Ciasto mocno kawowe

Różane faworki


Muszą być idealnie chrupkie, tak, by biorąc je do ręki ryzykowało się, że przełamią się niczym dobrze wysuszony chrust. I takie właśnie są, w dodatku pachną cudownie różą.
Są dni, gdy ma się wyjątkowo dobrą rękę do ciasta - wychodzi takie, jakie powinno być, daje się rozwałkować naprawdę cieniusieńko. W tym roku moje faworki wyszły perfekcyjne. Pamiętam moje pierwsze próby faworkowe - okropnie twarde albo gumowe chrusty, a przecież przepis ten sam.
Podarowała mi go moja babcia. Zapisałam go okrągłym, równiutkim pismem w zeszycie z przepisami, który sumiennie prowadziłam, gdy byłam nastolatką. I chyba dobrze, bo zachowały się w nim przede wszystkim przepisy mojej babci i mam moich koleżanek z klasy.
W tym roku moje faworki postanowiłam aromatyzować wodą różaną. Nie byłam pewna, czy aromat nie ulotni się w czasie smażenia, ale nie stało się tak. Lekki zapach i posmak róży pozostał. Są pyszne. Z tego samego ciasta można wykrawać róże karnawałowe.




Faworki, czyli chrust różany
1 szklanka mąki
2 żółtka
proszek do pieczenia - dosłownie tyle, ile zmieści się na czubku noża
1 łyżka spirytusu lub wódki
2 łyżki wody różanej
ok. 3/4 litra oleju ryżowego do smażenia
Z podanych składników zagniatamy ciasto. Składamy je na pół i uderzamy je kilka razy wałkiem, znów składamy na pół i znów uderzamy. Ciasto dzielimy na dwie części. Rozgrzewamy olej, ja robię to w woku, ale można w zwykłym rondlu z grubym dnem. Używam oleju ryżowego, bo ma wysoką temperaturę dymienia i dzięki temu nie śmierdzi podczas smażenia tak, jak np. rzepakowy. Sprawdzamy, czy olej już ma odpowiednią temperaturę wrzucając odrobinkę ciasta. Obserwujemy, czy już się smaży.
Rozwałkowujemy jak najcieniej ciasto, tniemy je na pasy, które możemy przeciąć na pół, żeby faworki nie były za długie. W każdym pasku, na środku robimy pionowe cięcie, przeplatamy przez nie końcówkę ciasta. Wrzucamy na gorący olej i smażymy na złoto z obu stron. Wykładamy na ręczniki papierowe do osączenia z tłuszczu. Gotowe faworki oprószamy cukrem pudrem. 

Z tego samego ciasta możemy wykroić róże karnawałowe. Wycinamy szklanką po 3 kółka na jedną różę - nacinamy kółko w kilku miejscach, ale tak, by nie przeciąć kółka. Układamy kółka jedno na drugie, ale tak by przecięcia nie nachodziły na siebie. Smażymy na złoto, gotowe oprószamy cukrem pudrem, a w środek róży nakładamy kropeczkę konfitury z róży.



Komentarze