sobota, 19 marca 2011

Oliwki, oliwki w zalewie z chili


Marzę o tym by mieć w swoim ogrodzie drzewko oliwne lub dwa. Nie wiem, czy ktoś wyhodował już odmianę mrozoodporną. Wprawdzie można miniaturki drzewek kupić w sklepach ogrodniczych, ale raczej nie owocują. Chyba jednak skuszę się na taką małą oliwkę w doniczce... Latem będzie stać na słonecznym balkonie i przypominać gaje dalekie :)


Drzewo oliwne znane od prawieków ma swoje miejsce w mitologii, w biblijnych przypowieściach, a współcześnie nazwą L'Ulivo zatytułowała się  koalicja włoskich partii. Oliwki i oliwa są smaczne i zdrowe, mają mnóstwo dobroczynnych właściwości  wykorzystywanych w kuchni i w kosmetyce.
Mnie jednak niezmiennie fascynują rodzaje oliwek, które spotyka się na targach w Hiszpanii, we Włoszech, w Grecji a także w Bułgarii, Turcji, czy innych śródziemnomorsko-bałkańskich krajach. Są czarne jak węgiel, lekko różowe, jakby moczone w czerwonym winie, wędzone - pomarszczone jak opuszki praczki, zielone, zielonkawe, beżowe, brązowe, granatowe... Wielkie jak orzechy, mniejsze i całkiem drobniutkie. Aromatyczne, gorzkie, cierpkie, a także miękkie, rozpływające się w ustach. Z pestkami i bez. Wydrylowane i wypełnione anchois, migdałami, pastą paprykową, suszonymi pomidorami, orzechami, pastą piniową, wędzonym serem, wędzonym dorszem, tuńczykiem, sardynkami, pastą krabową, fetą i innymi serami, pastą z bakłażana... Bywają w zwykłej zalewie octowej, w oliwie, w ziołach, w chili, w tajemniczych, aromatycznych dressingach, których skład zna jedynie właściciel oliwkowego stoiska...
Dlaczego więc u nas można kupić wyłącznie kilka rodzajów oliwek - nudnych i zwykłych? Dlaczego oliwki zwane szumnie w delikatesach antipasti są tak beznadziejne byle jakie?
Za daleko od ziem oliwkowych mieszkamy...
Z tęsknoty za oliwkami o smaku oliwek kupiłam olbrzymi słój nudnych oliwek i zmieniłam je w hiszpańską poezję :) Macerują się teraz w aromatycznym dressingu i czekają na nabranie smaku.
Marynata, którą zrobiłam jest bardzo popularna w Hiszpanii. Wiele moich znajomych zamiast kupować oliwki w zalewie przygotowuje jej wielki słój i uzupełnia oliwkami. Całość stoi w lodówce i jest stopniowo opróżniana i uzupełniana. Tak by zawsze były oliwki gotowe, by poczęstować przyjaciół.




Oliwki w zalewie z chili

ok. pół kilograma oliwek (ja wybrałam zielone)
2 czerwone papryczki chili
biała cebula
80 ml oliwy z oliwek
2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
2 łyżki czerwonego octu winnego
3 wyciśnięte ząbki czosnku
1 łyżeczka kminu rzymskiego mielonego
1 łyżeczka chili w proszku

Papryczki chili i cebulę siekamy drobniutko, dodajemy wszystkie składniki, mieszamy. Zalewamy całością oliwki. Odstawiamy na 2-3 dni do lodówki.

4 komentarze:

  1. Niektóre rzeczy przynależą po prostu do określonych miejsc i trzeba się chyba z tym po prostu pogodzić ;) Ja też ubolewam nad tym, że na targu nie dostanę nigdy kiszonych ogórków czy kapusty..

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie doskonały pomysł. Muszę go wypróbować :) Dosokonały sposób na niezapowiedzianych gości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śnieżko,niestety mrozoodpornych oliwek jeszcze nie ma.Moja w donicy ma się marnie przez zimę...
    Oliwki bardzo lubię i m.in.marynuję w ten sposób jak Ty.Pyszne są!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...