default/4371870276338377755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sniezkagotuje.blogspot.com/2010/10/festiwal-dyni-2010-w-ogrodzie.html' title='Festiwal Dyni 2010 w Ogrodzie Botanicznym'/><author><name>Śnieżka gotuje</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07316091417322001042</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/Sj0jaApdGeI/AAAAAAAAAII/n05uTXfa5pE/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_LOiYu9ZdnCM/TLHwKAIKL8I/AAAAAAAAAc4/geV7tjojJnw/s72-c/dynie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry
